"Krew na naszych rękach", czyli religia holocaustu

Ostatnia aktualizacja: 29.09.2016 08:02
- W 2015 roku, w swoim wystąpieniu w Waszyngtonie, szef FBI powiedział, że w holocauście uczestniczyły różne narody i na jednym oddechu wymienił: Niemców, Francuzów, Węgrów i Polaków. To pokazało, jak myśli duża część elit uniwersyteckich na Zachodzie - przypomniał Paweł Lisicki.
Audio
  • Paweł Lisicki o swojej nowej książce "Krew na naszych rękach" (Nocne Polaków rozmowy/Jedynka)
Fragment okładki książki Pawła Lisickiego
Fragment okładki książki Pawła LisickiegoFoto: mat.promocyjne

Gość Jana Pospieszalskiego stwierdził, że taki sposób postrzegania holocaustu pojawił się już wcześniej. - Jan Tomasz Gross jest pierwszym przykładem tego myślenia, ktore zaczęło docierać do Polski w latach 90., a potem od roku 2000, czyli w okresie rozkwitu twórczości Jana Grossa wspieranego przez Gazetę Wyborczą i inne media. Gross pierwszy sformułował myśl, że w holocauście uczestniczyły różne narody - tłumaczył Lisicki.

- Byla to myśl, że cierpienia II wojny światowej są sprowadzone tylko do jednej kategorii ofiar - do Żydów. W związku z tym, wszystkie inne kategorie - w tym i my Polacy, zostają zepchnięte na bok. Albo się o nich nie wspomina, albo zaczyna się im przypisywać inną rolę od tej, jaką faktycznie w historii odegrały. W ten sposób, Polacy z kategorii ofiar mordowanych przez obu okupantów - przez Niemców i przez sowietów, nagle przesuwają się do kategorii albo widzów, albo współsprawców, albo wręcz sprawców - mówił Lisicki.

W Polsce tezy Jana Grossa napotkaly na opór. Poza wąską grupą ludzi, która go bezkrytycznie popierała i wspierała, tak naprawdę spotykał się z głosami sprzeciwu. - Nie został tak doceniony, jakby to się stało, gdyby występował wyłącznie na Zachodzie - zauważył Lisicki. - Polacy, z naszą świadomością i pamięcią, zderzamy się z pewną globalną opowieścią  i coraz trudniej jest nam się w tym odnajdywać. To jak ludzie pamiętają swoją przeszłość, w mniejszym stopniu zależy od opowieści rodzinnych i od własnego dociekania, a w coraz większym stopniu od kultury masowej. Ta zaś opiera się na zespole autorytetów - naukowców bądź pseudonaukowców, którzy tą historię budują w inny sposób - ocenił nasz gość.

Dlaczego chrześcijaństwo jest dziś oskarżane jako główny, podstawowy nośnik postaw antysemickich? Czy np. sakralizacja holocaustu sprawiła, że dokonał się nowy podział ról? O tym w nagraniu audycji.

***

Tytuł audycji: "Nocne Polaków rozmowy" w cyklu "Twarzą w twarz".

Prowadzi: Jan Pospieszalski

Gość: Paweł Lisicki (dziennikarz, publicysta, eseista i tłumacz literacki, redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy”)

Data emisji: 28.09.2016

Godzina emisji: 23.10

ab/mz

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

W Markowej na Podkarpaciu zostanie dziś otwarte Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. rodziny Ulmów

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2016 15:25
Muzeum upamiętniać ma Polaków, którzy podczas niemieckiej okupacji w czasie II wojny światowej, ryzykując życie, próbowali uratować lub uratowali Żydów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kilka tysięcy osób idzie w 25. Marszu Żywych w Oświęcimiu

Ostatnia aktualizacja: 05.05.2016 13:57
W trzykilometrową trasę z byłego niemieckiego obozu Auschwitz I do Auschwitz II-Birkenau wyruszyło nawet 8 tysięcy Żydów i młodych Polaków. W ten sposób upamiętniają ofiary Zagłady.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Szatańska i anielska narracja w ocenie pogromów na Żydach

Ostatnia aktualizacja: 09.06.2016 10:54
- Zadaniem historyka jest odtworzyć co się rzeczywiście stało. Nie wyklucza to udziału w pogromie Polaków, ale też nie wyklucza udziału komunistów czy też szerzej zakrojonego planu - mówi prof. Marek Chodakiewicz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

„Dwie Ojczyzny” – Olga Mickiewicz

Ostatnia aktualizacja: 26.09.2016 00:07
Otwock przed laty stał się miejscem ogromnej tragedii. Prawie wszyscy Żydzi, którzy stanowili wówczas niemalże połowę mieszkańców miasta, zostali wywiezieni do Treblinki lub zginęli w kolejnych tygodniach po likwidacji getta. Tylko nieliczni uniknęli tego losu. Większość z nich wyjechała z Polski.
rozwiń zwiń