Pożegnaliśmy Janusza Gniatkowskiego

Ostatnia aktualizacja: 28.07.2011 07:50
Był jednym z najpopularniejszych piosenkarzy lat 50, i 60. O początkach i najlepszych momentach estradowej kariery Janusz Gniatkowski wspominał w wywiadzie udzielonym w 2007 roku Adamowi Dobrzyńskiemu.
Audio
  • Dziś pożegnamy Janusza Gniatkowskiego
  • Janusz Gniatkowski i Krystyna Maciejewska - wywiad z 2007 roku

- Janusz w ciągu jednego roku potrafił nagrać dziesięć przebojów, i to takich śpiewanych przez całą Polskę - wspominała w archiwalnej rozmowie z Adamem Dobrzyńskim, Krystyna Maciejewska, żona artysty. - Grał hale, plenery i wszędzie był witany entuzjastycznie.

Z aplauzem widowni Janusz Gniatkowski był obyty już od młodzieńczych lat. Jako bokser wagi średniej walczył w wypełnionych po brzegi śląskich halach. - Biłem się pięknie, zaskakiwałem rywali, gdyż cios miałem w lewej ręce - opowiadał w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi Jedynki. Gniatkowski został nawet mistrzem Śląska w swojej kategorii, jednak zamiast rozwijać sportowy talent, postawił na śpiewanie.

Dla estrady odkrył go Waldemar Kazanecki, kompozytor współpracujący z rozgłośnią Polskiego Radia w Katowicach. To tam 30 marca 1954 roku młody wokalista nagrał swoją pierwszą piosenkę. Utwór "Spokojnej nocy" z miejsca stał się przebojem, zaś redakcję zasypano listami, w których artystę obwołano m.in. mianem "boskiego Gniatkowskiego" i "Rudolfa Valentino polskiej piosenki".

Wkrótce zaczęli dla niego komponować najlepsi polscy kompozytorzy. Wraz z Nataszą Zylską i Janem Dankiem stworzył najpopularniejszy zespół estradowy tamtych lat - "Spotkamy się za rok". Występy tria regularnie oklaskiwały dziesiątki tysięcy ludzi. Popularność Gniatkowskiego, porównywana w kraju z popularnością Beatlesów, na tyle kłuła w oczy ówczesne władze, iż w latach 70. zniknął z radia i z telewizji. Mimo to Gniatkowski z powodzeniem radził sobie jako uwielbiany artysta koncertowy.

- Janusz imponował ogromnym profesjonalizmem, wyczuciem estrady. Zaskakiwała mnie jego gładkość prowadzenia frazy lekkość. To było tak niesłychane równe, nie było sytuacji, że śpiewał gorzej, bo był chory zmęczony czy na przykład wczoraj popił i dzisiaj śpiewa gorzej - wspominała Maciejewska, która od swojego męża uczyła się estradowego fachu.

W 1991 roku karierę Janusza Gniatkowskiego przerwał wypadek. Potrącony na pasach, artysta stracił pamięć i zdolność poruszania się. Po tym ciężkim wypadku Gniatkowski przez ostatnich 20 lat mieszkał w Poraju, gdzie z pomocą żony odzyskał umiejętność chodzenia i śpiewania. Zmarł niespodziewanie 23 lipca w wieku 83 lat.

- To jest niesamowite, że minęło tyle lat, kiedy był największą gwiazdą w Polsce, a ludzie go wciąż pamiętają i wciąż kochają – podkreśla Krystyna Maciejewska. I dodaje, że fani cały czas dzwonią z wyrazami sympatii. – Dziękuje im za to w jego imieniu – mówi. Zauważa, że młodzi w internecie komentują, iż szkoda, że już tak się nie śpiewa.

Artysta spoczął w Alei Zasłużonych na cmentarzu Kule w Częstochowie.

>>> Posłuchaj najsłynnniejszej piosenki Janusza Gniatkowskiego "Apasionata"

Rozmawiał Zdzisław Makles.

(ag)

Czytaj także

Zmarł piosenkarz Janusz Gniatkowski

Ostatnia aktualizacja: 24.07.2011 20:22
Był jednym z najpopularniejszych polskich piosenkarzy połowy ubiegłego wieku. Miał 83 lata.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pogrzeb Janusza Gniatkowskiego w Częstochowie

Ostatnia aktualizacja: 27.07.2011 17:54
Pogrzeb jednego z najpopularniejszych piosenkarzy lat 50. i 60. odbędzie się w czwartek.
rozwiń zwiń