Sterniczki: polskie prawo chroni przed przemocą?

Ostatnia aktualizacja: 07.02.2015 13:00
Polska ratyfikowała konwencję Rady Europy o zapobieganiu przemocy. Czy rzeczywiście było to konieczne, czy może w polskim prawie są już odpowiednie rozwiązania - o tym dyskutowały w Jedynce "Sterniczki".
Audio
  • Sterniczki o ratyfikacji konwencji o zapobieganiu przemocy (Jedynka/Sterniczki)
Premier Ewa Kopacz podczas 86. posiedzenia Sejmu przed głosowaniem w sprawie projektu ustawy dotyczącej ratyfikacji konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.
Premier Ewa Kopacz podczas 86. posiedzenia Sejmu przed głosowaniem w sprawie projektu ustawy dotyczącej ratyfikacji konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.Foto: PAP/Bartłomiej Zborowski

Sejm uchwalił ustawę, w której wyraził zgodę na ratyfikację konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy. Konwencja ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze. O ratyfikowanie konwencji apelowały organizacje kobiece, broniące praw człowieka oraz pomagające ofiarom przemocy; krytykowały ją organizacje prawicowe, uznając, że tylnymi drzwiami wprowadza do Polski ideologię gender i podważa rolę rodziny.

Wszystkie konwencje powstają na podstawie wieloletnich doświadczeń krajów, które mają najlepszy dorobek w danej sprawie - powiedziała Małgorzata Fuszara, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania. Wyjaśniła, że kraje, które przystępują do konwencji zgłaszają swoich przedstawicieli do ciała opiniującego, a ci na podstawie raportów krajowych dokonują przeglądu, wskazują słabe strony, zgłaszają rekomendacje. - Rekomendacje nie są wiążące, nikt z zewnątrz nas nie zmusza, ale może nam radzić - podkreśliła Fuszara.

Oceniła, że w Polsce w debacie pojawiały się bałamutne opowieści, że przyjdzie z zewnątrz jakieś ciało i nas zje. Przypomniała, że w tworzeniu konwencji uczestniczą wszystkie kraje wchodzące do Rady Europy i nic się nie dzieje bez Polski. - Jeśli bez nas, to może dlatego, że niektórzy posłowie jeżdżą na te posiedzenia, żeby się napić w kawiarni - stwierdziła.

Pełnomocniczka rządu poinformowała, że w debatach zadziwił ją stopień demagogii, który jednak jest sprawdzalny. - Konia z rzędem dam tej posłance, jeśli w ciągu dwóch dni od wejścia w życie konwencji siłą swojej woli i mocą konwencji zmieni płeć – nawiązała do sejmowych wypowiedzi Beaty Kempy. Podkreśliła, że w konwencji nie ma nic o zmianie płci czy definicji małżeństwa. - To jest opowiadanie nonsensów - oceniła.

Małgorzata Sadurska z PiS podkreśliła, że nie tylko sejmowa opozycja jest przeciw konwencji. Przypomniała, że były minister sprawiedliwości w rządzie PO Marek Biernacki od samego początku jest wielkim krytykiem tej konwencji i zagłosował przeciwko. Stwierdziła, że w tej sprawie wypowiadali się znakomici polscy prawnicy, osoby, które zajmują się na co dzień prawem konstytucyjnym i też zgłaszali uwagi. Jako przykład podała prof. Andrzeja Zolla i prof. Andrzeja Rzeplińskiego.

Posłanka PiS przekonywała, że wszystkie mechanizmy prawne zawarte w konwencji, jeżeli chodzi o przeciwdziałanie przemocy, są w naszym prawie. Mamy Kodeks karny, Kodeks rodzinny, krajowy program przeciwdziałania przemocy, ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Radziła też Ewie Kopacz, by wzięła przykład z Niemiec, które nie ratyfikowały konwencji.

W konwencji skrytykowała m.in. art. 14, który mówi o promowaniu w szkołach niestereotypowych ról społeczno-kulturowych. Przypomniała też, że są błędy w tłumaczeniu dokumentu.

Sadurska wyraziła również opinię, że przemoc wynika z nadużywania alkoholu i to jest prawdziwy problem.

- Szkoda, że niektórzy sędziowie stawiają swoje poglądy nad opinie prawne - ubolewała Barbara Nowacka z Twojego Ruchu. Prof. Zoll jest smutnym przykładem człowieka, który swoją ideologię przenosi na argumentację prawną - oceniła. Powiedziała, że nie jesteśmy w stanie oddzielić tego, co jest jego rzetelną ekspertyzą prawną, a co jego prywatną opinią światopoglądową i polityczną.

Ratyfikacji konwencji nie traktuje jako sukcesu - to zwykła, ludzka rzecz, która musiała się wydarzyć. Cieszyła się, że Polska będzie miała lepsze mechanizmy zapobiegania przemocy, będzie musiała uruchomić 24-godzinną linię pomocy. - Wszystkie niebieskie linie działają z pieniędzy organizacji pozarządowych - podkreśliła.

Przyznała, że wiele rzeczy teoretycznie można by rozwiązywać prawem krajowym, ale dostrzegamy wagę tej sprawy i chcemy międzynarodowo zapobiegać przemocy wobec kobiet.

Współpracująca z Helsińską Fundacją Praw Człowieka mecenas Monika Gąsiorowska uznała, że konwencja pokazuje podstawowy standard, nakłada pewne obowiązki na państwo i zdejmuje ciężar z organizacji pozarządowych. Zgodziła się, że są mechanizmy zapobiegania przemocy w prawie krajowym, ale są niewykorzystywane – np. możliwość izolacji ofiary poprzez nałożenie środka zapobiegawczego, aby sprawca przemocy wyprowadził się. - Bez względu na to, jak będzie precyzyjne prawo, ważne jest jak jest efektywne i w jaki sposób stosowane - podkreśliła.

Prawniczka powiedziała, że konwencja ma walczyć ze stereotypami, które przysłaniają wymierzanie sprawiedliwości. Przytoczyła raport biura rzeczniczki ds. równego traktowania, z którego wynika, że jeszcze nie wszyscy policjanci odnotowali zmianę trybu ścigania gwałtu.

***

Tytuł audycji: Sterniczki

Prowadził: Robert Kowalski

Goście: Małgorzata Fuszara (pełnomocnik rządu ds. równego traktowania), Małgorzata Sadurska (PiS), Barbara Nowacka (Twój ruch), Monika Gąsiorowska (prawniczka współpracująca z Helsińską Fundacją Praw Człowieka)

Data emisji: 7.02.2015

Godzina emisji: 10.15

fc, pg

Czytaj także

Konwencja o zapobieganiu przemocy przyjęta: burza w Sejmie. Koalicja podzielona

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2015 20:28
Sejm uchwalił ustawę ws. ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Za wyrażeniem przez Sejm zgody na ratyfikację głosowało 254 posłów, przeciw było 175, od głosu wstrzymało się 8.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Sejm ratyfikował konwencję "antyprzemocową". Politycy podzieleni

Ostatnia aktualizacja: 07.02.2015 11:38
Politycy ciągle podzieleni w sprawie konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. W piątek Sejm przyjął ustawę w sprawie jej ratyfikacji.
rozwiń zwiń