X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Niebezpieczeństwo czai się na dnie Bałtyku

Ostatnia aktualizacja: 10.10.2013 12:25
Około 15 tysięcy ton gazów i substancji chemicznych w bombach i pociskach z okresu II wojny światowej zalega w głębinach Bałtyku. To głównie iperyt, czyli gaz musztardowy.
Audio
  • Naukowcy ostrzegają, że na dnie Bałtyku zalega tykająca bomba (Naukowy zawrót głowy/Jedynka)
Widok z latarni morskiej w Darłowie
Widok z latarni morskiej w DarłowieFoto: Monika Dydek/Wikipedia/CC3

Sklasyfikowania i monitoringu składowisk broni chemicznej w Morzu Bałtyckim, zarówno tych oficjalnych, jak i nieoficjalnych, podjął się międzynarodowy zespół naukowców, w ramach projektu "CHEMSEA" - współfinansowanego z funduszu współpracy międzyregionalnej Unii Europejskiej.
Badacze ostrzegają, że chemiczne śmieci w Bałtyku to tykająca bomba. Nie wiadomo tylko, do jakiego stopnia ta bomba tyka. Dr Jacek Bełdowski z Instytut Oceanologii Polskiej Akademii Nauk zwraca uwagę, że wśród uczonych są rozbieżne opinie. Jedni twierdzą, że może dojść do masowego rozszczelnienia pojemników z gazami i wycieku trucizny do Bałtyku. Inni uważają, że proces będzie trwał długo, a chemikalia będą wyciekały stopniowo.
Komandor porucznik doktor Bartłomiej Pączek z Akademii Marynarki Wojennej wskazuje, że na Morzu Bałtyckim wytypowano dwa oficjalne miejsca zatopień. Pierwszy to Głębia Bornholmska, czyli akwen na południowy-wschód od wyspy Bornholm.  Drugi to Głębia Gotlandzka w pobliżu Gotlandii. Najwięcej broni zatopiono w latach 1945-47. Topili Niemcy, topili Brytyjczycy i Rosjanie. Topili też na trasie do tych głębi.
W ramach projektu bada się m.in. wpływ chemikaliów na ryby pływające w miejscach składowisk. Stwierdzono, że mają one więcej chorób, niż te z innych rejonów Bałtyku. Zaobserwowano też u nich wady genetyczne. - Wydaje się, że stężenia trucizn w tkankach ryb są niewielkie, więc nie powinny stanowić zagrożenia dla zdrowia ludzi w przypadku konsumpcji - uspokaja w radiowej Jedynce dr Bełdowski. Więc ryby raczej można jeść bezpiecznie, no chyba że ktoś je ryby codziennie i ma pecha trafić na takie złowione w pobliżu składowisk. Największe stężenia metali ciężkich zaobserwowano w skórze i wątrobie dorsza.
Kmdr Pączek mówi, że coraz częściej rybacy wyciągają wraz z rybami obiekty o niewiadomym pochodzeniu, które okazują się zatopioną bronią chemiczną. Najpoważniejszy przypadek tego typu wydarzył się w 1997 roku, kiedy załoga kutra z Władysławowa znalazła w sieci coś, jakby dużą bryłę gliny. Okazało się, że była to bryła iperytu. Ci, którzy dotknęli tej bryły ulegli poparzeniu. - Ale załoga zachowała się przytomnie, zabezpieczyła bryłę przed dostępem innych osób - chwali komandor. Iperyt został zneutralizowany przez wojskowych specjalistów.
Najtragiczniejszy zaś wypadek miał miejsce w Darłówku, kiedy wyrzuconą na brzeg beczką z iperytem bawiły się dzieci z kolonii. W efekcie ponad 100 zostało poparzonych, a czworo straciło wzrok. Jednym z celów programu "CHEMSEA" było dotarcie z informacjami do wszelkich grup mających styczność z morzem, także turystów wizytujących wybrzeże. - Nie jest naszym celem generowanie paniki - wyjaśnia wojskowy. Ale trzeba stworzyć program edukacyjny, choć z pewnością nie metodą wystawienia pokazowych plansz na plaży.
Ograniczenia finansowe nie pozwalają na wydobycie i unieszkodliwienie tych środków. Uczeni zwrócili się już do Unii Europejskiej z prośbą o przyznanie grantu na ocenę ryzyka i możliwości usuwania składowisk.
Rozpoczęty w 2011 roku projekt "CHEMSEA" zrzesza 11 instytucji z Polski, Niemiec, Szwecji, Finlandii i Litwy. Jego budżet to ok. 4,8 mln euro. To jeden z niewielu tak dużych projektów koordynowanych przez Polaków.

Rozmawiała Dorota Truszczak.

(ag)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Polacy wydobędą z Bałtyku wrak amerykańskiego bombowca

Ostatnia aktualizacja: 03.09.2013 20:19
W październiku ma dojść do wydobycia z dna Bałtyku amerykańskiego bombowca Douglas A-20. To 13. zachowany na świecie egzemplarz tego samolotu, a trzeci w Europie. Na wrak natrafił na początku lipca podczas prac pomiarowych Instytut Morski w Gdańsku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Broń chemiczna zatopiona w Bałtyku pod kontrolą naukowców

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2013 15:37
Na dnie Bałtyku leży około 15 tys. ton substancji chemicznych. Pochodzą najczęściej ze skorodowanych pocisków i bomb. Naukowcy zapewniają, że na razie nie grozi ich rozszczelnienie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kłopoty w Ustce. Dwie tony parafiny na plaży

Ostatnia aktualizacja: 30.09.2013 20:20
Dwie tony parafiny wyrzuciło morze na zachód od Ustki. Urząd Morski w Słupsku sprząta dziewiętnastokilometrowy odcinek wybrzeża, na którym znaleziono zanieczyszczenia.
rozwiń zwiń