"W cieniu wojny". Reportaż z polsko-ukraińskiego pogranicza [POSŁUCHAJ]

Ostatnia aktualizacja: 11.05.2022 07:49
"W cieniu wojny" to reportaż Adama Bogoryja-Zakrzewskiego o strachu przed wojną mieszkańców pogranicza polsko-ukraińskiego oraz zachodniej Ukrainy. Boją się wszyscy, choć większość jest przekonana, że Rosjanie nie odważą się przekroczyć granicy z Polską, członkiem sojuszu NATO. Inni podkreślają nieprzewidywalność najeźdźcy, który na Ukrainie dopuszcza się mordów nawet na dzieciach oraz gwałtów.
Uchodźcy w sali gimnastycznej szkoły w Jaworowie
Uchodźcy w sali gimnastycznej szkoły w JaworowieFoto: Adam Bogoryja-Zakrzewski

Korczowa. Pamięć o trudnej przeszłości i pomoc sąsiadom w potrzebie

Zapis odczuć mieszkańców po obu stronach granicy. Z jednej strony - desperacji i deklaracji obrony własnego kraju, z drugiej - postaw Polaków i Ukraińców. To podziw i wdzięczność dla Polaków pomagających Ukraińcom oraz dla Ukraińców na zachodzie kraju, wspierających uchodźców z Kijowa i okolic oraz północnej i wschodniej części kraju. To także ciekawa postawa mieszkańców pogranicza, których łączą z Ukraińcami szczególne relacje. Na przykład w  Korczowej - miejscowości położonej niespełna dwa kilometry od granicy - patrzą na obecną pomoc przez pryzmat wzajemnych relacji historycznych i społecznych. Pomagają uchodźcom, ale pamiętają o wyjątkowo trudnych latach końca II wojny światowej i powojnia. O tych relacjach mówi też druga strona, np. mieszkańcy spod lwowskiej wsi Sokolniki - o postawie mieszkańców przymusowo wysiedlanych w ramach powojennej akcji "Wisła" z miejsc swojego zamieszkania.

Teraz mieszkańcy po obu stronach granicy potrafią jednak spojrzeć na siebie inaczej. Ukraińcy podziwiają odruch serca Polaków, wspierających sąsiadów uciekających przed wojną. Ta pomoc indywidualna, oddolna zaskakuje. To nie tylko wolontariusze (także z innych krajów), ale także zwykłe mieszkanki pogranicza, dzielące się tym, co mają, mimo skromnej emerytury. Nie ukrywają jednak rozczarowania przedłużającą się procedurą wsparcia finansowego ze strony administracji rządowej dla osób, które przyjęły pod swój dach uchodźców.

Ciemne strony przygranicznego handlu

Niemal przy każdej rozmowie o obecnej pomocy mieszkańcy pogranicza wracają do współczesnych relacji. Wielu Ukraińców mówi o podejmowanej przez lata pracy w Polsce, także o wspólnym handlu przygranicznym. Ten z jednej strony zbliżał, bo pozwalał zarobić obu stronom, z drugiej - przez napływ taniego, także z niewiadomych źródeł, alkoholu powodował tragedie rodzinne po polskiej stronie, rozpicie wielu mężczyzn - co podkreślają mieszkanki Korczowej, m.in. emerytowana dyrektorka szkoły. - U nas przez 24 lata była wojna. Jak jest alkoholizm, to jest wojna - mówi podniesionym głosem. - U mnie czterech braci zmarło od alkoholu i piąty mąż - dodaje jej znajoma.

- Wozili wódkę, rozpijali naród i to nie była zdrowa wódka, a przewożona w jakiś pojemnikach, rozcieńczana. Ten, który był alkoholikiem, nie potrafił sobie poradzić, by przestać pić. Błagałam, prosiłam na kolanach "nie przyjeżdżajcie". "Jak już chcecie, to nie przywoźcie bratu alkoholu" - wspomina była dyrektorka szkoły. - Brat umarł, gdy miał 62 lata. Lekarz powiedział, że to z powodu nowotworu języka, alkoholu niewiadomego pochodzenia i papierosów. Niejeden poszedł do grobu. Byłam dyrektorem 21 lat, widziałam, jakie dzieci przychodziły do szkoły, biedne, poszkodowane przez alkoholizm. To nie wina dziecka, matki, ale wina ojca.

Uchodźcy w Korczowej 

Kilka rodzin z Korczowej przyjęło uchodźców. Inni znaleźli nocleg w tutejszej świetlicy. W Korczowej wiedzą, co oznacza agresja Rosjan na Ukrainie. Aż tu widać było łunę znad odległego o ok. 20 km poligonu pod Jaworowem. Wasyl Welbanski - dyrektor szkoły w Jaworowie - pamięta atak na Międzynarodowe Centrum Szkolenia i Bezpieczeństwa na jaworowskim poligonie.

- Obudziłem się, gdy szyby zaczęły się trząść, niebo było czerwone. Hałas był przez chwilę, potem dziwny zapach. Na poligonie zginęło oficjalnie 35 osób, ale faktycznie było więcej. Do tego jeszcze ranni. Pewnie, że boimy się. Chcę spokoju. Nie wiadomo, gdzie rakieta poleci, czy na Lwów, czy na Polskę. Najbardziej boję się o dzieci. Z Jaworowa wyjechało do Polski już około 2 tys. dzieci z mamami. W Jaworowie w sali gimnastycznej w szkole śpi 120 uchodźców. Cala sala zapełniona jest łóżkami. Tu przyjechali uchodźcy głównie ze wschodu Ukrainy i Kijowa.

