"Względy ideologiczne grają bardzo istotną rolę". Guzy o dyskusji ws. klimatu

Ostatnia aktualizacja: 01.11.2021 19:10
W Glasgow ruszył kolejny szczyt klimatyczny COP26. - W tej sprawie nie ma swobodnej dyskusji, ponieważ narzucony jest dominujący pogląd w formule dosyć katastroficznej, mówiący o tym, że czeka nas światowa katastrofa czy zagłada cywilizacji - mówi w Programie 1 Polskiego Radia o zmianach dotyczących klimatu Jarosław Guzy z Polskiej Agencji Prasowej.
Szczyt klimatyczny w Glasgow
Szczyt klimatyczny w GlasgowFoto: PAP/EPA/FILIPPO ATTILI

Mateusz Morawiecki premier free 1200.jpg
Premier: sprawiedliwa transformacja musi brać pod uwagę moment startu
Posłuchaj
19:20 _PR1_AAC 2021_11_01-17-32-10.mp3 Szczyt klimatyczny w Glasgow, rozmowa z byłym ambasadorem Francji na Białorusi Nicolasem de Lacoste, cmentarze w Rosji i Gruzji (Jedynka/Więcej świata)

- Przypuszczam, że istnieje krytyczne pytanie, czy cały świat jest w pełni zgodny z tym, co nauka mówi, co musimy zrobić, żeby uniknąć najgorszych konsekwencji kryzysu klimatycznego. W dwóch słowach: jeszcze nie. Ale więcej krajów niż kiedykolwiek wcześniej podejmuje działania. Świat musi współpracować, aby zlikwidować tę lukę, jednak szczególna odpowiedzialność spoczywa na 20 największych gospodarkach świata, z których wszystkie są odpowiedzialne za 80 proc. szkodliwych emisji - komentował jeszcze przed szczytem John Kerry, amerykański wysłannik ds. klimatu.

Nie chodzi o sam klimat?

Jarosław Guzy przyznaje, że nie podlega żadnej wątpliwości, iż klimat podlega zmianom i daje się też zauważyć efekt ocieplenia klimatu. - Chociaż tutaj zwróciłbym uwagę, że dyskusja na temat przyczyn i roli człowieka w ociepleniu klimatu, jest zaburzona przez to, że w gruncie rzeczy względy ideologiczne grają bardzo istotną rolę i nawet sami uczeni skarżą się na to, że w tej sprawie nie ma swobodnej dyskusji, ponieważ narzucony jest dominujący pogląd w formule dosyć katastroficznej, mówiący o tym, że czeka nas światowa katastrofa czy zagłada cywilizacji - ocenia Jarosław Guzy.

- Ta ideologia i polityka dominują również w trakcie dyskusji na dzisiejszym szczycie klimatycznym w Glasgow. Pojawia się pytanie, czy rzeczywiście mamy dyskusję na temat klimaty czy dyskusję na temat pewnej polityki, którą różni chcą uprawiać w różny sposób dla różnych celów? - dodaje ekspert Jedynki.
Na szczycie nie ma przywódców Chin, czyli największego emitenta, jak również Brazylii i Rosji. - Dyskusja odbywa się w gronie przede wszystkim wysokorozwiniętych krajów Zachodu. Trochę biernymi słuchaczami są kraje, które mają drastycznie różne problemy od tych, które mają państwa wysokorozwinięte. Są to kraje, które często nie przeżyły rewolucji przemysłowej, a wręcz przeciwnie. Są więc bardzo zapóźnione i w gruncie rzeczy nie osiągnęły fazy dobrobytu - słyszymy.

Unia Europejska reprezentowana przez Zachodnią Europę

W Unii Europejskiej można zauważyć, że takie kraje, jak Niemcy, Francja i Włochy, które przez dziesięciolecia budowały swoją potęgę, wydzielając mnóstwo szkodliwych pyłów do atmosfery, teraz wskazują na Europę Środkowo-Wschodnią, że to ten region Europy powinien ponosić koszty klimatycznej rewolucji.

