PGNiG dopuszczone do certyfikacji Nord Stream 2. Jakóbik: zobaczymy, co zrobi regulator niemiecki

Ostatnia aktualizacja: 23.09.2021 19:59
Decyzją Niemieckiej Federalnej Agencji ds. Sieci, PGNiG oraz jej niemiecka spółka zależna, zostały dopuszczone o postępowania certyfikacyjnego dla Nord Stream 2. Oznacza to, że Polacy mogą mieć wpływ na dalsze losy projektu.
zdj. ilustracyjne
zdj. ilustracyjneFoto: Forum/Reuters
Czytaj też:
gazprom free 1200.jpg
Prezes Instytutu Jagiellońskiego: Polsce nie grozi szantaż cenowy Gazpromu

- Według Polaków Nord Stream 2 nie powinien otrzymać certyfikacji, a dostawy nie powinny ruszyć. PGNiG będzie miało wgląd do tego procesu i może na różnych etapach, w różny sposób jeszcze w niego ingerować, co najmniej go opóźnić, a nawet go zablokować - mówi na antenie Programu 1 Polskiego Radia Wojciech Jakóbik, analityk BiznesAlert.pl.

Posłuchaj
19:44 PR1_MPLS 2021_09_23-17-32-22.mp3 PGNiG oraz jej niemiecka spółka zależna, zostały dopuszczone o postępowania certyfikacyjnego dla Nord Stream 2 (Więcej świata/Jedynka)

Start Nord Stream 2 opóźniony?

Jeszcze do niedawna Gazprom utrzymywał, że uruchomienie Nord Stream 2 nastąpi 1 października. Zdaniem gościa audycji, termin ten w obecnym stanie rzeczy jest niemożliwy do utrzymania. - Można sobie wyobrazić, że Rosjanie działają nielegalnie, wbrew prawu europejskiemu, ale źle się to dla nich skończy. Dlatego nawet oni przyznają, że chcą poczekać na certyfikację, Polacy mówią, że nie ma takiej możliwości. Zobaczymy co zrobi regulator niemiecki - wyjaśnia Wojciech Jakóbik. Dużo zależy również od Komisji Europejskiej. Bez jej zgody, certyfikacja nie może być zatwierdzona.

PGNiG zwraca uwagę, że Nord Stream 2 stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego zarówno całej Unii Europejskiej, jak i również poszczególnych państw członkowskich. - Spółka, która ma zostać operatorem gazociągu, należy w stu procentach do rosyjskiego Gazpromu. Oczywiste więc, że nie będzie od niego niezależna. Tymczasem prawo unijne każe utworzyć taki "mur ognia" między dostawcą a operatorem infrastruktury przesyłowej - mówi gość audycji. Celem tych regulacji jest unikanie wszelkich nadużyć.

Zobacz też:

Czytaj też:
Gazprom logo Rosja free shutter 1200.jpg
Niemcy nie są w stanie zapełnić magazynów gazu. Zieloni mówią o szantażu Putina

Ceny gazu narzędziem w ręku Rosjan

Faktem jest, że od kilku miesięcy Gazprom ogranicza dostawy gazu Gazociągiem Jamalskim. I choć Rosjanie tłumaczą się sytuacją rynkową, Międzynarodowa Agencja Energii nie daje wiary tym tłumaczeniom i wzywa do zwiększenia dostaw. - Rosjanie jednak nie chcą tego zrobić ze względu na politykę. Chcą wypromować Nord Stream 2, jednocześnie szantażując Europejczyków na Zachodzie, chwytając ich za portfele - nie ma wątpliwości Jakóbik.

Choć całkowite zablokowanie Nord Stream 2, jest raczej niemożliwe, to jednak do spełnienia warunku koniecznego - wyznaczenia legalnego operatora - wciąż jeszcze daleka droga. - Można sobie wyobrazić długie negocjacje Komisji Europejskiej z Rosją dotyczące warunków liberalizacji prawa rosyjskiego - tłumaczy gość Polskiego Radia. Zdaniem eksperta, ten czas należy wykorzystać na dywersyfikację i realizację takich projektów jak Baltic Pipe.

***

Tytuł audycjiWięcej świata 

Prowadził: Paweł Lekki

Gość: Wojciech Jakóbik (analityk BiznesAlert.pl)

Data emisji: 23.09.2021

Godzina emisji: 17.32

mg

Czytaj także

Polityka zagraniczna USA wobec Rosji i Niemiec. Guzy: zagadką jest, jak to się skończy

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2021 21:49
- Ta sprawa rozgrywa się przed naszymi oczyma. Jest zagadką, jak to się skończy. Oczywiście Republikanie mają prawo czuć się zaniepokojeni i chętnie wykorzystują polityczną okazję, żeby sprawdzić Joe Bidena, na ile jego deklaracje o twardej polityce wobec Rosji mają pokrycie w faktach - powiedział w Polskim Radiu 24 Jarosław Guzy z Polskiej Agencji Prasowej. Gościem "Kontrapunktu" był także dr hab. Kamil Zajączkowski. 
rozwiń zwiń