Akcja IPN i ABW. Odzyskano ponad sto tajnych dokumentów SB

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2020 08:50
Dokumenty - dotyczące m.in. agentury PRL poza granicami Polski i działań SB podczas stanu wojennego - były nielegalnie przetrzymywane przez byłego funkcjonariusza wywiadu PRL (Departamentu I MSW), który po 1990 roku zajął wysokie stanowisko służbowe w Urzędzie Ochrony Państwa.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Jat306/shutterstock.com

Posłuchaj
03:24 [ PR1]PR1 (mp3) 12 październik 2020 15_23_16.mp3 Akcja IPN i ABW. Odzyskano ponad sto tajnych dokumentów SB (Ekspres Jedynki)

 

Dzięki wspólnym działaniom prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej i funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z Katowic 22 września w mieszkaniu podejrzanego, ale również w pomieszczeniach bliskich mu osób, odkryto ponad sto dokumentów wytworzonych w latach 1970-1990 przez jednostki organizacyjne Służby Bezpieczeństwa.

Wśród zabezpieczonych materiałów archiwalnych znajdują się m.in. dokumenty oznaczone klauzulami "tajne", "ściśle tajne" i "tajne specjalnego znaczenia", które zostały wytworzone w związku z prowadzoną przez Departament I MSW działalnością agenturalną poza granicami Polski, a także z działaniami SB podejmowanymi w okresie obowiązywania w Polsce stanu wojennego.

Dokumenty w prywatnych rękach

Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i zastępca prokuratora generalnego prok. Andrzej Pozorski powiedział, że ta sprawa potwierdza, że na przełomie lat 80. i 90., gdy upadał system komunistyczny w Polsce, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa wynosili dokumenty z dawnych struktur MSW i do dzisiaj bezprawnie je posiadają.

- Można się oczywiście domyślać, że funkcjonariusze SB zabierali dokumenty dotyczące głównie tych osób, o których sądzili, że w przyszłości, w wolnej Polsce, mogą zrobić karierę. I choć dzisiaj te dokumenty widnieją w naszej ewidencji jako "wybrakowane", to tak naprawdę znajdują się w prywatnych rękach - podkreślił.

W ocenie byłego opozycjonisty z czasów PRL Krzysztofa Wyszkowskiego, szafy byłych dygnitarzy są pełne różnego rodzaju istotnych materiałów. - Dokumenty tego rodzaju mogą ułatwiać, umożliwiać wpływy na dzisiejsze elity polityczne. Myślę, że zachowania niektórych liderów politycznych są motywowane "hakami", które posiadają dawni funkcjonariusze - stwierdził.

Zachęcamy do zapoznania się z treścią komunikatu w sprawie odzyskania ponad 100 dokumentów, wytworzonych w latach...

Opublikowany przez Instytut Pamięci Narodowej w Katowicach Poniedziałek, 12 października 2020

Nawet osiem lat więzienia

Na przełomie lat 80. i 90. funkcjonariusze SB masowo niszczyli dokumenty, które mogłyby być dowodami zbrodni popełnionych przez organy bezpieczeństwa państwa komunistycznego. Z kolei materiały, które mogłyby obciążać np. ludzi opozycji "prywatyzowali", by ewentualnie móc ich szantażować w przyszłości.

Przykładem takiej sprawy są dokumenty zabezpieczone przez IPN w lutym 2016 roku w domu gen. Czesława Kiszczaka - szefa MSW w latach 80. Wówczas odnaleziono materiały, z których wynika, że w latach 1970-1976 późniejszy przywódca Solidarności i prezydent Lech Wałęsa współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa.

Zgodnie z art. 54 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, każdy, kto będąc w posiadaniu dokumentów podlegających przekazaniu do IPN, uchyla się od ich przekazania, utrudnia je lub udaremnia, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat.

***

Tytuł audycji: Ekspres Jedynki

Prowadzi: Mateusz Drozda

Autor materiału: Aleksander Ziemiańczyk

Data emisji: 12.10.2020 

Godzina emisji: 17.20

Jedynka/ipn.gov.pl/PAP/kk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Odkrycie dokumentów SB w domu byłego agenta. Gontarczyk: mogły stać się źródłem szantażu osób publicznych

Ostatnia aktualizacja: 12.10.2020 12:46
- "Prywatyzowanie" dokumentów SB było bez wątpienia groźne. Mogło mieć i pewnie miało znaczenie w życiu publicznym, bo materiały te niejednokrotnie mogły stać się źródłem szantażu i wymuszania - powiedział w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl dr Piotr Gontarczyk, historyk IPN.
rozwiń zwiń