Szokujący raport NIK o umowach gazowych. Kto za nie odpowie?

Ostatnia aktualizacja: 09.07.2018 19:22
Najwyższa Izba Kontroli wykazała, że negocjacje z Gazpromem za czele których stał Waldemar Pawlak, były prowadzone w formie dyktatu, a kontrakt na dostawę gazu był podpisany w skrajnie niekorzystnej formule cenowej. Okazuje się, że Polska nie musiała podpisywać tego dokumentu w perspektywie budowy gazociągu w Świnoujściu. W efekcie złamane zostały reguły Unii Europejskiej, obowiązujące w takich sytuacjach. Dlaczego do tego doszło?
Audio
  • Raport NIK na temat niekorzystnych umów z Gazpromem (Debata Jedynki)
W jaki sposób władze Gazpromu zareagują na decyzję PGNiG o nieprzedłużaniu traktatu jamalskiego?
W jaki sposób władze Gazpromu zareagują na decyzję PGNiG o nieprzedłużaniu traktatu jamalskiego?Foto: IgorGolovniov / Shutterstock.com

- Trudno rozpatrywać sytuację w kontekście warunków ekonomicznych. Należałoby postawić się w sytuacji polskich negocjatorów, którzy według Najwyższej Izby Kontroli byli źle przygotowani do tych rozmów. Nie było instrukcji negocjacyjnej. To nie są łatwe dyskusje, to jest trudna, wielogodzinna batalia. Mimo, że w planach była budowa terminalu w Świnoujściu, to w przeciwieństwie do pozostałych państw, nie negocjowaliśmy rabatów - powiedział Wojciech Jakóbik, z BiznesAlert.pl

Polscy negocjatorzy nie skorzystali również z pomocy Komisji Europejskiej, która ma prawo egzekwować realizację przepisów antymonopolowych Unii Europejskiej. Mimo, że warunki kontraktu zawartego z Gazpromem zostały poprawione, to ostatecznie w dalszym ciągu był on niekorzystny dla Polski.

- Można tylko spekulować, dlaczego nie negocjowaliśmy zgodnie z naszą wagą. Sprawę wyjaśnia prokuratura i to ten organ powinien znaleźć odpowiedź na to pytanie. Mając terminal, mając innych dostawców, mieliśmy wolność wyboru. Zdania w rządzie, dotyczące sposobu negocjacji też były podzielone. Rosjanie wykorzystali to zamieszanie, uzyskując warunki na których tracą dziś przede wszystkim polscy podatnicy - dodał Wojciech Jakóbik

Wydarzenia z 2009 roku, które przyczyniły się w efekcie do niekorzystnego podpisania umowy z Gazpromem, doskonale pamięta Przemysław Zaleski z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. - Pierwsza instrukcja była zupełnie inna od tych, o których decydował Waldemar Pawlak. Zakładała ona zakup takiej ilości gazu, która była rzeczywiście konieczna, a kontrakt miał być przedłużony tylko do roku 2014. Wszystko potoczyło się inaczej. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że Waldemar Pawlak prezentował stanowisko strony rosyjskiej, stojąc na czele polskiego zespołu negocjacyjnego - mówił.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

Tytuł audycji: Debata Jedynki

Prowadzi: Witold Gadowski

Goście: Wojciech Jakóbik (BiznesAlert.pl), Przemysław Zaleski (Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego)

Data emisji: 9.07.2018

Godzina emisji: 17.25                                        

kb

Czytaj także

Europa uzależnia się jeszcze bardziej od rosyjskiego gazu

Ostatnia aktualizacja: 05.04.2018 19:09
Determinacja naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów zmierzających do finalizacji projektu Nord Stream II jest niebywała. Inwestorzy mają już wszystkie, niezbędne pozwolenia i mogą przystąpić do budowy gazociągu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wspólnota europejska jest coraz mniej wspólna?

Ostatnia aktualizacja: 26.06.2018 19:08
Rozpaczliwe szukanie ratunku choćby w kwestii imigrantów powoduje kruszenie i tak już nadwyrężonej europejskiej solidarności. Do czego to może prowadzić, pokazali Brytyjczycy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dr Przemysław Zaleski: negocjatorzy w Polsce praktycznie oddali pole Gazpromowi

Ostatnia aktualizacja: 03.07.2018 13:49
- Protokoły i instrukcje są utajnione, ale z informacji, do których docierałem wynikało, że pierwsze instrukcje, jakie dostał zespół negocjacyjny, były odmienne od kroków, które były potem realizowane. Te instrukcje w pewnym momencie zostały zdjęte - mówił w audycji "W samo południe" dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
rozwiń zwiń