Rozmowa dnia: Małgorzata Kidawa-Błońska

Ostatnia aktualizacja: 21.08.2013 12:30
Audio

Kamila Terpiał-Szubartowicz: Naszym gościem w sejmowym studiu jest posłanka Platformy Obywatelskiej z Warszawy, co ważne, Małgorzata Kidawa-Błońska, wiceprzewodnicząca klubu tej partii. Dzień dobry, pani poseł.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Dzień dobry, witam.

Pani poseł, referendum będzie, to już wiadomo, 13 października. Trochę się pani obawia o jego wyniki, czy nie?

Ja nie obawiam się wyników tego referendum, bo...

Mówimy oczywiście o referendum w sprawie odwołania pani prezydent Warszawy.

Tak naprawdę rzeczywiście liczba złożonych podpisów była bardzo duża, ale nawet te podpisy błędnie złożone wspólnie to jest i tak mniej niż mieli wszyscy kontrkandydaci Hanny Gronkiewicz-Waltz w ostatnich wyborach samorządowych. To nie jest tak, jak mówi opozycja, że Warszawa wypowiedziała Hannie Gronkiewicz-Waltz zaufanie. To część warszawiaków oceniła negatywnie to, co się w Warszawie dzieje przez ostatnie lata, ale tylko część. Ja mam nadzieję, że wszystkie działania, które i podejmuje pani prezydent, i które podejmują nasi radni, i Platforma, uzmysłowią, przypomną warszawiakom, pokażą, ile się świetnych rzeczy w Warszawie dzieje, bo naprawdę...

Myśli pani, że zdążą pokazać, powiedzieć i przekonać warszawiaków...

Tak.

...w 50 dni, skoro nie udało się do tej pory?

Nie, ale to nie jest tak. Rzeczywiście referendum... zaczęto zbierać podpisy w okresie wakacyjnym, kiedy wiele rzeczywiście inwestycji bardzo ważnych dla Warszawy trochę paraliżowało życie warszawiaków, ale w tej chwili metro od piątku rusza, te ważne stacje zostaną znowu połączone, co ma ogromne znaczenie, wiele tras zostaje otwartych, czyli ludzie widzą, że te trudności były po coś.

Ale są też ci, którzy widzą, że panuje chaos i nikt nad niczym nie panuje. To ci, którzy się podpisali pod tym wnioskiem.

No tak, ale ja mówię nie wszyscy. Chaosu nie ma, bo widzimy, że jednak bardzo racjonalnie Warszawa się rozwijała w ostatnich latach, że to nie są tylko inwestycje komunikacyjne, drogowe. Ja przypomnę prawie w 80% nastąpiła wymiana taboru w Warszawie, mamy nowoczesne autobusy, nowoczesne tramwaje. To wszystko się dzieje i warszawiacy to...

Ale z drugiej strony bilety drożeją i to jest też ten kamyczek do ogródka tych, którzy złożyli podpisy.

Znaczy o tym, że te bilety drożeją, było wiadomo. To nie jest tak, że ta decyzja zapadła teraz. Ta decyzja o podwyżce cen biletów zapadła, żeby nie robić tego jednorazowo, tylko rozłożyć to w latach, żeby to nie było dla warszawiaków...

Od stycznia będziemy mieli kolejną podwyżkę.

To już ostatnia, ale też chciałam zwrócić uwagę i przypomnieć wszystkim, że do każdego biletu każdego biletu każdego z nas miasto, czyli my wszyscy, dokładamy 70%. Tylko 30% ceny biletu to są te nasze pieniądze, za które zapłacimy. Mam nadzieję, że te rozwiązania, które przygotowują i Ratusz, i radni, pozwolą warszawiakom lepiej korzystać i docenią to, że za rzeczywiście trochę większe pieniądze mają lepszą komunikację, dobrze połączoną, i pociągi, i metro, tramwaje.

Chaos śmieciowy to jest też zarzut do Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nie udało się wprowadzić od 1 lipca nowej ustawy i nowych rozwiązań. I to jest faktem.

To prawda, nie udało się tego wprowadzić, ale też proszę zwrócić uwagę, że nie ma chaosu, bo śmiecie są wywożone, to było na pewno bardzo...

Na szczęście.

No właśnie, czyli tutaj służby miejskie i władze miasta zadziałały. Na pewno bardzo żałuję, że to się nie udało wprowadzić, bo Warszawa miała aspiracja być takim prymusem w wprowadzeniu tej ustawy śmieciowej, bo dla Warszawy ma ona ogromne znaczenie, ale chaosu nie ma. Jest przesunięcie to w czasie, warszawiacy płacą trochę mniej niż zakładano na początku, ale jednak zgłaszają się, składają deklaracje, więc mam nadzieję, że to wszystko dobrze zadziałało.