- Śpimy w trzy osoby na dwóch materacach: mama, tata i ja. - mówi 15-letni Vadim ze Stomyla, na wschodzie Ukrainy.

Posłuchaj
24:03 Jedynka reportaż w cieniu wojny 10.05.2022.mp3 "W cieniu wojny" - reportaż Adama Bogoryja-Zakrzewskiego (Reportaż w Jedynce) 

Do Jaworowa uciekali kilka dni. - Dotarliśmy do wioski, gdzie byli rosyjscy żołnierze. Przynieśli nam artykuły żywnościowe i kręcili film, propagandowy. Po drodze widzieliśmy czerwony samochód, a w nim zabitą rodzinę. Gdy dotarliśmy do Borodzianki, zobaczyliśmy same zgliszcza. Wszystko zrównane z ziemią. W innej wiosce żołnierze z czołgu zatrzymali nas. Kazali się rozebrać, zdjąć kurtki, koszule i wyjąć rzeczy z plecaków. Zabrali kartę SIM.

Bezpieczne miejsce u sióstr Pallotynek 

Niektóre kobiety z dziećmi musiały radzić sobie same i liczyć jedynie na pomoc wolontariuszy. W takiej sytuacji była Tania - stomatolog z bombardowanego Żytomierza, która podczas nalotów ukrywała się z 13-letnią córką Kasią w łazience i ziemiance. Uciec przed bombami pomógł im Ukrainiec Maks, wolontariusz. Zawiózł je w bezpieczne miejsce do sióstr Pallotynek w Gródku w zachodniej Ukrainie. Tam trafiły na wielkie serce sióstr. Pani Tania na pomoc byłego męża nie może liczyć. Zadzwonił do nich raz, w pierwszy dzień wojny. Potem już się nie odzywał.

I kolejny obraz z zachodniej Ukrainy. Przy wielu miejscowościach można spotkać mieszkańców, którzy przy drodze oczekują na transport ich żołnierza, który zginął na wojnie. Zapalają świeczki, znicze, W ten sposób chcą mu oddać hołd. Wychodzą także mieszkańcy okolicznych wiosek. Tworzą kilkunastokilometrowy sznur tych, którzy nie wyobrażają sobie, że mogliby nie pamiętać o nim... 

Alarmy lotnicze we Lwowie 

Strach czuć wszędzie. Także we Lwowie, odległym o ok. 80 km od granicy, nękanym alarmami lotniczymi i spadającymi pociskami głównie na obiekty strategiczne, ale także na cywilne. W tym niemal 800-tysięcznym mieście jest ponad 200 tys. uchodźców!

Ci, którzy dotarli do Polski, czują spokój. W Przemyślu na Starówce słychać śmiech dzieci. Dwuletni Kirył biega za gołębiami. Jego mama Nastia tu czuje ulgę. Denerwuje się tylko, gdy słyszy sygnał karetki czy wozu policji.

Na razie zostaje w Polsce. Tak jak inni musi jeszcze załatwić formalności, uzyskać nr PESEL. Stąd wyjedzie do siostry, do Łodzi, zatrudnionej w firmie medycznej. Nastia będzie tam pracować jako sprzedawca. A w niedalekim Jarosławiu w hotelu pracę już znalazły dwie lwowianki. Mama Tatiana sprząta wraz z 19-letnia córką Iwoną. Obie chcą wrócić, jak tylko się uspokoi, gdy przestaną "bombić". Tatiana nie ukrywa emocji: 

- Wielu uciekło ze Lwowa do Włoch, Stanów Zjednoczonych. Część z nich będzie chciała zostać tam na stałe. Wyjechało też wielu bogatszych Ukraińców. Widział pan, jakimi drogimi samochodami jeżdżą? Oni chyba wrócą na Ukrainę. Ja też z córką wrócę do Lwowa, ale mam nadzieję, że po wojnie będzie mniej korupcji. Na Ukrainie korupcja jest straszna.

***

Tytuł reportażu: "W cieniu wojny"

Autor: Adam Bogoryja-Zakrzewski

Data emisji: 10.05.2022

Godzina emisji: 23.10

Czytaj także

"Chcę wrócić do domu". Reportaż z Medyki [POSŁUCHAJ]

Ostatnia aktualizacja: 21.03.2022 18:42
Medyka to największe i najbardziej ruchliwe przejście graniczne miedzy Ukrainą a Polską. Od napaści Rosji na Ukrainę są na nim tłumy uchodźców. Jak podaje bieszczadzka Straż Graniczna dziennie odprawia się tutaj kilkanaście tysięcy osób.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Nienawidzimy" - reportaż Adama Bogoryja-Zakrzewskiego

Ostatnia aktualizacja: 01.04.2022 07:00
Reportaż Adama Bogoryja-Zakrzewskiego o odczuciach lwowiaków i uchodźców z centralnej i wschodniej Ukrainy, którzy znaleźli schronienie w Lwowie. To tylko na pozór bezpieczne miasto i przystanek dla tych, którzy zatrzymali się tu na chwilę. Chcą wrócić do domów - jeśli jeszcze stoją,  gdy tylko wojna ukraińsko-rosyjska zakończy się lub wyemigrować dalej, do Polski lub na Zachód.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Dom podaj dalej". Pomoc mimo niełatwej historii [POSŁUCHAJ REPORTAŻU]

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2022 22:05
Polacy angażują się w pomoc Ukraińcom na Ukrainie. Pomoc niesioną zarówno przez członków stowarzyszeń humanitarnych, jak i siostry zakonne. Pomoc, która ujmuje szczerością i oddaniem, a czasem budzi kontrowersje.
rozwiń zwiń