Wiedział, że jest zakażony i zagrał w meczu. Piłkarz skazany

Ostatnia aktualizacja: 21.04.2021 17:42
Piłkarz klubu z Małopolski, mimo że wiedział o swoim zakażeniu koronawirusem, wystąpił w meczu Pucharu Polski. Spotkała go jednak za to dość bolesna kara, ponieważ został skazany przez sąd m.in. na miesiąc więzienia i półtora roku prac społecznych. Obrońca sportowca zapewnia, że nie będzie składał apelacji od tego wyroku.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: shutterstock.com/Marcin Kadziolka

shutterstock dzik dziki 1200.jpg
Dzik jest dziki, dzik jest zły. Spotkanie z dzikiem może być niebezpieczne
Posłuchaj
03:11 Jedynka/Ekspres Jedynki - 19.04.2021 piłkarz Mecenas skazanego piłkarza: naszym zdaniem to salomonowy wyrok (Jedynka/Ekspres Jedynki)

W sierpniu 2020 roku Jan P. postanowił wziąć udział rozgrywkach Pucharu Polski. Problem jednak w tym, że był chory na COVID-19 i mając pozytywny wynik testu, naraził na zakażenie 40 osób.

- Uznając, że kara ma być nie tylko represją, ale ma również wychowywać sprawcę, oskarżony akcentował, iż w związku z zastosowanym wobec niego środkiem zapobiegawczym w postaci tymczasowego aresztowania, przebywał w izolacji ponad miesiąc i miał czas na refleksje, czego wyrazem było wyrażenie skruchy i żalu z powodu popełnienia czynu zarzucanego mu w tej sprawie - tłumaczyła sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie.

Sąd zaliczył Janowi P. miesięczny areszt na poczet kary. Sportowcowi pozostała jeszcze do wykonania kara w postaci prac społecznych w wymiarze 20 godzin miesięcznie przez półtora roku. Musi też pokryć koszty sądowe i wpłacić 10 tysięcy złotych nawiązki na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym.

- Naszym zdaniem to salomonowy wyrok. Z jednej strony uwzględnia charakter prewencyjny. Jest pewnym wyrokiem ku przestrodze innych, którzy mieliby podobne pomysły, jak mój klient (…). W tym stanie rzecz apelacji nie będzie. Kara została uzgodniona z urzędem prokuratorskim i uwzględnia wszelkie cele, które kara powinna spełniać - mówi mecenas piłkarza.

Nie przestrzegają kwarantanny, bo muszą się napić

W Małopolsce nie jest to pierwszy tego typu przypadek. - Przy złamaniu kwarantanny czy izolacji, powiadamy Sanepid, zwłaszcza w takich rażących sytuacjach. Od początku pandemii przekazaliśmy około 1400 takich informacji. Sanepid może nałożyć karę od 5 do 30 tysięcy złotych - informuje mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie.

Ostatnio głośno było o 32-latku z gminy Kęty, który wyszedł z domu, mimo kwarantanny, żeby… napić się alkoholu. Wracając chwiejnym krokiem, swoim śpiewem zakłócał ciszę nocną. Smak alkoholu, będąc zakażoną, poczuła także 77-latka z powiatu olkuskiego. Starszej kobiecie grozi teraz za wyjście do sklepu nawet osiem lat więzienia.

Czytaj także:

***

Tytuł audycji: Ekspres Jedynki

Materiał: Dominika Kossakowska

Data emisji: 19.04.2021

Godzina emisji: 16.23

DS

Czytaj także

Ozdrowieńcy narzekają na problemy ze słuchem. "Zmiany mogą być poważne"

Ostatnia aktualizacja: 20.04.2021 12:56
Coraz więcej osób, które przechorowały COVID-19, narzeka na problemy ze słuchem. - Wszystkie symptomy dotyczące szumu usznego nie powinny być bagatelizowane, ponieważ wymagają co najmniej obserwacji - mówi w Programie 1 Polskiego Radia prof. Henryk Skarżyński ze Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach. W jaki sposób powinniśmy zadbać o nasze zdrowie?
rozwiń zwiń

Czytaj także

COVID-19. Czy kobieta w ciąży powinna przyjąć drugą dawkę szczepionki?

Ostatnia aktualizacja: 21.04.2021 11:50
- Jestem nauczycielem i byłam szczepiona pierwszą dawką preparatu AstraZeneca. W międzyczasie okazało się, że jestem w ciąży - mówi słuchaczka Programu 1 Polskiego Radia. Czy kobiety w ciąży w takiej sytuacji powinny przyjmować drugą dawkę szczepionki? 
rozwiń zwiń