Budowa pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. Reportaż "Atomowa przyszłość"

Ostatnia aktualizacja: 07.01.2022 11:15
Nadmorska lokalizacja Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo jest preferowanym miejscem pod budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. Taką informację przekazał pod koniec roku inwestor, spółka Polskie Elektrownie Jądrowe. 
Nadmorska lokalizacja Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo jest preferowanym miejscem pod budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce
Nadmorska lokalizacja Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo jest preferowanym miejscem pod budowę pierwszej elektrowni jądrowej w PolsceFoto: shutterstock/mareksaroch.cz

Posłuchaj
20:47 "Atomowa przyszłość" - reportaż Andrzeja Urbańskiego (Jedynka) "Atomowa przyszłość" - reportaż Andrzeja Urbańskiego (Jedynka)

 

Polityka Energetyczna Polski 

"Polska, podobnie jak inne kraje w Europie, dąży do dywersyfikacji swojego miksu energetycznego. Wykorzystanie tego bezpiecznego, bezeemisyjnego i stabilnego źródła wytwarzania energii, które oferuje energetyka jądrowa, zostało zapowiedziane i potwierdzone w dokumentach strategicznych, w tym w Polityce Energetycznej Polski do 2040 roku i Programie Polskiej Energetyki Jądrowej". Tak mówił Piotr Naimski, Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej.

- Wydaje się, że tutaj wyjścia nie mamy - komentuje Roman Walasiński, prawnik i biznesmen. - Jeżeli przeanalizujemy sytuację w Europie to chyba jesteśmy jedynym dużym krajem w Europie, które takiej elektrowni i zasobów energetycznych nie ma - słyszymy w reportażu. 

Prawdopodobna lokalizacja pierwszej polskiej elektrowni jądrowej

Miejsce, o którym mówi cała Polska 

Lokalizację Lubiatowo-Kopalino wskazano na podstawie prowadzonych od 2017 r. szczegółowych badań środowiskowych i lokalizacyjnych. Te wykazały, że spełnia ona wszystkie wymagania środowiskowe stawiane tego typu obiektom i jest bezpieczna dla mieszkańców - podkreśliły Polskie Elektrownie Jądrowe. Druga potencjalna rozpatrywana lokalizacja znajdowała się nad jeziorem Żarnowieckim.

W reportażu swoimi opiniami oraz obawami podzielili się mieszkańcy gminy. - Jak będzie budowana elektrownia, to będzie w porządku - mówi jeden z mieszkańców. - Są tu domy, piękne tereny, turyści też nas odwiedzają - słyszymy. 

- Na pewno mamy poparcie ok. 50 proc., momentami 75 proc., przez 10 lat takie badania były prowadzone. Na początku była lokalizacja w Żarnowcu i nasi mieszkańcy tam pracowali i mówią, że to był najlepszy okres w ich życiu, jeżeli chodzi o finanse - podkreśla wójt gminy Wiesław Gębka. - Wiele też zyskamy, ponieważ turyści będą do nas przyjeżdżali z powodu nowoczesnej infrastruktury - dodaje. 

Lata 80. i plany budowy elektrowni 

Historia budowy elektrowni sięga lat 80., kiedy przekazano plac budowy generalnemu wykonawcy pod budowę elektrowni w Żarnowcu i rozpoczęto prace oraz przesiedlanie wsi Kartoszyno.

- Mamy dobro i pracę dla okolicznej ludności. Mężczyźni mają okazję zdobyć różne zawody. Tu będą kursy bezpośrednio na budowie - słyszymy w archiwalnym nagraniu. 

W reportażu zostały wykorzystane materiały archiwalne Radia Gdańsk.

Czytaj również: 

***

Tytuł reportażu: "Atomowa przyszłość" 

Autor: Andrzej Urbański (Radio Gdańsk) 

Data emisji: 7.01.2022 r. 

Godzina audycji: 0.36 

ans 

Czytaj także

"Słowa przysięgi zobowiązują". Reportaż znad granicy z Białorusią [POSŁUCHAJ]

Ostatnia aktualizacja: 24.12.2021 14:15
Wielu z nich te święta spędza z dala od domu. Żołnierze WOT i żołnierze zawodowi, nierzadko z różnych regionów kraju, pełnią właśnie swoją służbę na granicy polsko-białoruskiej. Nasze granice chronią również funkcjonariusze Straży Granicznej i policjanci. Jak wygląda ich służba podczas świąt Bożego Narodzenia? 
rozwiń zwiń

Czytaj także

"W górach jest inny świat" - reportaż Moniki Chrobak o ratownictwie górskim [POSŁUCHAJ]

Ostatnia aktualizacja: 31.12.2021 06:15
- Parokrotnie udało mi się zobaczyć taki błysk w oczach osoby, której się pomaga. Człowiek, któremu się wydawało, że już po nim, odzyskiwał siły, witalność. To chyba jest najbardziej wdzięczne w naszej pracy - ocenił Mariusz Zaród, związany z ratownictwem górskim ponad 40 lat. 
rozwiń zwiń