X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: prof. Stanisław Gomułka

Ostatnia aktualizacja: 23.01.2015 12:20
Audio
  • Czy Polska coś zyska na decyzji EBC? (Z kraju i ze świata/Jedynka)

Krzysztof Grzesiowski: W studiu magazynu Z kraju i ze świata główny ekonomista Business Center Club prof. Stanisław Gomułka. Dzień dobry, witam.

Prof. Stanisław Gomułka: Dzień dobry.

Ktoś policzył, że bilion euro, nieco ponad bilion euro to trzy razy tyle co polski produkt krajowy brutto. To gigantyczna kwota.

No tak, może nie trzy, ale trochę więcej jak dwa razy niż dochód narodowy Polski, tym niemniej jednak to jest tylko ok. 10% dochodu narodowego strefy euro.

Tyle pieniędzy kładzie na stół, mówiąc w cudzysłowie, Europejski Bank Centralny. Po co to robi?

Tu mamy doświadczenia dwóch innych krajów, które stosowały tego typu politykę, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, stosowały ją od kilku lat jak gdyby z pozytywnym skutkiem, jeśli patrzyć na to, co się dzieje w gospodarkach tych krajów. Wzrost gospodarczy Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych jest na poziomie około 3% rocznie teraz, a w Stanach Zjednoczonych nawet trochę więcej ostatnio, podczas gdy w Unii Europejskiej to jest między 0 a 1. Więc Unia Europejska czy też strefa euro, Europejski Bank Centralny wstrzymywały się z takim poluzowaniem silnym polityki monetarnej, trochę pod naciskiem zresztą Niemców, który raczej chce dyscyplinować rządy i przedsiębiorstwa, te, które się zapożyczyły w przeszłości, niż im pomagać. Więc ten argument dotąd powstrzymywał Europejski Bank Centralny od pójścia w ślady Amerykanów i Brytyjczyków. Ale ostatnio Niemcy doszły do wniosku, że pewne poluzowanie nie jest jakieś niebezpieczne, inflacja jest w szczególności bardzo niska, a nawet mamy deflację, więc ta sytuacja z deflacją w końcu zadecydowała o zmianie stanowiska Niemiec i w rezultacie także Europejskiego Banku Centralnego.

A tak mówimy bilion euro, bilion euro, ale przecież to nie będzie gotówka, która się nagle pojawi na rynku, prawda? Jak to będzie wyglądało technicznie?

To nie chodzi o to, bo oczywiście to nie jest gotówka, ale to jest dostęp do środków finansowych, dostęp, który się pojawia wtedy, kiedy Europejski Bank Centralny skupuje obligacje rządowe albo papiery wartościowe emitowane przez przedsiębiorstwa. I robi to na rynku. W tej chwili te papiery znajdują się w rękach, powiedzmy, funduszy emerytalnych czy banków komercyjnych, no i po prostu tego typu zwiększenie popytu na te papiery musi osłabić koszt obsługi kredytów, zmniejszyć ten koszt zarówno dla rządu, jak i przede wszystkim dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstwo, i to...

Czyli kredyt będzie tańszy, dobrze rozumiem?

Tak, dla tych, którzy mają długi, znaczy koszt obsługi kredytów już wziętych, bo problem polega na tym, że chociaż banki centralne prowadzą bardzo ekspansywną politykę monetarną, drukują duże ilości pieniądza, to jak dotąd, nie wpływało to specjalnie na popyt na kredyt, bo stopy procentowe te rynkowe są, oczywiście, sporo wyższe, bo jest marża. Oprócz tego przedsiębiorstwa, gospodarstwa domowe powstrzymywały się dotąd z zaciąganiem nowych kredytów po tych niedobrych doświadczeniach w czasie kryzysu finansowego. Więc takie zmniejszenie stóp procentowych, kosztów obsługi długu ma zachęcić przedsiębiorstwa gospodarstwa domowego do większego kredytowania się, a to powinno pobudzać ogólny popyt.

A kiedy mogą się pojawić pierwsze efekty tego planu?

Akurat gdy chodzi o politykę monetarną, to skutki oddziaływania są dość szybkie. Więc to się powinno pojawić już w trakcie obecnego roku.

Mówimy o strefie euro, a jaki ta decyzja będzie miała wpływ na polską gospodarkę?