Warszawa płaci też cały czas „janosikowe” i to jest duży problem, bo niektórzy mówią: my już nie mamy na to pieniędzy. My jako Warszawa.

To prawda, janosikowe...

Z tym też powinno się coś zrobić.

To prawda, janosikowe... Tak naprawdę Warszawa płaci podwójne janosikowe, bo płacimy janosikowe to samorządowe i także to takie przysłowiowe janosikowe w służbie zdrowia. Warszawa daje do tej wielkiej puli więcej pieniędzy niż dostaje z powrotem. Tu posłowie warszawscy i Warszawa jest do tego w stu procentach przekonana, że należy ten problem rozwiązać, natomiast trudno do tego przekonać inne regiony. I tutaj opór innych regionów jest ponad podziałami partyjnymi, wszyscy mówią: Warszawa bardzo ważna, ale...

Te mniejsze regiony.

...jednak tych pieniędzy nie chcemy oddać.

Pani poseł, Piotr Guział, czyli burmistrz Ursynowa i inicjator całej akcji referendalnej i zbierania podpisów, dzisiaj w Sygnałach dnia już ogłosił wielkie zwycięstwo tak naprawdę, twierdzi, że warszawiacy widzą kryzys, że bardzo dużo warszawiaków się podpisało, że cały czas napływają do nich takie informacje, że ta frekwencja będzie bardzo duża jednak i on się o frekwencję nie martwi.

Znaczy ja też się nie martwię o frekwencję, tylko zupełnie w inny sposób niż pan burmistrz Guział. Wydaje mi się, że tak naprawdę najbardziej przegraną osobą z całego tego zamieszania z referendum to będzie burmistrz Guział, który po pierwsze nie okazał się wcale aż tak rewelacyjnym burmistrzem, za jakiego się uważał, po drugie jednak ugrupowania polityczne wykorzystały to hasło referendum i tak naprawdę w tym referendum ważniejsze są działania PiS-u niż tego, co zrobił Guział na Ursynowie. Tak że wydaje mi się, że mimo tego, że zrobił bardzo duży bałagan w Warszawie, no to on jest najbardziej przegrany w tym.

Ale on też odnosi się do tych słów właśnie, że to jest akcja polityczna ta akcja referendalna i mówi, że to przecież bezpartyjni... on dzisiaj zresztą też pokazał się z mieszkańcami Warszawy, mówi, że to bezpartyjni mieszkańcy Warszawy podpisali się pod tym wnioskiem i zbierali podpisy.

Ale w każdych wyborach czy w akcjach biorą ludzie o różnych przekonaniach, to nie tylko członkowie partii, tak jest zawsze w wyborach samorządowych także, które są... biorą udział różni ludzie. Ale przypomnijmy, że ta... naprawdę to referendum nie było z pobudek merytorycznych, bo o merytoryce naprawdę bardzo mało było dyskusji, głównie atakowano...

To, że jednak są te, które wymieniłam na początku.

Głównie atakowano... Ale ja mogę o tych zarzutach rozmawiać i znaleźć wytłumaczenie różnych zachowań i wydaje mi się, kiedy by się rozmawiało merytorycznie, wiele tych zarzutów można odrzucić.

A według pani też zabrakło... bo to przyznaje też sama Hanna Gronkiewicz-Waltz, że zabrakło komunikacji, dobrej, takiej pozytywnej komunikacji z mieszkańcami Warszawy.

To rzeczywiście w ostatnich miesiącach, bo to nie jest tak, że zawsze Hanna Gronkiewicz miała mniej kontaktów. W ostatnich miesiącach rzeczywiście tych kontaktów miała mniej, może były mniej widoczne, ale wydawało się, że tyle się dzieje, że tutaj taka czujność osłabła, bo ja widzę wielokrotnie spotkania Hanny Gronkiewicz-Waltz w różnych miejscach z mieszkańcami i one są raczej bardzo ciekawe, czasami są trudne rozmowy, ale potrafi rozmawiać i potrafi mieszkańców przekonywać do swojej racji.

A jeżeli zostanie odwołana, to pani zdaniem premier zdecyduje się wprowadzić komisarza wyborczego?

Wydaje mi się, że to by było... Znaczy ja nie wierzę, że do tego dojdzie, ale rzeczywiście komisarz w tej sytuacji byłoby to chyba najlepsze rozwiązanie, bo tak naprawdę na kilka miesięcy, bo to już właściwie przed rozpoczęciem kampanii wyborczej samorządowej chyba nie ma miejsca jeszcze na takie ruchy.

