"Słowa przysięgi zobowiązują". Reportaż znad granicy z Białorusią [POSŁUCHAJ]

Ostatnia aktualizacja: 24.12.2021 14:15
Wielu z nich te święta spędza z dala od domu. Żołnierze WOT i żołnierze zawodowi, nierzadko z różnych regionów kraju, pełnią właśnie swoją służbę na granicy polsko-białoruskiej. Nasze granice chronią również funkcjonariusze Straży Granicznej i policjanci. Jak wygląda ich służba podczas świąt Bożego Narodzenia? 
Patrol Straży Granicznej przy polsko-białoruskiej granicy w okolicach Kodnia
Patrol Straży Granicznej przy polsko-białoruskiej granicy w okolicach KodniaFoto: PAP/Wojtek Jargiło
  • W wigilię świąt Bożego Narodzenia reporterzy Jedynki i Trójki oraz Informacyjnej Agencji Radiowej - w ramach akcji specjalnej #MuremZaPolskimMundurem - są wśród mundurowych chroniących wschodnią granicę Polski

- Te święta spędzę z żołnierzami, z rodziną wojskową - mówi nam żołnierz z 12 Batalionu Dowodzenia ze Szczecina.

- W tym roku nie będziemy przy stole wigilijnym ze swoimi rodzinami, tak więc musimy wspierać się tutaj - dodaje żołnierz z 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Mundurowi przyznają, że w święta Bożego Narodzenia "wszystko zależy od tego, jaka sytuacja będzie panowała na granicy".

Prowokacje służb białoruskich

Na pas drogi granicznej mogą wejść tylko żołnierze Wojska Polskiego i funkcjonariusze Straży Granicznej. - Jesteśmy na wysokości miejscowości Wojnowce. Pas drogi granicznej wygląda jak to tymczasowe ogrodzenie, czyli koncertina 2,5 metra do góry, położona jedna na drugiej. Po obu stronach koncertiny znajdują się siatki - opisuje jeden z funkcjonariuszy Straży Granicznej w Szudziałowie.

- Ta presja migracyjna na naszym odcinku trochę spadła, ale mierzymy się z różnego rodzaju prowokacjami ze strony służb białoruskich. Nie odwzajemniamy tej agresji, tylko chronimy granicę państwową i robimy to, co do nas po prostu należy. Ja się mierzyłem przede wszystkim z rzucaniem kamieniami, kłodami i oślepianiem, stojąc nieugięcie w bliskiej styczności z koncertiną - dodaje.

Strażnik graniczny przyznaje, że ciężko mu powiedzieć, co czuje w momencie odpierania ataków. - Wtedy nie ma czasu na jakieś uczucia, tylko trzeba skoncentrować się na tym, jak nie dopuścić do nielegalnego przekroczenia granicy - przyznaje.

- Najbardziej trudną rzeczą w tej chwili jest to, że nie wiemy, kiedy może dojść do nasilenia się ataków ze strony nielegalnych imigrantów. Są wspomagani przez służby białoruskie, które przebierają się w ubrania cywilne i to pod ich dowództwem odbywa się cała presja. Szczególnie, jak zapada zmrok, nie wiemy, czy nie zostaniemy zaatakowani różnymi niebezpiecznymi narzędziami. To jest taka nieprzewidywalność. Gdybyśmy się jednak bali, to nie pracowalibyśmy w Straży Granicznej. Tutaj nie ma miejsca na strach - twierdzi.

Daleko od rodziny

Na granicy z Białorusią służą żołnierze m.in. z 12 Batalionu Dowodzenia ze Szczecina. - Ludność cywilna jest nastawiona do nas przyjaźnie i pomaga nam spędzać czas. Niektórzy z nas są jednak daleko od domu, na przykład ja mam przeszło 800 kilometrów - opowiada żołnierz.

