Ekspert: niezależnie od wyniku wyborów, napięcia na linii USA-Iran będą trwały

Ostatnia aktualizacja: 22.02.2020 13:45
- W przypadku wyborów do parlamentu irańskiego nie będzie żadnego bezpośredniego przełożenia na politykę zagraniczną, która jest w rękach duchowego przywódcy i Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej - mówił w Programie 1 Polskiego Radia Mateusz Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Audio
  • Marcin Pawłowski o wyborach w Iranie, Beata Płomecka o budżecie UE (Jedynka/W samo południe)
Wybory w Iranie
Wybory w IranieFoto: PAP/EPA/ABEDIN TAHERKENAREH

Zakończyły się jedne z najważniejszych w ostatnich latach wyborów w Iranie. Mieszkańcy tego kraju wybierali nowy parlament. Głosowanie uznawane było za test wobec obozu umiarkowanego, który stał za porozumieniem nuklearnym sprzed pięciu lat.

Po tym jednak jak Stany Zjednoczone nałożyły na Iran nowe sankcje, a poziom gospodarczy zaczął gwałtownie spadać, Irańczycy coraz częściej zwracają się jednak w stronę antyzachodnich konserwatystów, którzy wg wstępnych szacunków wygrają te wybory.

CZYTAJ RÓWNIEŻ
Iran 1200 pap.jpg
Zakończyły się wybory parlamentarne w Iranie. Chamenei: są gwarantem interesu narodowego

Marcin Piotrowski:

Ekspert PISM podkreślił, że "w przypadku wyborów do Madżlisu (parlamentu irańskiego - przyp. red.) nie będzie żadnego bezpośredniego przełożenia na politykę zagraniczną, która jest w rękach duchowego przywódcy i Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej". - Spodziewałbym się, że niezależnie od wyniku wyborów napięcia amerykańsko-irańskie, przynajmniej w tym roku, będą się powtarzać - wskazał.

>>>[CZYTAJ RÓWNIEŻ] USA nałożyły sankcje na Irańską Agencję Energii Atomowej

Marcin Piotrowski przyznał, że niska frekwencja wskazuje na to, że sankcje nałożone przez USA "są dotkliwe i sytuacja jest beznadziejna". - Sankcje raczej pogłębiają strukturalne problemy, które ma Iran - dodał. Jak mówił, w nowym Madżlisie pojawią się politycy posługujący się ostrzejszą retoryką niż władze Iranu. Zaznaczył jednak, że "ci ludzie nie będą mieli wpływu na ewentualne negocjacje, jeśli w ogóle by do nich doszło, ze Stanami Zjednoczonymi".

Bez porozumienia w UE ws. budżetu po 2020

W audycji także o fiasku unijnego szczytu budżetowego. Po ponad 30-godzinnych negocjacjach europejskim przywódcom nie udało się uzgodnić wydatków Wspólnoty na lata 2021-2027. Starły się dwie wizje - zwolenników cięć i przeciwników ograniczania wydatków. 

>>>[CZYTAJ TAKŻE] Bez porozumienia ws. budżetu. Premier: Polsce udało się utrzymać negocjacyjne zyski

O tym opowiadała brukselska korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka. - Są tacy, którzy uważają, że szczyt był źle przygotowany. Charles Michel (szef Rady Europejskiej - przyp. red.) konsultował się ze stolicami dwa tygodni przed szczytem. Znał ich stanowisko, a mimo to go zwołał. Tylko po, żeby okazało się, że porozumienie na tym etapie nie jest możliwe - relacjonowała.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

***

Audycja: "W samo południe"

Prowadząca: Katarzyna Semaan

Gość: Mateusz Piotrowski (PISM), Beata Płomecka (korespondentka Polskiego Radia z Brukseli)

Data emisji: 22.02.2020

Godzina emisji: 13.28

msze, IAR/ag

Czytaj także

Przedłużają się rozmowy ws. budżetu UE. Premier: priorytetem rolnictwo i spójność

Ostatnia aktualizacja: 21.02.2020 00:30
Na szczycie w Brukseli przedłużają się rozmowy dotyczące unijnego budżetu na lata 2021-2027. Szef Rady Europejskiej Charles Michel przerwał obrady o 20.00 i rozpoczął dwustronne konsultacje z unijnymi przywódcami. Przez 3 godziny spotkał się zaledwie z pięcioma liderami. Spotkania, które miały trwać 15 minut, przedłużały się.
rozwiń zwiń