Wspomnienie o Irenie Anders: kochała scenę do ostatniego oddechu

Ostatnia aktualizacja: 02.09.2013 12:07
- Miała poczucie jazzu we krwi, co u kobiet tego pokolenia bardzo rzadko się zdarza. Do ostatnich dni życia chciała śpiewać, do końca też była piękna i niesamowicie zadbana - opowiadała o żonie generała Władysława Andersa jej wieloletnia akompaniatorka Maria Drue.
Audio
  • Reportaż "Wspomnienie” autorstwa Alicji Grembowicz (Jedynka)
Irena Anders (ok. 1940)
Irena Anders (ok. 1940)Foto: wikipedia/ własność publiczna/ http://leftthisyear.blogspot.com/2011/01/irena-anders-polish-stage-actress-and.html

Irena Renata Anders, z domu Jarosiewicz, przyjęła pseudonim artystyczny Renata Bogdańska. Po wybuchu II wojny światowej przerwała studia muzyczne i występowała z zespołem muzycznym Henryka Warsa. - Jeździła w Rosji po małych miasteczkach i razem z zespołem grali tam rewie. To nie było łatwe życie, spali w jednym wagonie towarowym, w którym wręcz jadły ich wszy. Jak się tylko dowiedzieli, że powstaje polska armia, natychmiast dobili do Andersa - opowiadała wieloletnia akompaniatorka artystki, Maria Drue.

Irena Renata Anders w nagraniach archiwalnych>>>
Kobiety połączyła scena, ale też wielka przyjaźń. - Była szalenie wiernym przyjacielem, niesłychanie lojalnym w stosunku do ludzi, z którymi pracowała. Nigdy nie przeszkadzało jej, skąd ludzie pochodzą, nie dzieliła ich pod tym względem. Potrafiła publicznie rzucić się na szyję klezmerskiemu skrzypkowi, którego długo nie widziała - opowiadała  Maria Drue.
Artystki znały się od lat powojennych. - Kiedy już była generałową Andersową, zaczęłyśmy pracować razem. Ona początkowo myślała, że będzie się zajmowała tylko domem generała, będzie wydawała przyjęcia, ale niestety strasznie tęskniła za sceną. Miała zwierzęcy instynkt do występowania, chociaż naprawdę starała się prowadzić dom i świetnie jej to wychodziło. Jednak istotą jej egzystencji była muzyka. I generał musiał się na to zgodzić - wspominała przyjaciółka Ireny Anders.
Maria Drue podkreślała też, że Renata Bogdańska miała "poczucie jazzu we krwi, co się u kobiet tego pokolenia bardzo rzadko zdarzało". - Miała też urokliwy głos, który z czasem, ponieważ paliła papierosy, obniżył się. Ona byłaby wspaniałą wokalistka jazzową - zachwycała się bohaterka reportażu.
Jak wyglądał ich ostatni wspólny występ? - Powiedziałam: "Rena, miałaś takie wspaniałe życie, byłaś piękna, śpiewałaś, miałaś kochających mężów. Czego ty jeszcze chcesz więcej?” Odpowiedziała, że chce śpiewać. To była miłość do sceny, do ostatniego oddechu - dodała Maria Drue.
Irena Anders zmarła w 2010 roku w Londynie, jednak ostatecznie została pochowana obok męża, na cmentarzu na Monte Cassino.
Zapraszamy do wysłuchania reportażu "Wspomnienie” autorstwa Alicji Grembowicz. W nim więcej niezwykłych opowieści o życiu Irena Renata Anders oraz Marii Drue.
(ei)

Czytaj także

Do zwycięstwa na Monte Cassino poprowadził Polaków gen. Władysław Anders

Ostatnia aktualizacja: 19.05.2013 08:00
- Jak widziałem tę polską flagę na Monte Cassino, pomyślałem sobie jedno - nie Anglicy, nie Amerykanie, ale my, Polacy zdobyliśmy to wzgórze - wspominał uczestnik zwycięskiej bitwy Adam Zwierzyński.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Władzom nie podobało się, że ikony socrealizmu buduje syn AK-owca

Ostatnia aktualizacja: 01.07.2013 15:07
Zbigniew Szymczak, konstruktor wielkich budowli w czasach realnego socjalizmu, pracownik Ministerstwa Budownictwa traci pracę wskutek wypadku, w którym ginie siedem osób. Tragiczne wydarzenie okazuje się jednak jedynie pretekstem dla przełożonych...
rozwiń zwiń