Takie działanie generalnie zmniejsza tzw.  ryzyko makroekonomiczne, to znaczy ryzyko, że będą jakieś bankructwa krajów czy przedsiębiorstw. I w związku z tym ci, którzy mają gotówkę, np. fundusze emerytalne, są bardziej skłonni inwestować także w krajach wschodzących, w krajach podwyższonego ryzyka, gdzie stopy procentowe, jakie oni mogą uzyskać, są wyraźnie wyższe niż w  strefie euro czy w Stanach Zjednoczonych. Więc należy w takim razie spodziewać się z napływem środków finansowych, z napływem kapitału finansowego do takich krajów, jak np. Polska, a jeśli to nastąpi, no to automatycznie nieco wzrośnie popyt na polskie skarbowe papiery wartościowe, czyli zmniejszy się koszt również obsługi polskiego długu, a także nieco się umocni polska złotówka.

Wobec franka także?

Czy wobec franka, to nie jest jasne. Powinna się umocnić na pewno wobec euro. Raczej wątpliwe, żeby umocniła się wobec dolara, który w tej chwili jest coraz silniejszy z każdym dniem. No a w przypadku franka to nie jest jasne. Nie jest wykluczone, że nie będzie tu jakichś poważnych zmian w jedną czy w drugą stronę, ale dotąd były obawy, że frank będzie się nadal umacniał. Więc ten ruch Europejskiego Banku Centralnego może powstrzymać to umacnianie się.

Czy ma pan receptę na pomoc tym osobom, które zaciągnęły kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich przy takim kursie?

To ostatnie posiedzenie  Komitetu Stabilności Finansowej było, wydaje mi się, bardzo pożyteczne i powinno być zauważone przez tych, którzy mają kredyty, bo jednak podjęte zostały decyzje, które powinny być pomocne. To nie jest pomoc na dużą skalę, ale jednak zobowiązanie się banków komercyjnych do tego, że będą brać pod uwagę bieżące stopy, te bazowe stopy procentowe Szwajcarii, a to oznacza generalnie stopy procentowe niższe o pół punkta, to jest wyraźna pomoc. Ponadto chodzi o to, żeby nie domagać się dodatkowego ubezpieczenia tych kredytów w sytuacji, kiedy dług zaciągnięty przy nowym kursie przewyższa wartość mieszkań czy domów. Więc te dwa kroki powinny być zauważone jako istotna pomoc, ale najważniejsze chyba to jest to, że prawdopodobnie w perspektywie czasu, niekoniecznie w ciągu najbliższych miesięcy, ale w perspektywie roku, dwóch kurs franka będzie szedł raczej w dół, znaczy złotówka powinna się umacniać także w stosunku do franka. Więc po prostu trzeba być cierpliwym, a w międzyczasie niestety trzeba zaakceptować nieco wyższe raty.

Jeszcze korzystając z okazji, że gościmy pana w naszym studiu, mówimy o euro, mówimy o franku szwajcarskim. Jest taka waluta już zapomniana, bo nie w obiegu, nazywa się drachma, waluta Grecji. Czy sądzi pan, że efektem niedzielnych wyborów parlamentarnych i ewentualnego zwycięstwa partii SYRIZA może być rezygnacja z euro przez Greków i powrót do drachmy?

W tej chwili żadna z partii...

Nie deklaruje jednoznacznie?

Nie, nawet jednoznacznie...

Czy nawet nie sugeruje.

Jednoznacznie mówi, że nie chce wyjść ze strefy euro. Natomiast jednoznacznie też mówi, że chce obniżenia zadłużenia greckiego wobec innych krajów. Więc chcą renegocjować zadłużenie. Grecja już otrzymała zmniejszenie zadłużenia wobec banków komercyjnych o ponad 100 mld euro i Grecy teraz chcą, aby w podobnej skali obniżenie o około 50% miało miejsce w stosunku do długu publicznego. Więc to jest żądanie niezwykle daleko idące. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny już powiedziały, że absolutnie to nie wchodzi w grę ich przypadku. Czy wchodzi w grę dla rządów strefy euro, to nie jest jasne. Nie jest wykluczone, że rządy w końcu zdecydują się na jakieś obniżenie długu w stosunku do Grecji, chociaż zastanawiają się, czy to już zrobić teraz, czy trochę później, bo obawiają się, że jeżeliby zaoferowali coś takiego dla Grecji, to za chwilę pojawią się...

Będą następni chętni.

Będą następni chętni, Portugalia, Hiszpania i tak dalej, więc wstrzymują się z czymś takim.

Dziękuję bardzo, panie profesorze, za rozmowę. Prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Center Club, był gościem magazynu Z kraju i ze świata.

Dziękuję.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak