Nad tą sztuką czuwa mistrz kina. Dzieło Bergmana na deskach teatru

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2013 04:44
- Bergman przy okazji historii o małżeństwie chce opowiedzieć o rozpadzie współczesnego świata, o zanikaniu więzi, o wybujałym indywidualizmie, który doprowadza do tego, że ludzie nie mogą się ze sobą porozumieć - opowiada reżyser Barbara Sass o spektaklu "Sceny z życia małżeńskiego".
Audio
  • Dzieło Bergmana na deskach Teatru Kamienica (Rozdroża kultury/ Jedynka)
Justyna Sieńczyłło
Justyna SieńczyłłoFoto: Wikipedia 3,0/Andrzej Piasecki, Foksal Web Studio/www.foksal.com.pl

Barbara Sass, reżyserka filmowa i teatralna, przygotowuje w Teatrze Kamienica "Sceny z życia małżeńskiego" Ingmara Bergmana. Film szwedzkiego reżysera o tym samym tytule powstał w 1974 roku, zaś rok wcześniej zrealizowano sześcioodcinkowy serial telewizyjny. I to właśnie serial reżyserka przeniesie na deski teatru. - Wydawało mi się, że dzięki temu dostaję więcej materiału, mam większą liczbę tekstów do wyboru, w związku z czym mam mniej ograniczeń. Zamówienie mieliśmy na bardzo kameralny spektakl w Teatrze Kamienica, więc i tak musiałabym poskracać i zmienić układ tekstu, nawet gdybym korzystała z zapisu filmowego. Teatr ten oferuje małą scenę, być może dla trudniejszych spektakli. Pojawi się na niej tylko dwoje aktorów - mówi Barbara Sass.
"Sceny z życia małżeńskiego" opowiadają historię związku, który wydaje się na pozór bardzo szczęśliwy. Jednak jest to tylko powierzchowne wrażenie, gdyż tak naprawdę związek dwojga ludzi skrywa mniej romantyczną opowieść. - To historia, jakich pozornie wiele. Wystarczy rozejrzeć się po współczesnej literaturze, gdzie co druga sztuka jest o małżeństwie, które się rozchodzi albo o kłopotach małżeńskich. Natomiast "Sceny" to Bergman i wydaje mi się, że tego nie da się porównać do innych tekstów - opowiada reżyserka w rozmowie z Joanną Sławińską.

Kultura w radiowej Jedynce >>>
Zdaniem Sass, za historią dwojga ludzi kryje się znacznie bardziej złożony temat: naszych relacji i ich rozpadu w dzisiejszym świecie. - To jest bardzo delikatny tekst. Cały czas mam wrażenie, że pomysłami inscenizacyjnymi można go jedynie zepsuć i moim obowiązkiem jest uważać. Pierwszy raz w życiu zderzyłam się z czymś takim, że nie bardzo mam co do roboty. Mam wrażenie, że reżyseruje Bergman - mówi twórczyni takich filmów jak "Dziewczęta z Nowolipek" czy "Bez miłości".

Jak podkreśla aktorka Justyna Sieńczyłło fascynujące jest to, co stało się po premierze bergmanowskich "Scen z życia małżeńskiego". - To była wręcz rewolucja. W Szwecji nastąpiła fala rozwodów. Wiele związków się rozpadło, a Bergmana uważano za specjalistę od ratowania i diagnozowania małżeństw. Podobno nawet musiał zmienić numer telefonu, bo ciągle do niego dzwoniono po tym serialu. Sam pięciokrotnie żonaty, więc miał duże doświadczenie. Mam nadzieję, że nie zawiedziemy - mówi odtwórczyni roli Marianny.

Zdaniem odtwórcy roli Johana, Piotra Grabowskiego, "Sceny" stanowią znakomity materiał do pracy aktorskiej. - Naszą siłą na scenie, przez to, że gramy tylko we dwoje, będzie prawda dialogu. Musimy utrzymać widza w uwadze, zainteresowaniu przez prawie dwie godziny, co dla dwójki aktorów jest zadaniem bardzo trudnym - mówi

Wywiady z gwiazdami - odwiedź kanał Polskiego Radia w serwisie YouTube >>>

Głównymi bohaterami "Scen z życia małżeńskiego" są Marianna i Johan, para z 10-letnim stażem. Kiedy rozpada się związek ich bardzo bliskich przyjaciół, między Marianną i Johanem ujawniają się od dawna tłumione konflikty. Para rozchodzi się, kiedy Johan poznaje inną kobietę. Wkrótce również Marianna poznaje nowego partnera. Dopiero wtedy oboje mogą uczciwie i swobodnie traktować siebie nawzajem.
Jak wygląda praca nad sztuką geniusza kina? Posłuchaj całej rozmowy.
Premiera sztuki "Sceny z życia małżeńskiego" odbędzie się 18 stycznia 2014 roku w Teatrze Kamienica w Warszawie. Wcześniej będzie ją można zobaczyć na spektaklach otwartych dla publiczności.

sm

Zobacz więcej na temat: kino TEATR

Czytaj także

Garlicki: w polskim serialu trudno stworzyć nową, zaskakującą jakość

Ostatnia aktualizacja: 29.09.2013 12:00
- Grając w serialu nie ma czasu na nic. Dostaje się taką ilość materiału do zagrania dziennie, że trzeba po prostu nauczyć się tekstu i grać. Nie ma czasu na budowanie postaci, trzeba bazować na tym, co się już umie - powiedział Łukasz Garlicki w radiowej Jedynce.
rozwiń zwiń