Garou "Le Jour Se Leve"

Ostatnia aktualizacja: 20.12.2012 17:15
Piosenki będzie można posłuchać na antenie Jedynki w piątek w "Sygnałach dnia" ok. godz. 8.05, w "Czterech porach roku" ok. godz. 11.10, w "Muzycznej Jedynce" ok. godz. 14.10 i w "Popołudniu z Jedynką" o 17.05.
Fragment okładki płyty Rhythm  blues
Fragment okładki płyty "Rhythm & blues" Foto: materiały promocyjne

Kanadyjski wokalista Garou zakończył pracę nad swoim siódmym albumem studyjnym. Płyta "Rhythm & blues" zawiera covery i nowe interpretacje znanych przebojów wykonywanych przez angielsko i francuskojęzycznych artystów z kręgu muzyki soul i blues.

Singiel promujący nowy album, "Le jour se lève", miał swoją premierę internetową 29 maja, w oficjalnym facebookowym profilu artysty. 30 lipca odbyła się premiera teledysku nakręconego do tego singla. Premiera płyty miała miejsce 24 września we Francji. W Polsce ukaże się 23 października.

Oryginalną wersję piosenki reprezentującej ten krążek, pochodzącą z 1971 roku, wykonywała Esther Galil. Podczas koncertu Les Enfoirés w 2002 roku ("Tous dans le même bateau") Garou wykonał ten utwór wraz z Maurane i Rochem Voisinem.

Sięgając po dawne, na nowo zaaranżowane przeboje, Garou chce pokazać swoją wszechstronność muzyczną. O tym, co mu w duszy gra mówi m.in.: “Wsadzono mnie do szuflady variété [w przybliżeniu pop francuski – przyp. red.]. Ale ja nie jestem piosenkarzem w stylu Céline Dion! Jestem muzykiem, ale inteligencja nigdy mnie za takiego nie uznała. Zobaczymy czy publiczność się w tym odnajdzie.”

Dla Garou ten album jest powrotem do korzeni, do muzyki, którą grywał w barach: "Ta muzyka, rhythme and blues, jest tym, co robiłem w barach zanim związałem się z postacią Quasimodo, już 14 lat temu. Dla mnie to była muzyczna apoteoza, „feel good”, to dla mnie coś bardzo pozytywnego. Mam wielkie szczęście, że mogę to robić dzisiaj, to album pełen wyzwań. To było czyste szczęście i mam wrażenie, że to się odczuwa w tym albumie.”

***********************************************************************

Garou, tak naprawdę nazywa się Pierre Garand.

Urodził się 26 czerwca 1972 roku w Sherbrooke w Quebecu. Wychowywał się razem ze swoją 8 lat starszą siostrą w otoczeniu muzyki, która ukształtowała jego gust muzyczny i rozwinęła w nim niezwykłe poczucie rytmu. Prymus i mały lizusek w szkole podstawowej, jako 13-latek przeszedł gwałtowną ewolucję. Rok później Garou uciekł z domu i zaczął z gitarą przemierzać ulice Montrealu. I choć wydaje się, że muzyka była pierwszym i najważniejszym celem jego życia, marzeniem Garou w dzieciństwie... była archeologia. Fascynował się wykopami. Teraz uważa, że ta dyscyplina naukowa jest w dużym stopniu związana z muzyką: obie łączy dziecięca ciekawość w odkrywaniu czegoś nowego. „Będąc artystą, cały czas masz kontakt ze swoimi fascynacjami z dzieciństwa. Fascynacjami życiem, wszystkim co z tym związane. Między innymi dlatego tak kocham robić to, co robię”.