- Łatwo im to robić, bo w gruncie rzeczy występują w naszym imieniu, pokazując palcem m.in. na nas (…). Szczyt w Glasgow został poprzedzony szczytem G20 w Rzymie i tam reprezentowana była Unia Europejska jako całość, a do tego Niemcy, Francja, Włochy i Wielka Brytania. Z kolei nasz region nie jest reprezentowany, bo zwłaszcza w sprawach klimatycznych Unia Europejska mówi głosem Zachodniej Europy, a my jesteśmy odbiorcą pod silną presją polityki, która jest narzucana w ramach Unii Europejskiej. Specyfiki naszych problemów nie dostrzega się - wyjaśnia Jarosław Guzy.

Ekspert Jedynki zwraca uwagę, że "kiedy ustalano cele klimatyczne redukcji emisji, przyjęto dla Polski wyjątkowy niesprawiedliwy parametr". - Jako punkt wyjścia, od którego mielibyśmy redukować się, wybrano moment, gdy skończyliśmy z komunizmem, upadała nasza gospodarka i mieliśmy 30 proc. spadku PKB, a więc wyjątkowo obniżone były zanieczyszczenia i emisje CO2 - dodaje.

Czytaj także:

Poza tym w audycji:

- "Unia Europejska nie ma innego wyjścia niż kontynuowanie polityki sankcyjnej wobec władz na Białorusi w związku z pogarszającą się sytuacją w tym kraju". Tak mówi, specjalnie dla Programu 1 Polskiego Radia, były ambasador Francji na Białorusi Nicolas de Lacoste. Dyplomata musiał opuścić Białoruś 17 października, ponieważ nie przedstawił listów uwierzytelniających nieuznawanemu przez Francję i Unię Europejską Aleksandrowi Łukaszence. Ze specjalnym wysłannikiem Francji ds. Białorusi rozmawia Magdalena Skajewska.

- W całej Rosji na grobach Polaków leżą kwiaty i płoną znicze. Od trzech dni przedstawiciele Polonii i polscy dyplomaci odwiedzają lokalne cmentarze, na których spoczywają Polacy w rosyjskiej ziemi. Materiał Macieja Jastrzębskiego.

- Wizyta na Cmentarzu Kukijskim w Tbilisi. Materiał Włodzimierza Paca.

***

Tytuł audycji: Więcej świata

Prowadził: Paweł Lekki

Goście: Jarosław Guzy (Polska Agencja Prasowa), Nicolas de Lacoste (były ambasador Francji na Białorusi)

Data emisji: 1.11.2021

Godzina emisji: 17.32

DS
 

Czytaj także

Niedobory gazu w Mołdawii. Ekspert: Rosja chce podpisać kontrakt, ale na swoich warunkach

Ostatnia aktualizacja: 28.10.2021 19:20
Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell powiedział w czwartek, że Mołdawia padła ofiarą działań Rosji, która wykorzystuje gaz ziemny jako broń do zastraszania tego kraju. Zapewnił o wsparciu Mołdawii w kryzysie gazowym, jak i po wygaśnięciu kontraktu Mołdawii na dostawy od rosyjskiego Gazpromu. - Rosja chce podpisać kontrakt z Mołdawią, ale na swoich warunkach - mówi w "Więcej świata" Jakub Pieńkowski z PISM.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Francusko-brytyjski konflikt o łowiska. Krzysztof Winkler: Macron chce zebrać punkty przed wyborami

Ostatnia aktualizacja: 29.10.2021 19:23
Dwa brytyjskie statki rybackie zostały zatrzymane, a jeden ukarany grzywną w Zatoce Sekwany. To element polityki "zaostrzenia kontroli" w konflikcie między Francją a Wielką Brytanią o połowy ryb po brexicie. - Ten konflikt tli się od momentu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej - zaznacza dr Krzysztof Winkler.
rozwiń zwiń