"Mamma mia! Here we go again" od dziś na ekranach kin

W tym tygodniu najważniejsze są dwie wakacyjne premiery, obie interesujące, ale z innych przyczyn. W "Magazynie bardzo filmowym" omówili je Michał Montowski i Artur Cichmiński.
Odtwórczyni jednej z głównych rol w filmie Mamma Mia Here we go again Amanda Seyfried
Odtwórczyni jednej z głównych rol w filmie "Mamma Mia! Here we go again" Amanda SeyfriedFoto: Shutterstock.com
O Audycji

Pierwsza premiera to "Mamma Mia! Here we go again"- czyli dalszy ciąg perypetii w greckim pensjonacie w rytmach piosenek ABBY wykonywanych przez amerykańskie gwiazdy z Meryl Streep na czele. Sophie zachodzi w ciążę i poznaje historie z młodości swojej matki – szczególnie te z czasu, w którym mama była w ciąży. Niespodzianką jest Cher, która dołączyła do obsady filmu. 

- Ciekawe jest to, że film nie do końca jest spójny z pierwszą częścią, bo jeśli dobrze wsłuchamy się w treść i związki przyczynowo-skutkowe, to Cher nie powinna się pojawić w tym filmie, ponieważ babcia nie żyje - mówi Artur Cichmiński. - Ale film scala to, że ekipa świetnie się bawi. Obraz idealnie spełnia rolę kina wakacyjnego, bezkompromisowego, lekkiego, przyjemnego, nieskomplikowanego - dodaje. 

Obywaj komentujący zgadzają się, że film jest bardziej rozśpiewaną komedią romantyczną niż musicalem. - Dryfujemy tu od piosenki do piosenki - mówi Michał Montowski. - Piosenki uzupełniają dialogi, są sposobem na prowadzenie narracji  - dodaje Artur Cichmiński. 



Druga premiera to "Niepoczytalna" Stevena Soderbergha. Młoda kobieta (Claire Foy ), chcąc uciec od traumy, wyjeżdża z rodzinnego miasteczka. Gdy wbrew woli zostaje zamknięta w szpitalu psychiatrycznym, musi poradzić sobie ze swym największym lękiem. Nie wiadomo, czy to, co ją spotyka, dzieje się naprawdę, czy jest projekcją wyobraźni. Nikt jej nie wierzy i nie pomaga. Dlatego działa sama bez względu na konsekwencje – dla niej i jej otoczenia.

- Steven Soderbergh zarzekał się, że już do kina nie wróci i w pewnym sensie nie wrócił, ale znalazł pewien wybieg żeby jednak wejść do tej sali kinowej... nakręcił film smartfonem i ta "smartfonowa" perspektywa jest tutaj kluczowa. Oddaje charakter całej opowieści, która ma być gęsta i duszna - mówi Artur Cichmiński. - Ale scenarzyści jakby sabotowali zamysł reżysera, ponieważ bardzo szybko odkrywają karty i zaczynamy oglądać dosyć sztampowe, jednowymiarowe kino gatunkowe. Pozostaje rozczarowanie - zaznacza krytyk.



Zapraszamy do wysłuchania całej audycji, w której mówiliśmy także o dwóch filmach familijnych: "Książę Czaruś" i "Moja żyrafa" oraz o kolejnych letnich festiwalach filmowych: Nowe Horyzonty i  Notofest. Więcej w nagraniu.

***

Tytuł audycji: Magazyn bardzo filmowy w ramach pasma Kulturalna Jedynka

Prowadzi: Michał Montowski

Gość: Artur Cichmiński (krytyk filmowy)

Data emisji: 26.07.2018

Godzina emisji: 21.12

kh

Playlista