Onyszkiewicz: dla Rosji Ukraina to poligon. Następna może być Arktyka

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2014 14:20
- Arktyka może okazać się w niedalekiej przyszłości kolejnym problemem terytorialnym, bo Rosja chciałaby zagarnąć cały szelf arktyczny, aż do Bieguna Północnego. Na to nikt nie może się zgodzić - mówi w radiowej Jedynce były szef MON, Janusz Onyszkiewicz.
Audio
  • Janusz Onyszkiewicz, były minister obrony narodowej m.in. o imperialnych planach Rosji (radiowa Jedynka/"Z kraju i ze świata")
Janusz Onyszkiewicz
Janusz OnyszkiewiczFoto: Wojciech Kusiński/PR/Archiwum

Lider nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Władimir Żyrinowski ostrzegł w poniedziałek, że w wypadku konfliktu wojennego między Federacją Rosyjską i Zachodem o Ukrainę Polska i kraje bałtyckie zostaną zmiecione z powierzchni ziemi. Rosja prowadzi manewry na spornych z Japonią Wyspach Kurylskich. Wcześniej jej wojska ćwiczyły w pobliżu granic Litwy, Łotwy i Estonii.

<<< Ambasadora Rosji wezwany do MSZ. Tłumaczy się za Żyrinowskiego >>>

- Tam panuje nastrój imperialny, odbudowywania wielkiej Rosji - tak słowa Żyrinowskiego komentuje w audycji "Z Kraju i ze świata", były minister obrony narodowej Janusz Onyszkiewicz. Gość Jedynki bagatelizuje wypowiedź rosyjskiego polityka. Jego zdaniem, bardziej niepokojące są właśnie manewry w pobliżu krajów bałtyckich i budowanie przez Kreml specjalnych sił arktycznych, które mogą posłużyć do zajmowania północnych rejonów globu. Onyszkiewicz sądzi, że "Ukraina jest poligonem dla Rosji".

Zdaniem byłego szefa MON, "Putin zaczyna zdawać sobie sprawę, że choć zdobył Krym, to przegrywa Ukrainę i sympatie Ukraińców do Rosjan". Transport z pomocą humanitarną, to może być próba ocieplenia wizerunku - mówi Onyszkiewicz i dodaje, że to "optymistyczna wersja, choć trzeba do niej podchodzić ostrożnie".

<<< Rosjanie nie chcą zatrzymać się na granicy. "Biały transport" wkrótce u celu >>>

280 przemalowanych na biało, wojskowych Kamazów zmierza z Moskwy w kierunku ukraińskiej granicy. Według Kremla, są to dary dla mieszkańców obwodów donieckiego i ługańskiego. Kijów oskarża Rosję o prowokację i boi się, że pod płaszczykiem pomocy humanitarnej ukrywają się złe zamiary Kremla.

- To troszkę tak, jakby ktoś kogoś potężnie pobił, a potem ofiarował w geście humanitarnym coś uspokajającego - przyznaje Onyszkiewicz i przypomina historię konia trojańskiego. Jego zdaniem, nie można się dziwić, że Ukraińcy podejrzliwie patrzą na pomoc humanitarną ze strony Rosji, tym bardziej, że nie jest to tylko żywność, ale np. agregaty prądotwórcze.  - Są one potrzebne, ale w tej masie maszyn można przemycić inne środki - wyjaśnia gość Jedynki.

Kryzys na Ukrainie - serwis specjalny >>>
Onyszkiewicz zgadza się z szefem polskiego MSZ, który stwierdził, że teraz inwazja jest mniej prawdopodobna.  - To, że Rosjanie zdecydowali się na przekroczenie granicy w miejscu kontrolowanym przez Ukraińców jest czymś pozytywnym i świadczy o tym, że nie idą w tej sprawie na ostro - podsumował Onyszkiewicz.  
Rozmawiał Przemysław Szubartowicz.

"Z kraju i ze świata" na antenie Jedynki od poniedziałku do piątku w samo południe.

iz

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Walki na wschodzie Ukrainy. Unijny dyplomaci: to kluczowy moment

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2014 15:55
Na wschodzie Ukrainy rządowe siły antyterrorystyczne coraz bardziej okrążają miasta zajmowane przez separatystów. Unijni urzędnicy uważają, że to kluczowy moment w ukraińskim kryzysie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ukraina: kolejne miejscowości odbite z rąk separatystów

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2014 07:20
Pierwomajsk, Kamyszewacha i Kalinowo - te miejscowości udało się ukraińskiemu wojsku wyzwolić od prorosyjskich bojówek. Wśród zatrzymanych rebeliantów są Rosjanie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wiceprezes Związku Polaków na Ukrainie: separatyści uciekają z Doniecka

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2014 09:06
- Niektórzy z nich chodzą jeszcze z nosami zadartymi do góry. Jednak w miarę zbliżania się wojsk ukraińskich będą uciekać. Niektórzy już opuścili miasto - powiedział w "Sygnałach dnia" Anatol Terlecki.
rozwiń zwiń