Zmiany w płucach po COVID-19? Ważna dolegliwość ozdrowieńców

Ostatnia aktualizacja: 02.12.2021 21:50
Nawet jedna trzecia osób po przebyciu koronawirusa narzeka na płuca. Naukowcy sprawdzili, co dzieje się z z tym organem po ciężkiej infekcji COVID-19. Wiadomo, że tu znajduje się epicentrum choroby, a u zakażonych w krótkim czasie rozwija się zapalenie płuc.
Naukowcy postanowili sprawdzić, co dzieje się z płucami chorych wypisywanych ze szpitali po ciężkiej infekcji COVID-19.
Naukowcy postanowili sprawdzić, co dzieje się z płucami chorych wypisywanych ze szpitali po ciężkiej infekcji COVID-19.Foto: Andrii_Video Production/Shutterstock

Zapalenie płuc spowodowane koronawirusem

Ostre zapalenie płuc wywołane przez COVID-19 zostało już częściowo poznane i można je leczyć coraz skuteczniej, ale dalej nie wiadomo, ile czasu zajmuje pacjentom pełne wyzdrowienie i czy powstałe w czasie zakażenia koronawirusem zmiany w płucach pozostaną na zawsze.

Okazuje się również, że u niektórych chorych osób na COVID-19 nie występuje duszność, mimo że mają one znacznie obniżoną saturację, do ok. 75 proc. - Chorzy zgłaszają duszność, kiedy mają zwężone oskrzela i to są m.in. chorzy na astmę. Oni podejmują duży wysiłek oddechowy po to, żeby zabezpieczyć dotarcie powietrza do pęcherzyków płuc i to powoduje zmęczenie tych miejsc oddechowych - mówi w Programie 1 Polskiego Radia dr hab. n. med. Tadeusz Zielonka, pulmonolog. - W przypadku COVID-19 taka (niska - red.) saturacja wynika z tego, że powietrze dociera do pęcherzyków płucnych. Większość chorych nie ma utrudnionego dopływu, tylko zaburzona jest dyfuzja, tzn. że tlen z pęcherzyków płucnych nie przechodzi do krwi - tłumaczy profesor. 


Posłuchaj
23:59 Jedynka/Eureka 2.12.2021.mp3 Dlaczego dochodzi do groźnych zmian w płucach? Niewyjaśniona zagadka pandemii COVID-19 (Eureka/Jedynka)

 

Uszkodzenie struktury płuc 

Wg badań Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie kilkanaście proc. objawowych chorych na COVID-19 ma symptomy ciężkiego zapalenia płuc, a kilka proc. jest w stanie krytycznym. Ubocznym skutkiem pocovidowego uszkodzenia struktury płuc jest też ogromny przyrost zdiagnozowanej astmy i to w stadium, które uniemożliwia ozdrowieńcom powrót do normalnego życia i pracy zawodowej

- W sytuacji, kiedy mamy do czynienia z SARS-CoV-2, dochodzi do połączenia receptora wirusa z komórkami naszego organizmu wyposażonymi we własne receptory ACE2. Ich jest najwięcej w nabłonku górnych dróg oddechowych - wyjaśnia dr n. med. Iwona Skrzekowska-Baran, pulmonolog. - Infekcje wiążą się z rozwojem duszności i wstępnie występuje ona częściej niż rozwój ciężkiego zapalenia płuc. Tylko w 5 proc. obserwowanych przypadków dochodzi do krytycznego rozwoju - dodaje. 

ARDS - kogo dotyczy? 

Z prowadzonych prac wynika, że kobiety częściej wykazywały trwałe pogorszenie wyników testów czynności płuc. Potrzebne są jednak dalsze badania, aby zrozumieć, czy istnieje różnica w rekonwalescencji pacjenta zależna od płci. Przebudowa miąższu płuc, połączona z destrukcją pęcherzyków płucnych oraz ich włóknieniem, prowadzi do postępującej niewydolności oddechowej. A ta wymaga zastosowania wspomagania wentylacji, czyli leczenia za pomocą respiratora.

ARDS (ostra niewydolność oddechowa) to stan, w którym dochodzi do poważnego uszkodzenia płuc (pęcherzyków i włośniczek oraz bariery pomiędzy nimi). Płuca nie są w stanie dostarczyć wystarczającej ilości tlenu do krwi, może pojawić się więc niewydolność innych narządów. - ARDS dotyczy osób, u których proces zapalny z burzą cytokinową ma piorunujący przebieg - tłumaczy dr Iwona Skrzekowska-Baran. - Dochodzi do konieczności interwencji szpitalnej z respiratorem. Nie ma lepszej interwencji w tym momencie - dodaje. 

Czytaj również: 

W audycji także:

Słodki piołun w walce z rakiem  

"To jak trafienie bombą w samo epicentrum komórki nowotworowej" - powiedział prof. Tomikasu Ssaki, główny naukowiec prowadzący badania nad piołunem. Onkolodzy z Waszyngtonu po przeprowadzeniu wnikliwych badań potwierdzają, że Artemisia annua (słodki piołun) potrafi doprowadzić do unicestwienia komórek nowotworowych i to już w 16 godzin. To zaskakujące odkrycie było możliwe dzięki grupie amerykańskich onkologów i ekspertów bioinżynierii Uniwersytetu w Waszyngtonie, którzy pod lupę wzięli roślinę o nazwie Artemisia annua. Udowodniono, że substancja czynna wyizolowana z rośliny i uzupełniona specjalnym "dodatkiem" hamuje wzrost i namnażanie komórek rakowych, zabijając z nich 98%. Do tej pory używano tej rośliny do walki z malarią, ale nikt nie przypuszczał, że będzie ona wykazywała niezwykle skuteczne działanie w walce z komórkami nowotworowymi.
Obecnie prowadzone są także prace naukowe nad wykorzystaniem tej rośliny do walki z koronawirusem. 

Gościem była prof. dr hab. Iwona Wawer z Zakładu Zielarstwa Karpackiej Państwowej Uczelni w Krośnie.

***

Tytuł audycji: Eureka

Prowadzi: Artur Wolski

Goście: dr hab. n. med. Tadeusz Zielonka (pulmonolog, Katedra i Zakład Medycyny Rodzinnej, WUM), dr n. med. Iwona Skrzekowska-Baran (pulmonolog), prof. dr hab. Iwona Wawer (Zakład Zielarstwa Karpackiej Państwowej Uczelni w Krośnie) 

Data emisji: 2.12.2021 r. 

Godzina emisji: 19.30

ans 

Czytaj także

Lek na COVID-19 od Merck pomoże na wariant Omikron? Wiceprezes koncernu odpowiada

Ostatnia aktualizacja: 30.11.2021 18:14
Trwają prace nad dopuszczeniem nowego leku na COVID-19, opracowanego przez Merck wspólnie z Ridgeback Biotherapeutics. Wiceprezes Merck&Co przekonuje, że Molnupiravir będzie skuteczny w przypadku każdego wariantu koronawirusa.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Koronawirus w Polsce: od dziś nowe obostrzenia. Co się zmienia?

Ostatnia aktualizacja: 01.12.2021 08:50
Od 1 grudnia weszły w życie nowe obostrzenia. Dotyczą one przede wszystkim mniejszych limitów obłożenia m.in. w restauracjach czy instytucjach kultury, ale mają wpływ również na osoby przekraczające granicę.
rozwiń zwiń