Konflikt w Libii. Dr Agnieszka Bryc: nie skreślajmy zainteresowania Rosji

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2020 19:07
Z Trypolisu wycofano rosyjskich najemników z tzw. grupy Wagnera. - W obecnej sytuacji prezydent Putin szczególnie musi dbać o swoje notowania, sukces, prestiż - mówi w Programie 1 Polskiego Radia dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Czy jest to tylko przerwa w rosyjskich działaniach w Libii?
Audio
  • Unia Europejska, ambasada Malty, Libia, kontrole na granicach Danii (Jedynka/ Więcej świata)
Libia od lat jest pogrążona w konflikcie
Libia od lat jest pogrążona w konflikcieFoto: Rosen Ivanov Iliev / shutterstock

Kilkuset rosyjskich najemników walczących u boku samozwańczego generała Chalify Haftara zostało wycofanych z frontu w Trypolisie. Teraz znajdują się ponoć 170 km na południowy wschód od libijskiej stolicy.

- Nie popieramy oświadczenia Haftara, że on sam decyduje o sposobie życia Libijczyków. To nie pomaga w znalezieniu stałego kompromisu, który jest jedynym sposobem na znalezienie rozwiązania całej tej sytuacji - mówił pod koniec kwietnia rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.

Z kolei dziś zgodnie z komunikatem Rządu Jedności Narodowej wojskowy samolot transportowy Antonow 32 wylądował, aby pomóc w ewakuacji najemników z tzw. grupy Wagnera.

Decyzja Putina?

Czy w związku z tym Rosja porzuca wspieranie gen. Haftara i działania w Libii?

- Nie skreślajmy zainteresowania Rosji Libią. Faktycznie można byłoby powiedzieć, że gen. Haftar poniósł naprawdę dużą porażkę, ponieważ musiał oddać terytorium, o które walczył przez 8 miesięcy, więc w zasadzie cała jego kampania poszła na zmarnowanie. Dzisiaj wydaje się, że w obecnej sytuacji prezydent Putin szczególnie musi dbać o swoje notowania, sukces, prestiż i żeby nie musiał tłumaczyć się swojemu społeczeństwu, że wprawdzie Rosji oficjalnie nie ma w Libii, bo tam nie walczy żaden żołnierz rosyjskiej armii, tylko są obywatele Rosji - ocenia dr Agnieszka Bryc.

Skomplikowana sytuacja w Libii

Zdaniem ekspert Jedynki, Władimir Putin wycofuje wagnerowców na bezpieczniejsze pozycje ze względu na swoje interesy oraz właśnie bezpieczeństwo najemników. - Najprawdopodobniej zostali przeniesieni do takiego bastionu Haftara, czyli do Al-Jufry. Pojawia się pytanie, co będzie dalej? Minister Ławrow, mówiąc o tym, że Haftar nie może sam decydować, o tyle miał rację, że tamtejsza sytuacja jest na tyle skomplikowana, że nie tylko sam generał decyduje jaka będzie przyszłość Libii. Jest tam zbyt wiele zaangażowanych stron, z jednej Rosja, której oficjalnie nie ma, oraz po drugiej stronie Turcja, która wspiera konkurencyjny rząd i armię Saradża - tłumaczy.

Ponadto po stronie Haftara są: Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska czy Francja. - Jest zbyt wielu graczy i zainteresowanych, żeby można było powiedzieć, że tylko Haftar decyduje o tym, co się dzieje. Haftar jest uzależniony od pomocy z zewnątrz - słyszymy.

Dlaczego Rosja nie zrezygnuje?

Prezydent Rosji docelowo nie chce zrezygnować z działań w Libii, ponieważ chciałby, aby powstała tam rosyjska baza wojskowa. - Baza to jest raz, obecność na wybrzeżu Morza Śródziemnego to dwa, kontrakty surowcowe w tamtym regionie to trzy, a wpływ na Unię Europejską poprzez kontrolowanie fal imigracyjnych, bo Libia jest takim hubem imigracyjnym, to jest cztery. Jest jeszcze kilka mniejszych interesów - wylicza dr Agnieszka Bryc.

Ponadto w audycji:

- Szef unijnej dyplomacji Joseph Borell podczas niedawnego spotkania z niemieckimi dyplomatami zauważył, że na naszych oczach kończy się porządek zdominowany przez Stany Zjednoczone, a zaczyna "azjatyckie stulecie". Dodatkowo pandemia COVID-19 może okazać się wielkim katalizatorem tego procesu. Rozmowa z prof. Bogdanem Góralczykiem z Uniwersytetu Warszawskiego.

- Czy ambasada Malty w Brukseli stała się chińskim centrum szpiegowania instytucji unijnych? Belgijskie służby sprawdzają, czy podczas remontu budynku służby Chin nie zainstalowały w maltańskim przedstawicielstwie urządzeń szpiegowskich. Miałyby być wycelowane w znajdującą się tuż obok siedzibę Komisji Europejskiej. Szczegóły sprawy zbadał Michał Strzałkowski.

- W Danii złagodzono kontrole na granicach z innymi krajami skandynawskimi oraz Niemcami. Spotkać się już także mogą pary, które zostały rozdzielone przez pandemię. Jest jednak warunek. Muszą one udowodnić, że pozostają w związku od co najmniej 6 miesięcy: będą musiały przedstawić SMS, prywatne zdjęcia lub dane osobowe swojego partnera. Jak podkreśla duńska policja, zakochani "mogą pokazać zdjęcie lub list miłosny". Część osób jest oburzona nowymi wytycznymi. Felieton Katarzyny Semaan.

***

Tytuł audycji: Więcej świata

Prowadził: Paweł Lekki 

Goście: dr Agnieszka Bryc (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu), prof. Bogdan Góralczyk (Uniwersytet Warszawski)

Data emisji: 26.05.2020

Godzina emisji: 17.28

DS

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Jarosław Guzy: Putin podkreślił rolę Związku Sowieckiego w pokonaniu faszyzymu

Ostatnia aktualizacja: 23.01.2020 18:30
W trakcie swojego czwartkowego wystąpienia w Jerozolimie rosyjski prezydent nie zaatakował Polski. - Odniesień w rodzaju tych, które Władimir Putin wygłosił w grudniu, nie było. Przekaz Putina był pozytywny, podkreślający rolę Związku Sowieckiego w pokonaniu faszyzmu, wyzwoleniu narodów Europy Wschodniej - mówił w audycji "Więcej Świata" Jarosław Guzy z Polskiej Agencji Prasowej. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dyrektor Muzeum II WŚ: reakcja Putina i Kremla będzie papierkiem lakmusowym

Ostatnia aktualizacja: 07.05.2020 18:50
- Jeżeli te wydarzenia pozostaną bez reakcji, to jest to wyraźna prowokacja na polu bitwy historycznej - mówi w Programie 1 Polskiego Radia dr Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej o zdjęciu z gmachu byłej siedziby NKWD w Twerze tablic upamiętniających zamordowanych Polaków. Czy jest to prowokacja Rosjan w przeddzień 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej?
rozwiń zwiń