Czerwiec '76. "Bomba musiała eksplodować w Radomiu"

Ostatnia aktualizacja: 24.06.2016 18:34
- Po reformie administracyjnej z 1975 roku Radom był najuboższym z wojewódzkich miast. Wskazują na to wszystkie statystyki np. liczba oddawanych mieszkań czy łóżek szpitalnych na 1000 mieszkańców. Bomba czerwcowa musiała gdzieś eksplodować i wybuchła właśnie tam - tłumaczył okoliczności protestów sprzed 40 lat historyk IPN dr Arkadiusz Kutkowski.
Audio
  • Czerwiec '76. "Bomba czerwcowa musiała eksplodować w Radomiu" (Debata Jedynki)
Walki uliczne w Radomiu przed gmachem KW PZPR
Walki uliczne w Radomiu przed gmachem KW PZPRFoto: Instytut Pamięci Narodowej

Jego zdaniem komunistyczne władze były zaskoczona skalą i miejscem tych wydarzeń. - Radom nigdy nie był traktowany jako miasto, w którym może dojść do masowego protestu - dodał.

W czerwcu 1976 roku w blisko siedemdziesięciu zakładach pracy w całej Polsce robotnicy zastrajkowali i wyszli na ulice w proteście przeciwko zapowiedzi podwyżek cen żywności. Do strajków i demonstracji doszło przede wszystkim w Ursusie, Płocku i Radomiu. W tym ostatnim mieście manifestacje przybrały największy zasięg, a robotnicy starli się z milicją i spalili budynek Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Odpowiedź władz była niezwykle brutalna. Bezprecedensowe represje, pokazowe procesy sądowe i tzw. ścieżki zdrowia.

- Pierwsze ścieżki zdrowia zastosowano w Trójmieście w 1970 roku. To były dwa szpalery funkcjonariuszy z pałkami, którzy bili wyłapanych z demonstracji ludzi. Nie wolno było biec, a jeżeli ktoś upadł, dostawał dodatkowo kilka kopniaków - tłumaczył działacz opozycji demokratycznej w czasach PRL Mirosław Chojecki. 

Czerwiec 76 - serwis specjalny Polskiego Radia >>>

Wydarzenia z Radomia, Ursusa i Płocka uruchomiły spiralę zdarzeń, bez których nie byłoby później sierpnia 1980 roku i czerwca 1989. Opozycja w Polsce zaczęła się organizować, pierwszy był KOR - Komitet Obrony Robotników. - W roku 1970, gdy protestowali robotnicy na Wybrzeżu, my, inteligencja, nie zrobiliśmy nic. Dwa lata wcześniej był marzec 1968 roku, gdy młodzież inteligencka protestowała przeciwko cenzurze. Wówczas robotnicy nie powiedzieli nic. W 1976 roku wydało się nam, że atomizację społeczeństwa, gdzie każdy tworzy osobną grupę społeczną, trzeba przełamać. Udało się, chwilę potem po stronie opozycji znalazły się wszystkie stany. To był ten moment - wyjaśnił Chojecki.

Na czym polegały represje po wydarzeniach z 1976 roku? Dlaczego władza, inaczej niż w roku 1956, 1970 i 1981, nie użyła przeciwko ludziom broni? Zapraszamy do wysłuchania nagrania, w którym swoje wspomnienia sprzed 40 lat przedstawił również uczestnik wydarzeń Marek Mioduszewski.  


***

Tytuł audycji: Debata Jedynki

Prowadzi: Marek Mądrzejewski

Goście:  Mirosław Chojecki (opozycjonista w PRL), dr Arkadiusz Kutkowski (historyk IPN) i Marek Mioduszewski (uczestnik wydarzeń z 1976 roku)

Data emisji: 24.06.2016

Godzina emisji: 17.25

tj/jp


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zofia Romaszewska o Czerwcu'76: represje były potworne

Ostatnia aktualizacja: 23.06.2016 13:35
Współorganizatorka pomocy dla robotników, represje, które miały miejsce po protestach, nazywa "potwornymi". - Tłukli tych ludzi niebywale - mówi w magazynie "W samo południe" Zofia Romaszewska.
rozwiń zwiń