Jaka przyszłość czeka zatrzymanych w Birmie dziennikarzy?

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2018 19:48
Dwaj aresztowani w Birmie dziennikarze agencji Reutera usłyszeli w środę zarzuty złamania ustawy o tajemnicy państwowej. Grozi im kara do 14 lat pozbawienia wolności. Krzysztof Renik z Redakcji Międzynarodowej Polskiego Radia przyznał w radiowej Jedynce, że nic nie wskazuje na dobrą wolę władz w tej sprawie, co potwierdza między innymi brak oficjalnych oświadczeń.
Audio
  • Krzysztof Renik o sytuacji zatrzymanych w Birmie dziennikarzy agencji Reutera (Więcej świata/Jedynka)
31-letni Wa Lone i 27-letni Kyaw Soe Oo w otoczeniu policji i dziennikarzy
31-letni Wa Lone i 27-letni Kyaw Soe Oo w otoczeniu policji i dziennikarzyFoto: PAP/EPA/LYNN BO BO

31-letni Wa Lone i 27-letni Kyaw Soe Oo zostali aresztowani 12 grudnia na podstawie ustawy o tajemnicy państwowej z powodu przechowywania tajnych dokumentów sił bezpieczeństwa, dotyczących birmańskiego stanu Rakhine, z którego uciekają członkowie muzułmańskiej mniejszości Rohingja. 

Dla Krzysztofa Renika, dziennikarza Polskiego Radia, sprawa zatrzymania tych dwóch dziennikarzy ma osobisty wymiar. Wa Lone odbywał staż w Polskim Radiu, a polski dziennikarz był wówczas jego opiekunem. Jak przyznał Renik w audycji "Więcej świata", póki co nic nie wskazuje, by ta sprawa miała się szczęśliwie zakończyć dla zatrzymanych. - Do tej pory nie ma sygnałów, które wskazywałyby na to, że władze Birmie, zarówno te cywilne, jak i wojskowe, chcą tę sprawę rozwiązać w taki sposób, by nie krzywdzić obu dziennikarzy. Prawo, na które w sprawie zatrzymania powołują się władze jest z 1923 roku. To jeszcze prawo kolonialne, uchwalone przez Brytyjczyków. Ono miało chronić interesy brytyjskie w Birmie, określanej dzisiaj mianem Mjanmy. Wydaje się, że ta cała sprawa jest sfabrykowana - mówił dziennikarz Polskiego Radia.

Krzysztof Renik tłumaczył, że w tle zatrzymań dwójki dziennikarzy agencji Reutera jest konflikt etniczny, który rozgrywa się na zachodzie Birmy. - Tutaj dotykamy kwestii Rohingjów, czyli ludu, który przez ONZ uważany jest za najbardziej prześladowaną mniejszość etniczną na świecie. Ci ludzie są pozbawieni wszelkich praw, praw do edukacji, systemu ochrony zdrowia. Jest rzeczą ważną, że birmańscy wojskowi przyznali się do pierwszych mordów na ludności cywilnej. Nie sądzę by był to przełom. W tej chwili, biorąc pod uwagę reakcję opinii międzynarodowej, wojskowi i cywilny rząd kierowany przez laureatkę pokojowego Nobla Aung San Suu Kyi, zdecydowały się pokazać światu, że chcą prawdziwego śledztwa i szukają winnych - tłumaczył Renik. - Tyle tylko, że to nie zmienia sytuacji obu zatrzymanych dziennikarzy - dodał. 

Zapraszamy do wysłuchania zapisu całej rozmowy.

***

Tytuł audycji: Więcej świata

Prowadzący: Paweł Lekki

Goście: Krzysztof Renik (Redakcja Międzynarodowa Polskiego Radia)

Data emisji: 9.01.2017

Godzina emisji: 18.14

dad/abi

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Dramat Rohindżów. Czy pielgrzymka papieża coś zmieni?

Ostatnia aktualizacja: 25.11.2017 14:19
W czasie zbliżającej się wizyty w Bangladeszu papież Franciszek spotka się z przedstawicielami mniejszości Rohingja. To muzułmanie z zachodniej Myanmar (dawniej Birma), którzy uciekli stamtąd przed prześladowaniami.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Czy sport będzie sposobem na kryzys na Półwyspie Koreańskim?

Ostatnia aktualizacja: 04.01.2018 19:20
Kim Dzong Un zadeklarował, że jest "otwarty na dialog" z Koreą Południową. Północnokoreański przywódca wyraził też chęć wysłania sportowców KRLD na igrzyska w Pjongczangu. - To pokazuje obliczalność Kim Dzong Una - ocenił prof. Piotr Grochmalski.
rozwiń zwiń