"Podróż do Łopienki" - reportaż Julii Rozbieckiej [POSŁUCHAJ]

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2021 09:05
Łopienka to niezamieszkała dziś bieszczadzka wieś. Leży na północnym stoku Łopiennika, nad nią góruje Przełęcz Hyrcza i masyw Korbani. Wieś powstała w XVI wieku na prawie wołoskim i początkowo nazywała się Lopinka. Sławna stała się dzięki pewnemu cudowi i ikonie, której historia wciąż nie jest do końca znana.
Cerkiew św. Męczennicy Paraskewii w Łopience
Cerkiew św. Męczennicy Paraskewii w Łopience Foto: Shutterstock/Lukasz Barzowski

mikrofon 1200.jpg
Reportaż w radiowej Jedynce

W XVIII wieku zbudowano w Łopience murowaną cerkiew parafialną pod wezwaniem św. Paraskewii. Do sanktuarium maryjnego w bieszczadzkiej wsi i do obrazu Matki Bożej pielgrzymowano nie tylko z Polski, ale również ze Słowacji, a nawet Węgier. Dziś, po wielu latach opuszczenia, miejsce znów przyciąga pielgrzymów.


Posłuchaj
19:24 PR1_AAC 2021_10_08-00-35-44.mp3 "Powrót do Łopienki" - reportaż Julii Rozbieckiej ("Reportaż w Jedynce"/Jedynka)

 

I stał się cud

Pierwsza wzmianka o cudownej ikonie Matki Bożej, zwanej Łopieńską, pochodzi z XVIII stulecia. Choć nie wiadomo, kiedy obraz do wsi trafił, wiadomo, dlaczego tak się stało. Ośmioletnia głuchoniema dziewczynka ujrzała jasność, z której wyłoniła się pani w białej sukni. - Mała zaczęła mówić. To był tak wyraźny cud, że w tym miejscu wybudowano kapliczkę. Właściciel potem kupił ikonę i wybudowano tę cerkiew - mówi Jadwiga Denisiuk.

W okolicy znajdowało się również źródełko, z którego woda - zgodnie z przekazami - pomaga leczyć oczy. Przed wojną miejsce tętniło życiem. Wszystko zmieniło się po "Akcji Wisła". Łopienkę spotkał podobny los co wiele innych bieszczadzkich wsi. Mieszkańców przesiedlono do Związku Radzieckiego i na Ziemie Odzyskane. - Pozostały domy, które niszczały, później rozebrali je okoliczni mieszkańcy tych wsi, które pozostały. Została cerkiew, która też zaczęła się rozwalać - wspomina Jerzy Korejwo.

Zobacz też:

Tajemnica ikony

Dziś pielgrzymi podziwiają odbudowaną z ruin bieszczadzką cerkiew i znajdujący się w niej święty obraz. - Autentyczny obraz został uratowany, przeniesiony do Polańczyka. A tu jest tylko kopia - wyjaśnia ks. Szymon Nosal. Eksperci, mający okazję obejrzeć właściwe dzieło, nie kryją zachwytu. - To jest najładniejsza ikona, jaka jest w Polsce. Był czas, kiedy artyści pracujący na Krecie robili ikony na potrzeby miast i państw włoskich. Ta ikona jest w tym duchu - przekonuje Jadwiga Denisiuk. 


Czytaj też:
Saul Dreier 1200.jpg
Przeżył Holocaust dzięki muzyce. Posłuchaj poruszającej historii Saula Dreiera

Choć nie wiadomo, skąd niezwykła ikona wzięła się w Łopience, choć nie wiadomo, z jakiej pracowni wyszła, faktem pozostaje, że datuje się ją na XVII wiek i należy do typu "Eleusa". To przedstawienie Matki Bożej z Dzieciątkiem, miłującej, pochylającej głowę, przytulającej policzek do policzka Jezusa. - Typ jest wszędzie taki sam, ale twarz z tak głębokim wpisanym w nią uczuciem to rzadko zdarza się widzieć - mówi rozmówczyni Julii Rozbieckiej.

Potrzebujemy duchowości

Sanktuarium przyciąga pielgrzymów z całej Polski, ale miejscu wciąż daleko do sławy, jaką miało przed kilkuset laty. - Odpusty były bardzo huczne, trwały w zasadzie nawet trzy dni. Udział w uroczystościach cerkiewnych, kramy, biesiada. Niedaleko była karczma, która na pewno tętniła wówczas życiem - opowiada lublinianka, obserwująca od lat stopniowe odradzanie się tego miejsca. Miejsca, które nabiera nowego, wyjątkowego charakteru. - Tworzymy niepowtarzalną społeczność. Łopienka to nie festyn, to miejsce wybrała Matka Boża - te słowa, wypowiedziane przez Zbigniewa Kaszubę wciąż unoszą się wśród murów cerkwi.

***

Tytuł reportażu: "Podróż do Łopienki"

Autor: Julia Rozbiecka

Data emisji: 8.10.2021

Godzina emisji: 00.35

mg

Czytaj także

Goprowskie wspomnienia. Błękitny krzyż na połoninie [POSŁUCHAJ]

Ostatnia aktualizacja: 26.08.2021 19:00
Ratownicy górscy spod znaku błękitnego krzyża pełnią swoją ochotniczą służbę w Bieszczadach już od 60 lat. Z bieszczadzkim pogotowiem ratunkowym wiąże się też wspomnienie dyżurki w schronisku na Połoninie Wetlińskiej, przez wielu turystów nazywanym Chatką Puchatka. Jakie jeszcze wspomnienia przywołuje to miejsce i gdzie można poznać historię zarówno GOPR, jak i samej Chatki? 
rozwiń zwiń