Podwodni złomiarze? Kwitnie proceder okradania wraków

Ostatnia aktualizacja: 14.10.2021 14:28
To, że pomysłowość i bezczelność złomiarzy nie zna granic, nie jest nowością. Dla zarobku potrafili oni demontować wieżę lokacyjną dla samolotów czy płot szpitalny. Okazuje się jednak, że złodzieje zwrócili swą uwagę ku nowemu obszarowi - ku morskim głębinom.
Proceder okradania wraków na Bałtyku kwitnie
Proceder okradania wraków na Bałtyku kwitnie Foto: Lukasz Dejnarowicz / Forum

Czytaj też:
morze bałtyckie bałtyk 1200 free
Niemieckie wraki na Bałtyku grożą katastrofą ekologiczną. Jest komentarz MSZ RFN

Nurkowie zaalarmowali reportera Polskiego Radia o systematycznym okradaniu wraku leżącego o milę od wejścia do portu w Rowach koło Słupska. Jednostka znajduje się kilka metrów pod wodą, nie przeszkadza to jednak złodziejom opróżniać jej z elementów wykonanych z metali kolorowych.


Posłuchaj
03:08 PR1_AAC 2021_10_13-12-23-32.mp3 Podwodni złomiarze okradają wraki statków na Bałtyku ("W samo południe"/Jedynka)

 

Zjawisko. Czy zorganizowane?

Jeden z nurków na podwodnych złomiarzy natknął się przypadkowo. Miało to miejsce podczas eksploracji jednego z rekreacyjnych wraków. - Wrak był rozkradany. I to nie z artefaktów, nie z kół sterowych, tylko po prostu wycinano złom kolorowy. Przygotowano pasy, którymi ta armatura była obwiązana i przygotowana do wydobycia - usłyszał reporter Polskiego Radia. Po wynurzeniu oczom nurka ukazała się jednostka, której załoga wyposażona była w brzeszczoty.

Szacuje się, że na Bałtyku wraków jest około trzech tysięcy. Część z nich znajduje się w doskonałym stanie. Niestety, wiedzą o tym również złodzieje. - Przykładem jest "Steuben". Jeszcze niedawno miał telegrafy, koło sterowe, dzwon. I to wszystko zostało skradzione. Podczas inspekcji, która była robiona na zlecenie Urzędu Morskiego, okazało się, że zostały tylko miejsca po tych urządzeniach, poodkręcane śruby - wylicza gość audycji "W samo południe".

Zobacz też:

Czytaj też:
wrak nurek 1200 free
Morze, wraki, historia... W Łebie powstaje wyjątkowe muzeum

Zmowa milczenia

Problemem jest stosunkowo niska świadomość społeczna problemu. W samym środowisku nurkowym proceder ten jest bagatelizowany. - Mamy fajne, płytkie miejsca idealne do szkolenia. Należałoby to uszanować. Tymczasem trzeba sobie jasno powiedzieć, że w złomiarskim procederze bierze udział osoba, która też posiada uprawnienia instruktorskie - podkreśla druga z osób, które zaalarmowały media. Dodaje, że wszystkim instruktorom jednakowo powinno zależeć na utrzymaniu atrakcyjnych pozycji eksploracyjnych w dobrym stanie.

Sprawa trafiła do władz Urzędu Morskiego w Gdyni. 11 października bieżącego roku Kapitanat Portu Ustka otrzymał zgłoszenie dotyczące nielegalnego nurkowania. - Jednostka, z której odbyło się nurkowanie, zgłosiła swoje wyjście, ale nie zgłosiła nurkowania - mówi Magdalena Kierzkowska, rzecznik prasowa Urzędu Morskiego w Gdyni. Obecnie prowadzone jest postępowanie w sprawie prawdopodobnego szabrowania wraku znajdującego się opodal portu w Rowach. - Gromadzony jest materiał dowodowy, dodatkowo sprawa jest w trakcie zgłaszania na policję - podsumowuje.

***

Tytuł audycji"W samo południe"

Prowadzi: Paweł Lekki

Materiał: Przemysław Woś

Data emisji: 13.10.2021 

Godzina emisji: 12.23

mg

Czytaj także

Wszystko na sprzedaż? Bezczelność złodziei nie zna granic

Ostatnia aktualizacja: 14.09.2021 11:03
Czy dwudziestometrowa wieża lokacyjna dla samolotów ważąca prawie tonę może ot tak, w ciągu jednej nocy zniknąć? Okazuje się, że może, a udowodnili to złomiarze z Ustronia koło Lubina, którzy do ruszenia jej z miejsca nie musieli nawet użyć ciężkiego sprzętu.
rozwiń zwiń