Grzegorz Tobiszowski: w moim rodzinnym domu mówiło się po śląsku

Ostatnia aktualizacja: 23.07.2017 16:29
- Z dziadkami rozmawiałem tylko gwarą, choć rodzice dbali, byśmy posługiwali się również literacką polszczyzną. Moja małżonka też umie mówić po śląsku i do dziś często tak ze sobą rozmawiamy. Córka, choć zna gwarę, już rzadziej ją stosuje - mówi wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.
Audio
  • Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski od prywatnej strony (Nieznani znani/Jedynka)
Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski w kopalni Budryk w Ornontowicach
Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski w kopalni Budryk w OrnontowicachFoto: PAP/Andrzej Grygiel

Gość Jedynki pochodzi z Rudy Śląskiej. Jak sam podkreśla, na tych ziemiach zawsze silne było poczucie polskości. - Przed wojną przez Rudę Śląska przebiegała granica polsko-niemiecka. Moja rodzina mieszkała po części polskiej. Ślązacy, którzy tam zamieszkiwali mieli silne poczucie polskości. Mój dziadek od strony ojca, Franciszek Tobiszowski był zaangażowany jako działacz polski, w okresie międzywojennym był nawet związany z urzędem miasta. Często słyszę, że moja aktywność społeczna to pochodna genów, jakie odziedziczyłem po dziadku - opowiada Grzegorz Tobiszowski.

Jak poznał swoją żonę? Czy to prawda, że miał zostać księdzem? Które dyscypliny sportu uprawiał w młodości i jakiej muzyki słuchał? O tym w nagraniu audycji.

***

Tytuł audycji: Nieznani znani

Prowadzi: Małgorzata Raczyńska-Weinsberg

Gość: Grzegorz Tobiszowski (wiceminister energii)

Data emisji: 23.07.2017

Godzina emisji: 15.11

pg/czaj

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Piotr "Liroy" Marzec: jestem osobą złożoną

Ostatnia aktualizacja: 02.07.2017 20:44
Muzyk i polityk zapewnia, że w relacjach z ludźmi nie jest taki ostry, a stara się być neutralny i przyjazny. Liroy był bohaterem pierwszej audycji z nowego cyklu "Nieznani znani".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Małgorzata Wassermann: codziennie rozliczam się ze swoim sumieniem

Ostatnia aktualizacja: 16.07.2017 19:00
- Z wszystkiego, co robię - czy to była adwokatura, czy praca smoleńska, czy teraz w Sejmie - codzinnie rozliczam się przede wszystkim z własnym sumieniem. Jeżeli tu bym pozostawała w niezgodności, to myślę, że moja psychika nie byłaby w stanie normalnie fukcjonować - mówi Małgorzata Wassermann.
rozwiń zwiń