Martyna Quant "Pojedynek"

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2019 21:30
"Pojedynek" to słuchowisko opowiadające o jednej z najsłynniejszych "spraw honorowych" w  II Rzeczpospolitej. Mamy rok 1924. Polska tak niedawno jeszcze odzyskała niepodległość
Audio
  • Martyna Quant "Pojedynek" (Słuchowisko w Jedynce)
Fragment plakatu do sztuki Pojedynek
Fragment plakatu do sztuki "Pojedynek"Foto: Teatr Polskiego Radia

Młodzi artyści ośmielają się wreszcie sięgnąć po to, co od zawsze im się należało. Po świat. W odrodzonym kraju rodzi się awangarda. Pojawiają się rozmaite nurty w sztuce, działają futuryści, ekspresjoniści, formiści, konstruktywiści, suprematyści, a nawet "piurblagiści". I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyż te lub podobne zjawiska były już światu znane, gdyby nie "kilka" kropel polskiej krwi rozlanej w imię ponadgranicznego piękna.

By udowodnić, że w historii naszego kraju były momenty, gdy Polacy potrafili strzelać się za sztukę, stanęli naprzeciw siebie Skamandryta z konstruktywistą. Poeta, mistrz słowa i opiniotwórczy krytyk z bezkompromisowym artystą plastykiem. Antoni Słonimski i Mieczysław Szczuka. Pretekstem do kłótni była Mechanobzdura – recenzja, którą Słonimski na łamach "Wiadomości Literackich" wystawił Mechanofakturze, wystawie Henryka Berlewiego związanego z grupą "Blok". Tej zniewagi, jako współzałożyciel ugrupowania, teoretyk i wyznawca awangardy, Szczuka znieść nie mógł. Od ostrych słów artyści przeszli prędko do czynów, o których było potem głośno nie tylko w artystycznych kawiarniach Warszawy.

Ówczesny pojedynek nie był bagatelą. Polski kodeks honorowy Władysława Boziewicza na to kategorycznie nie pozwalał. W dodatku rzecz szła o pryncypia, nic więc dziwnego, że pojedynkowicze sięgnęli po światków najznamienitszych. Słonimskiemu sekundował Bolesław Wieniawa-Długoszowski, wówczas jeszcze pułkownik, choć przecież już człowiek legenda. Mieczysław Szczuka wybrał na świadka majora Adama Dobrodzickiego, który również uprawiał wiele sztuk i był ich znakomitym znawcą. Nie wiemy dlaczego, ale ci dwaj wspaniali ludzie nie bardzo się lubili. Nie wróżyło to dobrze, gdy przyszło im ustalać warunki walki na śmierć i życie.

Spróbujmy zrekonstruować, jak doszło do tego, że z miłości do piękna dwóch dzielnych artystów postanowiło mierzyć do siebie z pistoletów. Pozwólcie państwo, że przedstawimy Wam moją relację z tego, co wydarzyło się w Warszawie wiosną 1924 roku…

Martyna Quant/ag

***                                             

Reżyseria: Martyna Quant

Realizacja akustyczna: Maciej Kubera

Opracowanie muzyczne: Marian Szałkowski 

Obsada:

Mateusz Damięcki, Magdalena Różczka, Waldemar Barwiński, Wojciech Chorąży, Andrzej Mastalerz, Justyna Kowalska, Aleksandra Radwan, Krzysztof Wakuliński, Krzysztof Pyziak, Janusz Kukuła,


 

 

 


Czytaj także

Marek Ławrynowicz - Grafoman

Ostatnia aktualizacja: 08.02.2009 13:30
Niemiecki profesor (Krzysztof Wakuliński), znawca literatury Trzeciej Rzeszy, chce nakłonić cenionego wydawcę do opublikowania wierszy Marcusa Wulfa (Grzegorz Damięcki).
rozwiń zwiń