Doradca księcia: Jordania uwierzyła, że można osiągnąć wszystko, niezależnie od przeszkód

Ostatnia aktualizacja: 01.11.2016 20:26
Mała Jordania jest najstabilniejszym państwem na Bliskim Wschodzie. Doradca księcia Hassana Michel Hamarneh mówił Polskiemu Radiu o tym, że Jordańczycy na początku musieli przezwyciężyć bardzo wiele trudności, w końcu nabrali wiary we własne siły, w zwycięstwo mimo licznych problemów.
Audio
  • Rozmowa z doradcą jordańskiego księcia, przełamany impas polityczny w Hiszpanii, wspomnienia tych, którzy odeszli w tym roku (Więcej świata/Jedynka)
Amman, stolica Jordanii
Amman, stolica JordaniiFoto: WIkimedia Foundation/Berthold Werner/CC BY 3.0

Michel Hamarneh, doradca księcia Hassana, brata poprzedniego króla Jordanii, i członek zarządu Królewskiego Instytutu Badań nad Dialogiem Międzywyznaniowym (Royal Institute for Inter-Faith Studies, RIIFS) jest chrześcijaninem. W rozmowie z dziennikarzem Polskiego Radia Jarosławem Kociszewskim ocenił, że to co się dzieje na Bliskim Wschodzie jest sprzeczne z historią i kulturą regionu.

Rozmówca Polskiego Radia pytany był m.in. o to, jak to się dzieje, że Jordania mimo małej liczby ludności, słabości gospodarczej, jest jednym z najstabilniejszych krajów Bliskiego Wschodu, ale także odgrywa dużą rolę w  regionie, przekraczającą jej potencjał.

- Kiedy jesteś biednym człowiekiem, krajem, musisz włożyć wiele wysiłku w dostosowanie się do otaczającego świata. Musisz być równie dobry lub lepszy niż inni. Jordańczycy to wiedzą, bo żyją w ubogim, pustynnym kraju – wyjaśniał Michel Hamarneh. Opowiadał, że ludzie w Jordanii byli biedni, musieli kształcić dzieci, ale było to bardzo trudne, wysyłano je za granicę, bo pierwsze uniwersytety pojawiły się w Jordanii latach 60. Brakowało i szkół średnich, nie było też wody doprowadzonej do domów etc. Etc. Jordańczycy musieli włożyć w to wszystko wiele wysiłku, ale uwierzyli, że mogą osiągnąć wszystko, niezależnie od przeszkód. Dzięki temu Jordania jest tym, czym jest – opowiadał. Więcej na ten temat w nagraniu audycji.

Doradca króla Jordanii mówił też, że można być muzułmaninem czy chrześcijaninem, Jordańczykiem czy Palestyńczykiem, a nadal należeć do tego samego plemienia czy klanu.

- Mowa jest o obszarze, określanym czasem mianem Wielkiej Syrii, od Turcji, po granice Półwyspu Arabskiego, Arabii Saudyjskiej – obejmującym Liban, Syrię, Palestynę, Jordanię i Zachodni Irak. Kiedyś to wszystko nazywano Syrią (…) Niekiedy granice plemienne wykraczają poza granice państw – stwierdził. Dodał, że plemię może być w połowie chrześcijańskie, w połowie muzułmańskie. Zauważył, że tak jest w przypadku jego rodziny, ale i wielu innych. Ocenił jednocześnie, że nie ma już powrotu do granic wyznaczanych przez zasięg występowania plemion.

Rozmówca Jedynki nadmienił też, że pokój nie oznacza wykorzystywania słabszego przez silniejszego, i że na Bliskim Wschodzie konieczny jest dialog międzywyznaniowy.

Jak to się stało, że rodzina doradcy księcia jest dwóch wyznań? Co sądzi o relacjach jego kraju z Izraelem? O tym w nagraniu audycji.

W programie była mowa o przełomie w Hiszpanii: po 10 miesiącach impasu powstaje nowy rząd. Parlament tego kraju poparł lidera Partii Ludowej Mariano Rajoya na stanowisko premiera. Wspominano też osoby, które zmarły w ostatnich miesiącach.

Tytuł audycji: "Więcej świata"

Prowadzi: Dariusz Rosiak

Materiał: wywiad Jarosława Kociszewskiego z doradcą jordańskiego księcia Hassana

Goście: Maciej Okraszewski, portal internetowy "Dział Zagraniczny"

Data emisji: 01.11.2016

Godzina emisji: 18.11

agkm/ab

Czytaj także

Witold Waszczykowski w Jordanii: mamy nadzieję, że wkrótce IS przestanie istnieć

Ostatnia aktualizacja: 25.07.2016 21:56
- Mamy nadzieję, że wkrótce Państwo Islamskie przestanie istnieć i uchodźcy będą mogli wrócić do swoich domów - powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej w stolicy Jordanii szef MSZ Witold Waszczykowski. Przypomniał, że Polska jest zaangażowana w wiele programów pomocy dla uchodźców.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Amnesty International: 10 krajów przyjęło ponad połowę uchodźców

Ostatnia aktualizacja: 04.10.2016 11:28
Aż 56 proc. uchodźców na świecie znalazło schronienie w zaledwie 10 krajach, które wytwarzają tylko około 2,5 proc. światowego PKB - informuje w raporcie Amnesty International, potępiając jednocześnie "egoizm krajów bogatych".
rozwiń zwiń