Kurpiowskie skarby spod palców ludowych artystów

Ostatnia aktualizacja: 22.03.2020 06:00
W najbliższym "Kiermaszu pod kogutkiem" posłuchamy o Bożym Obiedzie, kurpiowskim zwyczaju mającym pomóc potrzebującym duszom zmarłych przodków, oraz odwiedzimy Muzeum Kurpiowskiego w Wachu, po którym oprowadzą nas założyciele i prowadzący - Laura i Zdzisław Bziukiewiczowie.
Audio
  • Kurpiowskie skarby spod palców ludowych artystów (Jedynka/Kiermasz pod kogutkiem)
Wyroby ceramiczne z pracowni rodziny Konopczyńskich.
Wyroby ceramiczne z pracowni rodziny Konopczyńskich.Foto: Patrycja Zisch PR

- Przed pierwszą wojną było tu około dwudziestu garncarzy, po wojnie zostało ich dwóch: mój dziadek i jego kuzyn - mówiła w archiwalnym nagraniu Dorota Konopczyńska, którą ponownie odwiedziliśmy po latach, aby sprawdzić, jak współcześnie ma się tradycyjny garncarski fach.

- To zawsze rodzina zajmowała się wytwarzaniem wyrobów ceramicznych, tak zwaną majolikę, czyli ceramikę malowaną i szkliwioną mówiła pani Dorota, przedstawiciela piątego pokolenia Konopczyńskich, która wraz z mężem prowadzi pracownię ceramiczną, a sztuki tej uczyła się przede wszystkim od swojego dziadka Stefana. - Mamy tu wszystkiego rodzaju wazoniki, kubki kubeczki. Kształtów niemożliwych do utoczenia z gliny nie ma - przekonuje artystka. 

  • Od czego zacząć wyrabianie jakiegoś przedmiotu z gliny?
  • W czym tkwią szczegóły tej sztuki? 
  • Jak się nadaje glinie kształt i co zrobić, żeby wazonik był ładny, równy, estetyczny?
  • Jak nazywają się narzędzia garncarza?

W audycji słuchaliśmy także o tym, czym jest Boży Obiad - praktykowany w niektórych wsiach na Kurpiach w okresie Wielkiego Postu. Czesław Bacławski, siedemdziesięciosześcioletni mieszkaniec Gąsek pod Ostrołęką, jest dziś najstarszym prowadzącym ten pradawny obrzęd. Towarzyszy mu w Bożym Obiedzie miejscowa ludność, która pamięta archaiczne melodie modlitw.

- To modlitwa za dusze wymienione i nie wymienione. Zbierała się kiedyś przy tym cała wieś. W sumie trwa to dwadzieścia cztery godziny. Nie zmieniamy się! Pięćdziesiąt minut śpiewamy, po czym robimy sobie dziesięć minut przerwy - tłumaczył Czesław Bacławski z Gąsek. – I to tak trwa; różańce, droga krzyżowa, gorzkie żale, pieśni żałobne, za dusze zmarłe…To jest modlitwa, tu się nie wybiera. Chodzi tu o to, żeby się szczerze pomodlić - podsumował śpiewak.

Ale nie tylko parafianie wsi Dąbrówka biorą udział w tym obrzędzie. Badacze kultury, etnografowie i miłośnicy ginących tradycji co roku spieszą do Gąsek i Dąbrówki, żeby chłonąć żywą historię i uczyć się śpiewów za dusze zmarłych.

Do tego po istniejącym już 11 lat Muzeum Kurpiowskim w Wachu oprowadzali nas Zdzisław i Laura Bziukiewiczowie. W muzeum zgromadzone są przedmioty pochodzące z Kurpi Zielonych, obrazujące dawną materialną kulturę tego regionu. Najstarsze eksponaty datowane są na koniec XVIII wieku, a najmłodsze pochodzą z lat 70. XX wieku. Pokazują one przemiany w społeczeństwie Kurpiów zachodzące pod wpływem rozwoju techniki, a także zmiany społeczne i mentalne. Liczba eksponatów przekroczyła już 10 tysięcy i stale rośnie. Założyciele starają się, by ocalałe przedmioty dawały świadectwo przyszłym pokoleniom o ogromnym bogactwie Kurpiowszczyzny i o talencie ich twórców.

- Spotkaliśmy się z mężem na targach sztuki ludowej dziewiętnaście lat temu, ja jako koronkarka, a on jako bursztyniarz. Skończyło się to małżeństwem i moją wyprowadzką na Kurpie o których wtedy nie wiedziałam zupełnie nic - tłumaczyła Laura Bziukiewicz. – Dom mnie tu zatrzymał. Wkręciliśmy się na tyle mocno w to, że rzuciliśmy naszą pracę zawodową, a rękodzieło dwadzieścia lat temu było w zupełnym regresie. Wieś pustoszała…

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem

Prowadziła: Patrycja Zisch

Data emisji: 22.03.2020

Godzina emisji: 5.05

at

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak