Utrzymać związki z Polską. Twórczość Ursuli von Rydingsvard

Ostatnia aktualizacja: 19.10.2021 10:16
Tworzy wielkoformatowe rzeźby, a jej prace znajdują się nie tylko we wszystkich najważniejszych kolekcjach i muzeach amerykańskich, ale również w przestrzeniach USA. Ursula von Rydingsvard to ceniona amerykańska rzeźbiarka o polskich korzeniach.
Rzeźba Ursuli von Rydingsvard. Yorkshire Sculpture Park.
Rzeźba Ursuli von Rydingsvard. Yorkshire Sculpture Park.Foto: Stuart Franklin / Magnum Photos / Forum

Czytaj też:
Homer popiersie rzeźba 1200.jpg
W poszukiwaniu greckiej mądrości

Do 17 października, w Muzeum Rzeźby i w przestrzeniach parkowych Orońska, trwała wystawa dzieł  Ursuli von Rydingsvard, pt. "Tylko sztuka". Rzeźby uznanej amerykańskiej rzeźbiarki można wciąż oglądać w Łazienkach Królewskich w Warszawie, a w listopadzie zostaną zaprezentowane w przestrzeniach Muzeum Narodowego w Krakowie.


Posłuchaj
39:18 2021_10_19 00_14_41_PR1_Po_drugiej_stronie_lustra.mp3 Tworzy wielkoformatowe rzeźby, a jej prace znajdują się m.in. we wszystkich najważniejszych muzeach amerykańskich. Ursula von Rydingsvard to ceniona rzeźbiarka o polskich korzeniach ("Po drugiej stronie lustra"/Jedynka)

 

Sen o Polsce

Dla artystki wystawa "Tylko sztuka" jest próbą odnalezienia odpowiedzi na pytanie o sens tworzenia. "Bo lubię zapętlać moje dawne, polskie fantazje" - brzmi jedna z enigmatycznie brzmiących odpowiedzi. - Zawsze marzyłam o Polsce, bo moja mama bardzo kochała Polskę. Kocham śpiewy Polaków, ich sposób obchodzenia świąt, uwielbiam to, co jedzą - tłumaczy Ursula von Rydingsvard i przyznaje, że jej mama Polką i katoliczką pozostała do końca swoich dni. - Gdy byłam dzieckiem, przez pięć lat przebywaliśmy w obozach, a wokół nas byli Polacy. Mama była bardzo silna. Musiała taka być, żebyśmy mogli wszyscy przeżyć - przyznaje gość audycji.

Po wojnie Ursula z rodziną zamieszkała w Stanach Zjednoczonych, a w Polsce pojawiła się dopiero w roku 1960, dzięki stypendium Uniwersytetu w Yale, na którym wówczas wykładała. - To były czasy, w których Rosjanie wyciągali z Polski wszystko. Szczególnie brakowało żywności w miastach. Nie było chleba. Ludzie chodzili z pustymi torbami i szukali w sklepach jedzenia. Łatwiej było na wsi - wspomina Ursula von Rydingsvard i dodaje, że zastana rzeczywistość zupełnie rozminęła się z jej wyobrażeniami na temat Polski. - To nie była moja Polska, którą sobie upiększałam. Ta moja była pełna muzyki i radości, bo przecież małe dziewczynki wyobrażają sobie coś, nie znając rzeczywistości - nie kryje.

Zobacz też:

Trzy dekady później

Po raz drugi bohaterka "Po drugiej stronie lustra" przyjechała do Polski w roku 1992. Różnica była zauważalna, ale kraj wciąż odczuwał skutki niszczycielskiej działalności Rosjan. Mimo wszystko udało się zorganizować wystawę, a kuratorką była Milada Ślizińska. - Podziwiałam ją za determinację. Pamiętam jak nieustannie dzwoniła, a połączenia się rwały i w ogóle nic nie działało tak jak powinno. Dzwoniła aż do skutku, aż osiągnęła co chciała. Ten pobyt w Polsce był dla mnie cudowny - mówi gość audycji. Obfitował on również w podróże sentymentalne - kulinarne i muzyczne.

Wspomnienia z tamtych dni są świeże, a ich charakter literacki, by nie rzec malarski. - Mieszkałam wtedy na Starym Mieście. Budziłam się w mieszkanku, gdy zaczynały bić dzwony, i przez maleńkie okienko widziałam ludzi zaczynających nowy dzień - opowiada. Podkreśla, że obserwowała również przemarsze weteranów II wojny światowej, co potwierdzało jej opinię o Polakach, jako narodzie dumnym ze swojej historii. Duma ta okupiona została jednak cierpieniem, powszechnym również w życiu rodziny Ursuli von Rydingsvard.

Czytaj też:
Grzegorz Kalinowski forum 1200
Od dziennikarza do pisarza. Literacki świat Grzegorza Kalinowskiego

Skąd bierze się dzieło?

Artystka przyznaje, że doświadczenia wojny są w niej obecne, ale jednocześnie zapewnia, że nie mają wpływu na jej proces twórczy. - Nie czekam na inspirację, po prostu przystępuję do pracy nad dziełem innym od poprzedniego - wyjaśnia. Dzieło wymaga intuicji, a nadmierne przywiązanie do dzieciństwa, zdaniem gościa Polskiego Radia, czyniłoby to dzieło nadmiernie realistycznym. - Jestem raczej jak poetka, dla której najważniejsze są metafory. Widz musi własnym rozumem dojść do tego, o czym mówi, albo o czym nie mówi dzieło - uważa. Dużej części swoich rzeźb nadaje polskie nazwy.

Część ekspertów utrzymuje, że Ursula von Rydingsvard czerpie z natury, drewna czy pierwotnej, rdzennej kultury amerykańskiej. Sama artystka jest zdziwiona takim postrzeganiem. - Tak się sztuki nie odczytuje. My po prostu nie wiemy. To bardzo niejasne i zawiłe - uważa. A jednak jest coś, co sprawia, że serce rzeźbiarki bije szybciej. - Skoro od dawna żywię wobec Polski tak silne uczucia, skoro nadaję polskie tytuły połowie rzeźb, to musi być w Polsce coś, czego bardzo pragnę. Dlatego potrzebuję prawdziwego związku z nią - wyjaśnia.

***

Tytuł audycji: "Po drugiej stronie lustra"

Prowadzi: Michał Montowski

Gość: Ursula von Rydingsvard (rzeźbiarka)

Data emisji: 19.10.2021 r. 

Godzina emisji: 0.14

mg

Czytaj także

Najdroższa rzeźba w historii polskiej sztuki? Praca Abakanowicz wyceniona na oszałamiającą kwotę

Ostatnia aktualizacja: 19.10.2021 07:59
Monumentalna realizacja Magdaleny Abakanowicz "Tłum III" może okazać się największą pod względem wartości aukcją rzeźby w historii polskiego rynku - zapowiada DESA Unicum.
rozwiń zwiń