"Saidali" - reportaż Olgi Mickiewicz

Ostatnia aktualizacja: 16.02.2018 14:00
Saidali jest działaczem politycznym walczącym z dyktaturą w swoim ojczystym kraju - Tadżykistanie. On i jego rodzina zdecydowali się na emigrację po tym, jak zamordowano lidera grupy, do której należy.
Audio
  • "Saidali" - reportaż Olgi Mickiewicz (Perły reportażu/Jedynka)
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjneFoto: Pixabay (domena publiczna)

Sam był wiele razy przesłuchiwany przez tadżyckie służby. Bał się o bezpieczeństwo swojej rodziny. Zdecydował się więc na wyjazd do Europy. Przypadek sprawił, że trafił do Polski.

Jest filozofem, zna kilka języków obcych, w swojej ojczyźnie wykładał na uniwersytecie. W Polsce, gdyby nie pomoc fundacji i państwowych instytucji, Saidali i jego rodzina nie mieliby za co żyć.

Mimo to nie poddaje się. Jest silny i zdeterminowany, aby walczyć zarówno o dobro swoich bliskich, jak i o lepszą przyszłość dla Tadżykistanu.

***

***

Audycja: "Perły reportażu"

Tytuł reportażu: "Saidali"

Autor reportażu: Olga Mickiewicz 

Data emisji: 18.02.2018

Godzina emisji: 17.10

mg/kk

Czytaj także

Uciekinierzy z Donbasu i ich nowe życie w Polsce

Ostatnia aktualizacja: 25.08.2016 09:30
Prawie puste mieszkanie. Z Ukrainy zabrali niewiele rzeczy: zabawki syna Zachara, komputer przenośny, ubrania.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Luiza" – reportaż Marty Rebzdy

Ostatnia aktualizacja: 07.02.2017 11:01
Luiza Adajewa, wraz z mężem Issą i dziećmi, przyjechała do Polski z Czeczenii w 2000 roku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Niewidzialne" – reportaż Olgi Mickiewicz

Ostatnia aktualizacja: 21.03.2017 09:27
Milion osób z Ukrainy pracuje w Polsce – to dane z początku 2016 roku. Pracują ciężko – na budowach, w rolnictwie, opiekując się dziećmi i starszymi ludźmi. Zarabiają średnio 2 tysiące złotych na rękę.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Moje kaukaskie wesele" - reportaż Katarzyny Michalak

Ostatnia aktualizacja: 25.07.2017 11:00
Trasę Lublin-Kolonia Horbów albo Lublin-Bezwola zna już na pamięć. 150 km tam i z powrotem pokonuje niemal w każdy weekend. Często dwukrotnie.
rozwiń zwiń