"Wojna nie ma w sobie nic z kobiety"

Ostatnia aktualizacja: 21.05.2011 14:05
Spotkanie ze Swietłaną Aleksijewicz, laureatką tegorocznej Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki.
Audio
Okładka polskiego tłumaczenia książki Swietłany Aleksijewicz Wojna nie ma w sobie nic z kobiety
Okładka polskiego tłumaczenia książki Swietłany Aleksijewicz "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety"Foto: źr. materiał promocyjny

Białorusinka Swietłana Aleksijewicz chciała wydać swoją książkę "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" już w 1983 roku. Nie udało się, pozycja ta dwa lata przeleżała w wydawnictwie, a autorkę oskarżono o "pacyfizm, naturalizm oraz podważanie heroicznego obrazu kobiety radzieckiej". Udało się ją opublikować dopiero w okresie pieriestrojki. Jest to cykl opowieści o kobietach, które brały udział w II wojnie światowej, często na pierwszej linii frontu.

- Te dziewczyny miały po szesnaście, siedemnaście lat kiedy poszły do wojska i może dlatego wątek urody, piękna tak często przewija się w mojej książce. Opowiadały mi, że najgorsze było dla nich chodzenie w męskich portkach i to przez całe pięć lat służby – opowiadała Swietłana Aleksijewicz.

W "Moich książkach" podkreślała, że sowiecka armia w ogóle nie była przygotowana na ich przyjęcie, one nie miały ani staników ani odpowiedniego obuwia. Miały małe stopy i były zmuszone nosić zbyt duże buty. Spódnice i pantofle dostały dopiero wtedy, gdy front zbliżył się do granic Niemiec.

- Traktowano je jak materiał, który służył do odniesienia zwycięstwa – dodała.

Gość radiowej Jedynki podkreśliła, że po ukazaniu się książki zauważyła, że została ona dobrze przyjęta przez czytelników, ale jej bohaterki nie były z niej zadowolone. One wolały męską wersję tych wojennych opowieści, chciały, by autorka pokazała ich heroizm.

- W mojej książce znajduje się taka metaforyczna scena, w której wśród oddziałów męskich jest stuosobowa damska kolumna. Mężczyźni starają się nie patrzeć na nogi tych kobiet, gdyż spływa z nich krew menstruacyjna, armia nie przygotowała bowiem dla nich żadnych środków zaradczych. Cała grupa podchodzi do rzeki, zaczyna się bombardowanie i mężczyźni rzucają się do ucieczki, by się ukryć, natomiast dla kobiet najważniejsze jest, by się w niej obmyć. Połowa z nich ginie od bomb – opowiadała Swietłana Aleksijewicz.

Na podstawie reportażu powstał cykl filmów dokumentalnych, wyróżniony m.in. Srebrnym Gołębiem na  Festiwalu Filmów Dokumentalnych i Animowanych w Lipsku. Jegor Letow, założyciel i wokalista legendarnego rosyjskiego zespołu punkrockowego Grażdanskaja Oborona, napisał piosenkę zainspirowaną książką Aleksijewicz.

***

W dalszej części audycji Marek Krajewski opowiadał o swoim nowym kryminale "Liczby Charona", w którym komisarz Edward Popielski rozwiązuje zagadkę kolejnych morderstw we Lwowie roku 1929.

Usłyszeliśmy też relację z Targów Książki Żydowskiej w Warszawie.

Rozmawiała Magda Mikołajczuk

(pp)

Aby wysłuchać całej rozmowy, wystarczy wybrać "Walczyli o polski Śląsk" w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Pięciu autorów reportaży powalczy o nagrodę im. Kapuścińskiego

Ostatnia aktualizacja: 07.04.2011 16:49
Laureata nagrody za reportaż literacki poznamy 13 maja. Zwycięzca otrzyma 50 tysięcy złotych, a jeśli będzie nim autor zagraniczny, nagrodę - 15 tys. zł odbierze także tłumacz.
rozwiń zwiń