17 września 1939 na Kresach Wschodnich. Inwazja sowiecka na Polskę

Ostatnia aktualizacja: 17.09.2021 21:40
Armia Czerwona, przekraczając 17 września 1939 roku granice Polski, złamała obowiązujący pakt polsko-sowiecki o nieagresji. - Strach i niepewność zapanowały bardzo szybko. Wiadomo było, że prędzej czy później Polacy zostaną deportowani - mówi w Programie 1 Polskiego Radia Sebastian Warlikowski, autor książki "Polacy w sowieckich łagrach. Nie tylko Kołyma. Wspomnienia i dokumenty".
Radzieccy żołnierze w czasie patrolowania miasta
Radzieccy żołnierze w czasie patrolowania miastaFoto: FORUM / RSW / Forum

II wojna światowa 1200.jpg
Żołnierze Września - symbolem "heroicznej obrony i determinacji Wojska Polskiego"
Posłuchaj
23:11 2021_09_17 19_29_34_PR1_Eureka.mp3 Tym sowieckim wydaniem sprawiedliwości były łagry i wielomiesięczne podróżne w złych warunkach. Bardzo dużo osób nie dotarło jednak na miejsce przeznaczenia (Jedynka/Eureka)

Wydarzenia, które były pokłosiem sowieckiej inwazji, na wiele dekad naznaczyły polskich obywateli. Polaków zmuszano do zmiany obywatelstwa, wywożono na Syberię czy pozbawiano domów.

- Agresja była szokiem we wspomnieniach tych, którzy właśnie walczyli chociażby na Kresach Wschodnich. Pojawiła się informacja, że wkraczają wojska, ale do końca nie było wiadomo, jakie one są. Czy to są wojska sojusznicze, czy agresora… Chociażby obecny w książce Stanisław Kowalski wspomina, że pojawił się przejazd pierwszych czołgów, z których ktoś krzyknął: "Niech żyje Polska!". To były czołgi sowieckie, więc wprawiło ich to w wielką konsternację - twierdzi Sebastian Warlikowski.

Gość Jedynki dodaje, że "za chwilę pojawiły się strzały, wszyscy schowali się w okoliczne rowy i okazało się jednak, że wkraczają Sowieci, którzy nie mają pokojowych zamiarów". - To był też szok, że bardzo szybko pojawiały się pewnego rodzaju wyroki na bohaterach walczących w tamtym czasie. Przykładem są mieszkańcy Grodna, którzy walczyli 20-22 września. Chociażby gen. Józef Olszyna-Wilczyński bardzo szybko stracił życie po wkroczeniu Sowietów - dodaje.

- Strach i niepewność zapanowały bardzo szybko. Wiadomo było, że prędzej czy później Polacy zostaną deportowani. Docierały do nich komunikaty, że Sowieci nie mają pokojowych zamiarów i raczej bardzo szybko będą sobie podporządkowywać te tereny i dokonywać sowietyzacji na Kresach Wschodnich - słyszymy.

Sowieci wiedzieli, kogo szukać

Kogo dotyczyły aresztowania jesienią 1939 roku? - Sowieci wiedzieli kogo i gdzie należy szukać, więc rozpoczęły się dokładne procesy poszukiwania osób, które będą stanowiły w przyszłości pewnego rodzaju niepewny element. Były to osoby, które mogły mieć siłę i możliwości, aby móc odtwarzać tkankę nie tylko społeczną, ale też narodową i państwowotwórczą (…). Przeszukiwano rodziny ziemiańskie, ale również elity, którymi w tamtym czasie byli policjanci, żołnierze, osadnicy czy leśnicy, znający dokładnie rozkład lasów, którzy mogliby pełnić bardzo ważne role w tworzeniu podziemia niepodległościowego - wyjaśnia Sebastian Warlikowski.

Do łagrów jechali, żeby umrzeć

Było kilka fal deportacji. - Przebiegały one dość planowo, ponieważ Sowieci posiadali listy. Kogo nie udało się złapać do 1941 roku, czyli do momentu agresji Niemiec, to udało się po roku 1944, a więc po ponownym wkroczeniu na Kresy Wschodnie. Tam znów osoby dowiadywały się, że są poszukiwane, muszą się skrywać, ale niestety sowiecka machina była na tyle sprawna, że udało się wyłapywać te osoby i wymierzać im na nowo sprawiedliwość w sowieckim wydaniu - wspomina Sebastian Warlikowski.

Tym sowieckim wydaniem były łagry i wielomiesięczne podróżne w złych warunkach. Bardzo dużo osób nie dotarło jednak na miejsce przeznaczenia. - Śmiertelność była ogromna. Działo się tak, ponieważ Sowieci nie zwracali uwagi na to, jaki będzie los tych osób. Na przykład na Kołymie we wspomnieniach jednej z osób, oficer w chwili szczerości powiedział, że "nie przyjechaliście tutaj, aby przeżyć i wykonać zasądzony wyrok, tylko po to, żeby powoli umierać". Nie liczono się z tym, jaki będzie los tych ludzi, ponieważ było wiadomo, że prędzej czy później czeka ich śmierć - twierdzi gość Jedynki.

Czytaj także:

Poza tym w audycji:

W następstwie agresji sowieckiej aresztowano ponad 200 tys. Polaków, wymuszano przyjęcie obywatelstwa radzieckiego, a oficerów, policjantów, ziemian i prawników masowo wywożono na wschód, do łagrów na Syberię. Zniszczone zostały tradycje i kultura ziem wschodnich dawnej Rzeczypospolitej zwanych Kresami. Rozmowa z dr. Marcinem Gapskim z Muzeum Narodowego w Lublinie.

***

Tytuł audycji: Eureka 

Prowadziła: Katarzyna Jankowska 

Gość: dr Marcin Gapski (wicedyrektor Muzeum Narodowego w Lublinie), Sebastian Warlikowski (autor książki "Polacy w sowieckich łagrach. Nie tylko Kołyma. Wspomnienia i dokumenty")

Data emisji: 17.09.2021 

Godzina emisji: 19.29

DS

Czytaj także

Królewskie srebra stołowe z kolekcji Helga Matzke w Muzeum Żup Krakowskich

Ostatnia aktualizacja: 15.09.2021 21:00
Wystawa "Środkowoeuropejska kultura stołu i królewskie srebra stołowe (XVI-XVIII wiek) z kolekcji Helga Matzke" w Wieliczce prezentuje wyjątkowej urody i szczególnej wartości wyroby złotnicze należące w przeszłości do rodów królewskich, carskich i książęcych. Ekspozycję, której patronuje Program 1 Polskiego Radia, przygotowało Muzeum Żup Krakowskich Wieliczka.  
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tradycja i kultura Kresów

Ostatnia aktualizacja: 17.09.2021 17:07
Sowiecka inwazja na Polskę 17 września 1939 roku niosła za sobą nie tylko konsekwencje polityczne i wojskowe, ale również, a może przede wszystkim społeczne. W następstwie agresji sowieckiej aresztowano ponad 200 tys. Polaków, wymuszano przyjęcie obywatelstwa radzieckiego, a oficerów, policjantów, ziemian i prawników masowo wywożono na wschód, do łagrów na Syberię. Zniszczone zostały tradycje i kultura ziem wschodnich dawnej Rzeczypospolitej zwanych Kresami.
rozwiń zwiń