Studencki Teatr Satyryków. "Im nie było wszystko jedno"

Ostatnia aktualizacja: 06.05.2014 17:47
- Emocje, które tam panowały i sprawy o których jego twórcy chcieli głośno mówić, były wielkie - zapewniał w radiowej Jedynce Paweł Szlachetko, współautor książki "STS - tu wszystko się zaczęło". 2 maja minęło 60 lat od pierwszej premiery Studenckiego Teatru Satyryków.
Audio
  • Paweł Szlachetko o Studenckim Teatrze Satyryków (Jedynka/Wieczór kulturalny)
Fragment jednego ze spektakli Studenckiego Teatru Satyryków z udziałem m.in. Krzysztofa Kowalewskiego
Fragment jednego ze spektakli Studenckiego Teatru Satyryków z udziałem m.in. Krzysztofa KowalewskiegoFoto: PAP/CAF/Ireneusz Radkiewicz

STS powstał w roku 1954. Mieścił się w Warszawie przy al. Świerczewskiego (obecna al. Solidarności), gdzie obecnie znajduje się Warszawska Opera Kameralna. W okresie gomułkowskiej odwilży stał się popularny dzięki politycznej satyrze.

Kultura w radiowej Jedynce >>>

Przez deski teatru przewinęło się dziesiątki znakomitych twórców, którzy dysponowali olbrzymią gamą telnetów literackich, muzycznych i aktorskich. Należeli do nich m.in. Agnieszka Osiecka, Elżbieta Czyżewska, Zofia Merle, Krystyna Sienkiewicz, Anna Prucnal, Krzysztof Kowalewski, Jan Matyjaszkiewicz, Ryszard Pracz, Sława Przybylska, Stanisław Tym,  Wojciech Siemion, Andrzej Łapicki, Kalina Jędrusik, Barbara Krafftówna, Zbigniew Zapasiewicz, Jerzy Markuszewski, Olga Lipińska i Janusz Majewski. - Traf historii sprawił, że spotkała się tam grupa inteligentnych ludzi, którym się chciało. Spędzali ze sobą czas, traktując teatr jako swój drugi dom - wyjaśnił Paweł Szlachetko.

Dewizą, jaka im przyświecała, był tekst Andrzeja Jareckiego "Mnie nie jest wszystko jedno". - Ci ludzie pamiętali II wojnę światową. Byli wychowani w domach, gdzie idee socjalistyczne nie były obce. To było pokolenie, które zamarzyło sobie, że wolna Polska będzie tą, o którą walczyli ich ojcowie i dziadowie - dodał współautor książki "STS - tu wszystko się zaczęło".

STS słynął z tego, że podejmował najważniejsze tematy, co nie nie mogło umknąć uwadze cenzury. - Utarło się mówić o tzw. mądrym oku STS. Jego twórcy, wychodząc w przedstawieniach od prostych i codziennych spraw, poruszali tematy polityczne - tłumaczył Szlachetko w "Kulturze w radiowej Jedynce". Jak dodał, twórcy STS i publiczność, która przychodziła na ich przestawienia wypracowali swój system kodów, który trudno było objąć cenzorskim zapisem - do tekstów przedstawień często trudno było się przyczepić. Natomiast wzbudzały ogromne emocje odpowiednio zaintonowane ze sceny.

Kultura w Polskim Radiu w serwisie You Tube >>>

Do czasu zamknięcia w 1975 roku,  teatr dał 55 premier i ponad 3 tys. przedstawień. Przychodziła na nie śmietanka intelektualna Warszawy. Można było spotkać m.in. Tadeusza Konwickiego, Jana Świderskiego, Antoniego Słonimskiego i prof. Tadeusza Kotarbińskiego.

Czym była Wolna Republika STS? Zapraszamy do wysłuchania nagrania audycji.

Rozmawiała Magda Mikołajczuk.

tj, pg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Stanisław Tym: "Miś" to jest film o kłamstwie

Ostatnia aktualizacja: 04.05.2020 05:50
- Wiesz, co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości – mówił bohater kultowego filmu Stanisława Barei.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Studencki Teatr Satyryków - zbuntowani zetempowcy

Ostatnia aktualizacja: 13.03.2020 05:50
- Czasy były takie, jakie były i mieliśmy do wyboru: albo nie robić nic, albo robić to, co wtedy można było - mówił Andrzej Jarecki twórca Studenckiego Teatru Satyryków. - Myśmy łapali władzę, polityków, za słowo.
rozwiń zwiń