A czy w kampanii tej już po tych ewentualnych przyspieszonych wyborach czy komisarzu wyborczym Platforma zdecyduje się znowu wystawić Hannę Gronkiewicz-Waltz, skoro jest takim dobrym prezydentem?

Jest dobrym prezydentem. Takich rozmów nie prowadzimy, bo naprawdę ja wierzę głęboko, że to referendum nie przyniesie negatywnego dla Hanny Gronkiewicz-Waltz rozstrzygnięcia, dlatego że, no nie wiem, ja żyję w Warszawie od urodzenia, widziałam różne władze, różne okresy rozwoju Warszawy i musiałabym naprawdę bardzo mieć dużo złej woli, żeby krytykować to, co się stało w ostatnich latach w Warszawie i to, co się dzieje dalej, bo przecież to nie jest okres, czas, który się zatrzymał, te wszystkie rzeczy, które powodują, że Warszawa naprawdę robi się nowoczesną metropolią (...)

Pani poseł, jeszcze odniosę się od tego, co mówił Piotr Guział. Dzisiaj można powiedzieć zaatakował premiera Donalda Tuska i powiedział, że skoro premier nawet nie umie zapanować nad frekwencją we własnej partii, a chodzi o te wewnętrzne wybory i informację, że frekwencja może być mała tak naprawdę, bo około 50%, to tak naprawdę nie ma prawa komentować referendum i namawiać do tego, żeby nie iść na referendum, czyli też mieć wpływ na tę frekwencję w jakiś sposób.

Ja przypominam, jakie są frekwencje w wyborach samorządowych w Polsce, w wyborach parlamentarnych. Frekwencja... Ludzie mają prawo wyboru,  mają prawo pójść na wybory, mają prawo nie pójść. Ja uważam, że kiedy podejmujemy decyzję i bierzemy odpowiedzialność, czy chcemy tego czy innego polityka, powinniśmy pójść i móc wtedy go rozliczać z tego. Ale frekwencja tutaj naprawdę nie ma znaczenia, ważne jest, że jednak to przywództwo Donalda Tuska zostanie potwierdzone, bo jestem przekonana, że tak będzie. Nie znamy jeszcze ani wyników wyborów, ani frekwencji...

Poznamy w piątek.

Poznamy w piątek i sądzę, że ta frekwencja będzie jednak wyższa niż mówi pan burmistrz Guział. Ale na pewno dostanie akceptację partii na następne lata, co go wzmocni.

A nawet jeżeli frekwencja byłaby 50%, wczoraj premier Donald Tusk mówił, że jego zdaniem może nieznacznie przekroczyć 50%, to i tak jest niewielka. To jednak jest partia. I to jednak są osoby, które zapisały się do tej partii.

Ale ludzie w partii są takie same jak wszystkie osoby w naszym społeczeństwie, jesteśmy dokładnie tacy sami, to nie jest tak, że ktoś, kto się zapisuje do jakiegoś ugrupowania jest zupełnie innym człowiekiem. Dlatego popatrzmy, jak wyglądają wybory w samorządach studenckich, jeszcze nie nauczyli...

Wszędzie mamy problem.

Mamy, musimy się nauczyć tej demokracji...

Tylko że...

...i brania odpowiedzialności niezależnie od tego...

Tylko że...

...gdzie jesteśmy, dlatego ja bym nie chciała demonizować...

Tylko że...

...że wybory w partii to musi być stuprocentowa frekwencja, bo w partii są dokładnie takie same osoby jak gdzie indziej.

Tylko czy tu nie ma takiego rozdźwięku, pani poseł, że z jednej strony premier Donald Tusk namawia zawsze i także tutaj podczas wyborów wewnętrznych, ale także parlamentarnych: idźmy, głosujmy, bo to jest bardzo ważne, a w sprawie referendum mówi: nie idźmy, nie głosujmy...

Bo to są zupełnie inne...

Ale jednak chodzi o głosowanie.

Nie, ale to jest zupełnie coś innego, bo jeżeli pani idzie do głosowania samorządowego, ma pani dziesięciu kandydatów na radnych ze swojej dzielnicy i pani wybiera, zna ich programy i wybiera tego, tego czy tego, wybierając go bierze pani odpowiedzialność w jakiś sposób za to, co on będzie robił w najbliższych... Natomiast tutaj to jest głosowanie przeciwko. Jeżeli komuś się Hanna Gronkiewicz-Waltz nie podoba, to on to musi zademonstrować. Ja uważam, że jest dobrym prezydentem i będę jej broniła.

I pani nie pójdzie.

Nie pójdę na to głosowanie.

Bardzo dziękuję za rozmowę. Na koniec jasna deklaracja. Posłanka Platformy Obywatelskiej z Warszawy Małgorzata Kidawa-Błońska.

Dziękuję bardzo.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak