Śmieciarką na "Sygnały". Bo nic nie usprawiedliwia spóźnienia radiowca

Ostatnia aktualizacja: 23.02.2013 19:29
- Do "Sygnałów" przyszedłem w momencie, gdy zaczynały się one o 4 rano. Wstawało się więc o 2.45. Wszystko musiało być poukładane, tak żeby zdążyć na odpowiednią godzinę - wspominał w Jedynce Antoni Mielniczuk, wieloletni dziennikarz i kierownik "Sygnałów dnia".
Audio
  • Antoni Mielniczuk, Zbigniew Krajewski i Kamila Terpiał-Szubartowicz o pracy w "Sygnałach dnia"
Antoni Mielniczuk
Antoni MielniczukFoto: Wojciech Kusiński/PR

1 marca radiowa Jedynka obchodzić będzie ważny jubileusz – tego dnia minie 40 lat od chwili, gdy na naszej antenie po raz pierwszy zabrzmiały "Sygnały dnia”. Przez ten okres przy audycji pracowało wielu znakomitych dziennikarzy i wspaniałych osobowości.

Choć "Sygnały dnia" od zawsze zaczynały się wcześnie rano, to Antoni Mielniczuk nigdy nawet nie pomyślał, że mógłby spóźnić się do pracy. - Mieszkałem wtedy po drugiej stronie Warszawy, na Żoliborzu przy Akademii Wychowania Fizycznego. Samochód przyjeżdżał punktualne o 3.30. Czasami jednak go nie było. Żeby więc zdążyć do radia na 4 rano, zdarzało mi się jechać autobusem, który specjalnie dla mnie zmieniał trasę. A raz jechałem do pracy nawet śmieciarką. Ponieważ nikt i nic nie usprawiedliwiało reportera z niedotarcia na czas do pracy - tłumaczył w "Sobocie z Radiową Jedynką".

- Teraz o wiele łatwiej dojechać do radia, ale nadal trzeba wcześnie wstać. I to jest ten problem - śmiała się z kolei Kamila Terpiał-Szubartowicz, która współtworzy obecną ekipę "Sygnałów dnia".

Kamila
Kamila Terpiał-Szubartowicz

Z audycją tą przed laty związany był również Zbigniew Krajewski, dziś dziennikarz muzyczny radiowej Jedynki. - W "Sygnałach" najważniejsze było to, że myśmy się uczyliśmy od siebie nawzajem. Pamiętam jak kiedyś robiłem przegląd prasy i powiedziałem: "w  "Życiu Warszawy" pisze, że…". Koledzy na to, że mówi się "jest napisane", a nie "pisze". Następnego dnia mam przegląd prasy i znowu to samo, mówię "pisze". Potem wszyscy koledzy, gdy tylko mnie widzieli, to zamiast "cześć" mówili do mnie "jest napisane". Po tygodniu się nauczyłem - wspominał z rozbawieniem.

- Do tej pory wszyscy w radiu zwracają uwagę na język, którym się posługujemy - podkreślała Kamila Terpiał-Szubartowicz.

Zbigniew
Zbigniew Krajewski

Każdy z gości "Soboty z Radiową Jedynką" dostał od Małgorzaty Raduchy zadanie do wykonania. Jak sobie z nimi poradzili, dowiesz się słuchając nagrania audycji.

pg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Tak było przez 40 lat w "Sygnałach dnia"

Ostatnia aktualizacja: 22.02.2013 08:31
1 marca miną cztery dekady od nadania pierwszych "Sygnałów dnia". W związku z jubileuszem wspominamy, jak na przestrzeni lat zmieniała się sztandarowa audycja Pierwszego Programu Polskiego Radia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

W radiu najważniejszy jest słuchacz

Ostatnia aktualizacja: 22.02.2013 14:14
1 marca 1973 roku po raz pierwszy na antenie Pierwszego Programy Polskiego Radia ukazała się audycja "Sygnały dnia". Przez cztery dekady jej twórcy starali się, aby - poza przekazaniem informacji - słuchacza pozytywnie nastroić do dnia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Problemy z taśmą, czyli pierwsze "Sygnały"

Ostatnia aktualizacja: 23.02.2013 09:14
- Mogliśmy zacząć od wpadki. Nie mieliśmy doświadczenia i po prostu nie zdążyliśmy przewinąć taśmy - mówił w Jedynce Piotr Sadowski, jeden z twórców "Sygnałów dnia".
rozwiń zwiń