Chyra uczy się francuskiego i reżyseruje operę

Ostatnia aktualizacja: 22.10.2012 15:42
Życie pod ostrzałem mediów i ponadprzeciętne zainteresowanie portali plotkarskich to – zdaniem aktora – cena, jaką musi płacić za popularność. I nie ma się na co obrażać. - Ale nie będzie to wpływało na moje zachowanie - zadeklarował w radiowej Jedynce.
Audio
Kadr z dramatu kostiumowego Daas
Kadr z dramatu kostiumowego "Daas"Foto: mat.promocyjne

Andrzej Chyra przez pewien czas był bardzo częstym tematem portali plotkarskich, które z uwielbieniem donosiły m.in. o jego rzekomych ekscesach alkoholowych. Aktor przyznaje jednak, że podchodzi do tego z dużym dystansem.

- Jeśli ktoś mnie śledzi, przyłapuje w niewygodnych sytuacjach, rozumiem, że to cena istnienia na tym świecie w sposób bardziej widoczny od innych. Ale nie będzie to wpływało na moje zachowanie i nie będzie robiło ze mnie grzecznego chłopca, bo nie czuję, żebym był taki wewnętrznie. To, że człowiek ma wiele twarzy, dla każdego jest zrozumiałe, chociaż może nie wszyscy się do tego przyznają - powiedział aktor w magazynie "Kultura w radiowej Jedynce".

Artysta przyznał też, że chociaż ma duże doświadczenie filmowe, szczególnie ceni sobie pracę w teatrze. - Tam aktor panuje nad sytuacją. W filmie już raczej reżyser, montażysta. W teatrze aktor ma też zwrotny odbiór energii od publiczności i intymny kontakt z widzem, którym może manipulować - dodał.

To cena istnienia w tym świecie w sposób bardziej widoczny niż inni

Dlatego też Chyra nie boi się eksperymentów teatralnych. Chociażby przyjęcia roli w sztuce "Tramwaj” bez znajomości języka fracuskiego.  - Okazało się, że mam nagle szansę zagrać z Isabelle Huppert, czyli  jedną z najbardziej cenionych przez mnie aktorek. Do tego była perspektywa dwóch lat przygotowań, wydawało mi się więc, że wystukam rolę na pamięć. Później miałem różne momenty i wątpliwości, ale na szczęście mogłem pozwolić sobie na nieidealny francuski, bo grałem potomka imigrantów - wspominał.

Był  to spektakl Krzysztofa Warlikowskiego na motywach sztuki Tennessee Williamsa "Tramwaj zwany pożądaniem", którego premiera odbyła się w Teatrze Odeon w Paryżu . W  Polsce był  wystawiany w Teatrze Nowym w Warszawie – na obu  tych scenach po francusku.

Odważnym eksperymentem jest też najnowszy projekt Andrzeja Chyry. W Operze Bałtyckiej będzie on reżyserował operę "Gracze” Dymitra Szostakowicza. - To wyzywanie, bo mamy do czynienia ze specyficznym gatunkiem. Reżyserowanie zaspokaja moją potrzebę stworzenia swojej wizji. Chcę próbować budować jakiś świat niezależnie. Bo aktor jednak jest tylko elementem, a ktoś inny podejmuje ostateczne decyzje. Tymczasem reżyseria to dziedzina, która mnie pociąga i podnieca.  

Dlaczego cieszy go wizja artystycznej katastrofy, czego nie toleruje w przyjaźni i czy szuka miłości? O tym wszystkim Andrzej Chyra opowiedział Joannie Sławińskiej. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy!

ei

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Andrzej Chyra: reżyserowanie mnie podnieca

Ostatnia aktualizacja: 08.09.2012 13:11
Aktor zwierzał się w "Sygnałach dnia" w Jedynce ze swoich reżyserskich postępów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Pisanie jest rzeczą bardziej intymną od łóżka"

Ostatnia aktualizacja: 10.09.2012 15:50
Marek Hłasko – pisarz otoczony legendą – miał biografię, która może zadziwić, a nawet szokować. Polski James Dean, jak go zwano, był jednak tak naprawdę kimś więcej niż tylko buntownikiem i prowokatorem. W Dwójce czytamy jego szczególne wspomnienia: "Pięknych dwudziestoletnich".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Andrzej Chyra: sztuka nie znosi zdrady

Ostatnia aktualizacja: 20.09.2012 19:00
Znakomity aktor opowiada o sobie i swojej pracy prze cały tydzień - od poniedziałku do piątku.
rozwiń zwiń