Göbekli Tepe. Czy odnaleziono najstarsze sanktuarium świata?

Ostatnia aktualizacja: 03.12.2021 21:36
Göbekli Tepe. 12 tys. lat p.n.e. powstały tam megalityczne kręgi z dwumetrowymi filarami. Niektóre z nich zdobione są zachwycającymi płaskorzeźbami przedstawiającymi m.in. leopardy, węże, ptaki, lisy, dziki. Jest to prawdopodobnie najstarsze sanktuarium świata.
  • W kolebce cywilizacji
  • Tajemnice Göbekli Tepe
  • Wciąż wiele do odkrycia

Göbekli Tepe to stanowisko archeologiczne w południowo-wschodniej Turcji, nieopodal granicy z Syrią. Miejsce to powstało jeszcze przed rewolucją neolityczną. To o tyle interesujące datowanie, że człowiek nie znał wówczas koła i ceramiki, nie potrafił też uprawiać ziemi, ani hodować zwierząt. - Miejsce jest magiczne - przyznaje Marcin Jamkowski: podróżnik, fotograf, filmowiec, wiceprezes Oddziału Polskiego The Explorers Club.


Posłuchaj
24:04 2021_12_03 19_30_40_PR1_Eureka.mp3 Göbekli Tepe - wyjątkowe stanowisko archeologiczne w południowo-wschodniej Turcji (Eureka/Jedynka)

 

Göbekli Tepe - Brzuchate Wzgórze

Wyjątkowości stanowisku archeologicznemu Göbekli Tepe, dodaje położenie. Znajduje się ono w północnej części dawnej Mezopotamii, czyli kolebki naszej cywilizacji. Tam człowiek pożegnał się z łowiecko - zbierackim trybem życia i stał się istotą osiadłą. - Niesłychanie interesujące jest, że w momencie kiedy nasi praprzodkowie zaczęli porzucać swój nomadyczny styl życia, pierwsze co zrobili to wybudowali takie kręgi - mówi gość "Eureki". Najważniejszym było dla nich stworzenie miejsca spotkań, swoistej świetlicy, w której można byłoby ze sobą rozmawiać. - Jeszcze nie umieli uprawiać zboża, a już mieli potrzebę społeczną - dodaje.

Göbekli Tepe to cztery kręgi, w których widać ławy z miejscami umożliwiającymi wzajemne patrzenie sobie w oczy. Największe wrażenie robią jednak filary, osiągające niejednokrotnie ponad dwa metry wysokości. Kształtem przypominają literę "L", zdobią je interesujące płaskorzeźby. - Przedstawiają ludzi, w taki trochę dziwny sposób. Ci ludzie wyglądają jak ogromne młoty. Twarzami zwróceni są w stronę środka tego kręgu - wyjaśnia Marcin Jamkowski. Widać zaczepy do mocowania piór i skór. Kontury ust czy oczu, prawdopodobnie były wymalowane, zaś niższe partie - np. ramiona czy spodenki - rzeźbiono. - Na jednej z płaskorzeźb widać lamparta, który poluje na dzika - mówi gość audycji.

Cykl życia Göbekli Tepe

Badaczy fascynuje fakt, że sanktuarium po 2 tys. lat użytkowania, zostało intencjonalnie zasypane. Zdaniem podróżnika miejsca pełniące funkcje świątyń miały swój jasno określony cykl życia. - Kiedy pomysł na korzystanie z nich się wyczerpał, to były one zmieniane - zwraca uwagę. Początkowo dodawano kolejne kręgi, każdy z nich był mniejszy i ciaśniejszy. Gdy miejsce się kończyło, sanktuarium było zasypywane. - Dzięki temu świątynie doskonale się zachowały - nie ma wątpliwości. Choć stanowisko odnaleziono już w latach 60. XX wieku, to prace tam rozpoczęły się dopiero trzydzieści lat później. Rozpoczął je Niemiecki Instytut Archeologiczny.

Choć od tego czasu minęło kolejnych kilkadziesiąt lat, szacuje się, że wciąż odkryto zaledwie kilka procent tajemnic i sekretów Göbekli Tepe. Cztery kręgi leżące w ważnym miejscu wzgórza zdają się być centrum, wokół którego rozmieszczonych jest nawet kilkaset obiektów, budynków i domostw czekających na swój czas. To sprawdzone informacje, pochodzące choćby z badań georadarowych i sondażowych. - Naukowcy raczej skupiają się w tej chwili na poznaniu sąsiednich stanowisk. Dookoła Göbekli Tepe znajduje się jeszcze kilkanaście podobnych, neolitycznych stanowisk - wyjaśnia Marcin Jamkowski. Na niektórych zachowały się kręgi większe i starsze niż te w Göbekli Tepe.

Zobacz też:

W audycji również:

Zakończył się kilkuletni program dotyczący archeoligicznych instrumentów muzycznych w polskich zbiorach. Badania finansowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego (w ramach grantu Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki) miały na celu analizę akustyczną instrumentów samobrzmiących: tj. dzwonków, brzękadeł i grzechotek ceramicznych, które trafiły do kolekcji muzealnych głównie dzięki pracom archeologicznym. Tym razem nie chodziło jednak o przyjrzenie się strukturze tych obiektów, ale o zbadanie dźwięków, które niegdyś wydawały.

Instrumenty te pochodzą z bardzo różnych okresów: od neolitu po wiek XIX, ale zaskoczeniem jest to, że oprócz charakterystycznego dla siebie brzmienia emitują także ultradźwięki - czyli rejestr niedostępny dla człowieka. Takie odkrycie było możliwe dzięki zastosowaniu nowoczesnej techniki. Dlaczego zatem tworzono instrumenty, których dźwięki nie mogły być w pełni słyszalne? Jaki był cel i adresat takich specjalnie wytwarzanych zjawisk akustycznych, jeśli człowiek ich nie odbierał w pełnym zakresie? Ta zagadka nie została jeszcze rozwiązana. O wstępnych hipotezach opowie prof. Anna Gruszczyńska-Ziółkowska - muzykolog z Instytutu Muzykologii UW, kierowniczka projektu.

***

Tytuł audycji: Eureka

Prowadziła: Katarzyna Kobylecka 

Goście: Marcin Jamkowski (podróżnik, fotograf, filmowiec, wiceprezes Oddziału Polskiego The Explorers Club), prof. Anna Gruszczyńska-Ziółkowska (muzykolog z Instytutu Muzykologii UW)

Data emisji: 3.12.2021 

Godzina emisji: 19.30

mg/ans 

Czytaj także

Egipt i fenomen skalnych grobowców

Ostatnia aktualizacja: 18.11.2021 08:00
Gościem audycji była dr Marta Kaczanowicz - laureatka programu Start 2021. Co roku spośród tysiąca zgłoszonych kandydatur Fundacja na rzecz Nauki Polskiej wyłania setkę młodych badaczy, którzy nie przekroczyli 30. roku życia i przyznaje zwycięzcom stypendia w wysokości 28 tys. zł. Ma to wspomóc młodych naukowców w rozwijaniu ich świetnie zapowiadających się karier badawczych.
rozwiń zwiń