Zatonął w XVII wieku, dziś można go oglądać w szwedzkim muzeum

Ostatnia aktualizacja: 28.05.2021 21:36
Sześćdziesiąt lat temu z dna Bałtyku wydobyto doskonale zachowany wrak szwedzkiego okrętu "Vasa". Po konserwacji i rekonstrukcji udostępniono go dla zwiedzających.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Henryk Przondziono / Gość Niedzielny / Forum

Czytaj też:
bałtyk o wschodzie słońca free pixabay 1200.jpg
Tykające bomby na dnie Bałtyku. Grozi nam katastrofa ekologiczna na niespotykaną skalę?

"Vasa" to królewski galeon, który zwodowano w roku 1627. Podczas rejsu próbnego, jeszcze w obrębie portu, podmuch wiatru sprawił, że okręt przechylił się na lewą burtę, a następnie zatonął. Wrak wydobyto w roku 1961 i rozpoczęto jego żmudną konserwację. Dziś znajduje się on w Muzeum "Vasa" w Sztokholmie, otwartym dla publiczności w roku 1990.

Posłuchaj
23:47 2021_05_28 19_30_24_PR1_Eureka.mp3 Mija 60 lat od wydobycia z dna Bałtyku wraku szwedzkiego okrętu Vasa (Eureka/Jedynka)

 

Błąd konstruktora, czy nadgorliwość króla?

Przez lata mnożyły się wersje dotyczące przyczyn tragedii, a jedną z najchętniej powtarzanych była ta o winie króla Szwecji Gustawa Adolfa II. - Władca prowadził bardzo agresywną politykę militarną. Był mocno urażony porażką w Bitwie pod Oliwą w roku 1627 i jak głosiła czarna legenda, miał wpłynąć na jednego z konstruktorów, by zmienił konstrukcję statku i dodał jeszcze jeden pokład działowy - mówi prof. Bartosz Kontny z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Uważano, że w konsekwencji zbyt mało miejsca zostało na balast stabilizujący okręt, a ponadto środek ciężkości przesunięto znacznie wyżej. - Dzisiaj, po przeprowadzeniu starannej kwerendy, historycy raczej wycofują się z tych poglądów. Winą należałoby obarczyć z jednej strony konstruktora Henrika Hybertssona, który tak zaplanował statek, że był on zbyt smukły, a z drugiej admirała Fleminga, który podczas testów zorientował się, że statek nie jest stabilny, a mimo to doprowadził do rejsu - dodaje gość audycji.

Polski ślad?

Jedna z wersji mówiła nawet o tym, że sabotażu dokonali polscy agenci nie chcący dopuścić, by tak okazała jednostka została wykorzystana w wojnie z Polską. - Nie ma żadnych realnych przesłanek za taką koncepcją. Była to raczej próba zrzucenia odpowiedzialności - uważa prof. Kontny, zauważając, że ilość zaniedbań w związku z "Vasą" była zatrważająca. - Podczas dziewiczego rejsu z furt działowych oddano salut w kierunku Pałacu Królewskiego i te furty nie zostały na czas zamknięte. Efekt był taki, że wiatr przechylił statek na burtę i przez owe otwarte furty woda dostała się do środka, a statek poszedł na dno - dodaje.

W odmętach Bałtyku wrak przeleżał 300 lat. Odnalazł go, w roku 1956, na głębokości 32 metrów archeolog amator. - Myśl o podniesieniu statku z dna była dużo starsza. Starano się nawet uczynić to przed powrotem króla do Sztokholmu, po to, żeby zatrzeć złe wrażenie - tłumaczy archeolog. Ostatecznie udało się wówczas, przy pomocy dzwonu nurkowego, wydobyć 53 z 64 dział, których wartość dorównywała wartości samego okrętu, a potem o statku zapomniano. Zmieniło się to właśnie w wieku XX za sprawą Andersa Franzéna. - Po zawężeniu pola poszukiwań przez całe miesiące pływał, pozyskując na początku rzeczy mało intrygujące - dodał prof. Kontny.

Czytaj też:
wrak bałtyk 1200 free
Wrak pełen złota znaleziony w Bałtyku?

Żmudny proces przywracania wraku

Kiedy jednak pewnego dnia, wyciągnięto na powierzchnię z dna sondę, okazało się, że w jej otworze znajduje się fragment dębiny. - Weryfikację nurkową przeprowadził znajomy Andersa. Opisywał on, że po zanurzeniu nic nie widział, ale ręką wyczuł ścianę drewnianą, która ciągnęła się przez kilkadziesiąt metrów - mówi gość audycji. Wtedy stało się jasne, że wrak "Vasy" odnaleziono. Prace przygotowawcze trwały cztery lata, a następnie zdecydowano o wydobyciu okrętu. Ostatecznie stało się to w kwietniu 1961 r.

- Nurkowie zawodowi wydrążyli tunele pod owym wrakiem, w warunkach kompletnej ciemności. Stało się to bez pewności, czy wrak nie obsunie się, przygniatając tkwiących tam nurków. Szczęśliwie tak się nie stało - mówi prof. Bartosz Kontny. Przez tunele przeciągnięto stalowe liny, które następnie przymocowano do stalowych, wypełnionych powietrzem pontonów na dnie. - Odrywając się na powierzchnię, pontony te po jakimś czasie doprowadziły do napięcia owych lin i oderwały również ów wrak - dodaje.

Zobacz też:

Robi wrażenie

Po doholowaniu wraku do brzegu rozpoczęto prace techniczne polegające m.in. na uszczelnieniu wraku. Chciano, by okręt był w stanie samodzielnie podryfować ku suchemu dokowi, gdzie miała nastąpić konserwacja. - Nie przewidziano jednak, że drewno podczas zalegania w wodzie nasączało się związkami żelaza. Okazało się, że rodniki żelaza, które się wytwarzają, są odpowiedzialne za zniszczenie i postępującą degradację drewna. W zasadzie trzeba by odsączyć te związki chemiczne z wnętrza drewna, by móc to naprawić - uważa prof. Kontny.

Nie zmienia to jednak faktu, że wrak jest znakomicie zachowany i udostępniony zwiedzającym. Zdaniem gościa "Eureki" wizyta w Sztokholmie bez odwiedzenia Muzeum "Vasa", jest wizytą straconą.

Fb/Wydział Archeologii Uniwersytet Warszawski

W audycji także:

W Kenii znaleziono najstarszy intencjonalny afrykański pochówek homo sapiens. Grób liczy około 78 tysięcy lat i zawiera szczątki kilkuletniego dziecka. Dotychczas tak stare pochówki lokalizowano jedynie na Bliskim Wschodzie, co dziwiło, bo przecież to w Afryce - przez 300 tysięcy lat - kształtował się nasz gatunek, zanim wyruszył na podbój innych kontynentów. Odkrycie z Kenii jest więc długo poszukiwanym elementem tej ewolucyjnej układanki.

***

Tytuł audycji: Eureka

Prowadząca: Katarzyna Kobylecka

Gość: prof. Bartosz Kontny (Wydział Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego)

Data emisji: 28.05.2021

Godzina emisji: 19.30

mg

Czytaj także

Bałtyk: odnaleziono wrak okrętu podwodnego. Może być polski

Ostatnia aktualizacja: 03.03.2011 13:15
Szwedzkie radio publiczne spekuluje, że odnaleziony w pobliżu Gotlandii wrak okrętu podwodnego może być polską jednostką, która poszła na dno w 1980 roku.
rozwiń zwiń