- To jest na pewno trudne dla młodszego dziecka, które ma 3,5 roku i nie wszystko rozumie. Wie, że nie ma taty w domu, bo jest w pracy, ale nie wie dlaczego. Mam też dwunastoletnią córkę, tutaj tęsknota jest inna. Tłumaczę jej, jak to wygląda. Bardzo pomocni są dziadkowie (…). Mówię, że na pewno wrócę, bo u dzieci pojawia się niepewność, strach i inaczej interpretują wszystkie informacje, które do nich docierają. My musimy wykonywać zadania, które zostały nam powierzone. Żołnierz jest żołnierzem przez 24 godziny na dobę - przyznaje.

- W tym roku święta spędzę tutaj z żołnierzami. Najprawdopodobniej pierwszego dnia świąt uda mi się wrócić do Szczecina, aby spędzić ten jeden dzień z rodziną. Dla typowego żołnierza to nie jest nic nadzwyczajnego. W swoich garnizonach także pełnimy służbę i każdy raz na jakiś czas spędza święta w jednostce z rodziną wojskową - zauważa mundurowy ze Szczecina.

Wierni przysiędze wojskowej

Oficer z 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej pokazuje naszej reporterce "ścianę chwały". - Są tutaj dowożone laurki i rysunki wykonane przez dzieci z różnych miejscowości. Widać na nich serce, flagi polskie czy żołnierzy (…). Przed chwilą pewna pani przyniosła nam kartkę świąteczną z szopką w tle. "Wspaniałym i niezłomnym, bohaterskim żołnierzom Wojska Polskiego i Policji, broniącym granicy polsko-białoruskiej" i pod tym jest podpis chłopczyka. Serce się raduje - wyjaśnia.

- Przyjechałem z województwa kujawsko-pomorskiego i jesteśmy tutaj dopiero od kilku dni. Obserwowałem te doniesienia medialne i kiedy widziałem moich kolegów z wojska, którzy stoją tam, to uważałem, że powinienem też stać między nimi. Są przecież słowa przysięgi wojskowej, żeby bronić granic, i to zobowiązuje. Na co dzień jestem nauczycielem i uczę wychowania fizycznego i geografii - mówi jeden z żołnierzy WOT.

Posłuchaj
17:12 Jedynka/Reportaż w Jedynce - 24.12.2021 granica wojskowi Reportaż Aleksandry Sadokierskiej o mundurowych na granicy z Białorusią podczas świąt Bożego Narodzenia (Jedynka)

Czytaj także:

***

Tytuł reportażu: "Gwiazda na granicy"

Autorka: Aleksandra Sadokierska

Data emisji: 24.12.2021 

Godzina emisji: 00.39

DS

Czytaj także

Kod kulturowy w architekturze. "ArchiKod" Czesława Bieleckiego [POSŁUCHAJ]

Ostatnia aktualizacja: 29.11.2021 19:00
8 grudnia 2021 ukaże się najnowsza książka architekta Czesława Bieleckiego pt. "ArchiKod", która jest podróżą po 72 miejscach na świecie: od znanych przestrzeni publicznych, takich jak Regent Street w Londynie, Rynek Główny w Krakowie, osiedla takie jak Za Żelazną Bramą w Warszawie czy Gropiusstadt w Berlinie, po słynne budowle, jak Pont du Gard w Prowansji czy lotnisko w Hongkongu. W książce tej opowiada o nowoczesnej architekturze, jej mocnych stronach i słabościach.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wyższa Szkoła Morska. Stan wojenny i strajk studentów. Reportaż "Moja prawda"

Ostatnia aktualizacja: 14.12.2021 14:33
Wojciech Kozimor był studentem drugiego roku w Wyższej Szkole Morskiej. Działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Angażował się w działalność opozycyjną. Po ogłoszeniu stanu wojennego z kolegami po zakończeniu strajku na uczelni udał się do Stoczni Gdańskiej. Po jej pacyfikacji został zatrzymany i przewieziony do Starogardu Gdańskiego.
rozwiń zwiń