Jowita Budnik: idę na żywioł, pamiętając o tym kogo gram i co chcę osiągnąć

Ostatnia aktualizacja: 16.10.2014 05:04
- Największym moim sukcesem jest to, że wstaję rano zadowolona, patrzę na moją rodzinę i robię coś wartościowego artystycznie. Harmonia życiowa pomiędzy wszystkimi moimi osobowościami na co dzień osobnymi ciągle istnieje i to jest mój największy powód do radości - opowiada aktorka Jowita Budnik.
Audio
  • Jowita Budnik o swojej aktorskiej drodze (Tramwaj zwany kulturą/ Jedynka)
Aktorka Jowita Budnik, nominowana do Orła 2014 w kategorii Najlepsza Główna Rola Kobieca za film Papusza.
Aktorka Jowita Budnik, nominowana do Orła 2014 w kategorii Najlepsza Główna Rola Kobieca za film "Papusza". Foto: PAP/Rafał Guz

- Jestem admiratorką grania niewidocznego, to znaczy takiego grania, żeby nie było widać, że aktor gra. Kamera bezlitośnie obnaża, jest blisko, zagląda w oczy i według mnie wymaga pewnych stonowanych środków - mówi Jowita Budnik, aktorka.

Kultura w radiowej Jedynce >>>

Jowita Budnik nie potrafi odpowiedzieć na pytanie gdzie się tego nauczyła. - Całe życie się uczyłam, wcześnie zaczęłam, natomiast nie jest to warsztat, bo nigdy nie trenowałam takiej formy. Wynika to z intuicji, być może jakichś naturalnych predyspozycji, bo od dziecka pamiętam, że umiałam rozpłakać się na zawołanie - opowiada aktorka. Jak przyznaje, ma łatwość wchodzenia w pewne emocje.


- Staram się panować nad szybkością mówienia, czy nad wysokością głosu, ale próbuję nie myśleć o technicznych aspektach tego, co zrobię, czy jakiej mimiki użyję. Staram się iść na żywioł, mając z tyłu głowy co gram, kogo gram i wiedząc, co chcę osiągnąć - opowiada aktorka.
Jowita Budnik uważa się za szczęściarę: ma wspaniałą rodzinę, a w dodatku otrzymuje od losu to, o co nie zabiega - główne role w filmach takich jak: "Plac Zbawiciela" (zagrała pogrążającą się w depresji żonę i matkę), "Papusza" (zagrała romską poetkę Bronisławę Wajs).

17 października na ekrany kin wejdzie policyjny dramat kryminalny "Jeziorak", w którym zagrała główną rolę podkomisarz, Izy Dereń. Ceniona za swoje dokonania zawodowe, podkreśla, że aktorstwo jest dla niej ważne, jednak ważniejsze jest życie rodzinne, a także poczucie harmonii w życiu.

W tonacji kina >>> słuchaj na moje.polskieradio.pl

"Tramwaj zwany kulturą" poprowadziła Joanna Sławińska.
(sm/ag)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Reżyser filmu "Służby specjalne": nie ma tu sceny, która nie mogłaby się wydarzyć

Ostatnia aktualizacja: 06.10.2014 20:40
- Mówię to na podstawie rozmów z kilkudziesięcioma oficerami wywiadu i kontrwywiadu cywilnego i wojskowego. Na końcu filmu znajduje się jednak napis, że wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe. Nie należy więc patrzeć na "Służby specjalne" jak na film historyczny - mówił w Jedynce Patryk Vega.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Scenarzysta filmu "Bogowie": biografią prof. Religi trafiłem filmową szóstkę

Ostatnia aktualizacja: 10.10.2014 07:50
- Znalazłem w niej wszystko. I portret trudnych czasów po stanie wojennym, i walkę o życie, i konflikt uczeń-mistrz, konflikt pokoleń, a także ciekawy obraz mikrośrodowiska, w tym wypadku kardiochirurgów, które jest hermetyczne, posługuje się własnym językiem - mówił w Jedynce Krzysztof Rak, autor scenariusza do filmu z Tomaszem Kotem w roli głównej.
rozwiń zwiń