Skrzypce za kilka jajek i muzyka - list miłosny. Historie Kazimierza Marcinka i Władysława Bąka

Ostatnia aktualizacja: 04.10.2020 06:05
Opowieści muzykantów nierzadko można by uznać za niezwykłe. To historie cudem trafiających w ich ręce instrumentów, przekazów międzypokoleniowych, pamięci i miłości zachowanych w muzyce.
Audio
Kazimierz Marcinek z Nockowej
Kazimierz Marcinek z NockowejFoto: Kuba Borysiak

Historia chałtur i skrzypiec za jajka

W rodzinie Kazimierza Marcinka nie było muzykantów. „Mama lubiła zaśpiewać, a ojciec grał na harmonijce, czasem wieczorem sobie pograli” – wspominał pan Kazimierz. Grać na skrzypcach nauczył się sam. Dość szybko zaczął – jak mawia - „chałturzyć” po wsiach. Z chałtur biegł bezpośrednio na lekcje. W szkole muzycznej uczył się także gry na klarnecie. Później został przyjęty do Filharmonii Rzeszowskiej, ale ciężka sytuacja rodzinna zmusiła go do pracy w polu. Zarabiał głównie muzykowaniem na chałturach.

Muzykę klasyczną gra się zupełnie inaczej. Tam nie ma tego piękna, bo nie ma się w czym wyżyć. A ja lubię coś dołożyć, ozdobić. Kazimierz Marcinek

Niewiarygodnie brzmi historia Kazimierza Marcinka o tym, jak skrzypce w ogóle trafiły w jego ręce:

- Mama chodziła do takiego krawca. Skrzypce wisiały u niego na ścianie, na gwoździu. Chciał je mamie – dla jednego z synów – jak mówił. Nawet nie dała mu pieniędzy, tylko kilka jajek mu zaniosła.

Pan Kazimierz nutami pisze szkice, urywki melodii tradycyjnych, ku pamięci. Ceni żywiołowość grania.

- Muzykę klasyczną gra się zupełnie inaczej. Tam nie ma tego piękna, bo nie ma się w czym wyżyć. A ja lubię coś dołożyć, ozdobić.

Muzyka to wyraz miłości

- Muzyka dla mnie to jest jak pisanie listu miłosnego dla ukochanej dziewczyny - mówił kolejny bohater „Kiermaszu pod kogutkiem” – Władysław Bąk, akordeonista z Bartoszowin (świętokrzyskie). Ze względu na instrument, na którym gra, nigdy nie występował na Kazimierskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych. Fanom muzyki tradycyjnej może być znany z nagrań zespołu Tęgie Chłopy.

źródło: oficjalne wideo zespołu Tęgie Chłopy

Pan Władysław mówi, że muzykę ma we krwi. Dziadek był dobrym skrzypkiem. Podobnie jak wujek, który choć nie znał nut, umiał zagrać wszystko. To od niego Władysław Bąk zna wszystkie melodie chłopów. Grali również bracia – jeden na skrzypcach, drugi na bębnie. Wkrótce kum pana Władysława kupił mu akordeon guzikowy. Grał ze słuchu. Poza akordeonem muzykował dość długo na saksofonie i na instrumentach klawiszowych.

Pan Władysław grał z nie jednym zespołem i w nie jednym miejscu na świecie. Zwiedził m.in. Chiny czy Francję

- Jeździłem do Paryża, grałem w metrze, trochę nielegalnie, ale policji się spodobało, nie dostałem kary – wspominał z rozbawieniem.

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem

Prowadził: Kuba Borysiak

Goście: Kazimierz Marcinek (skrzypek), Władysław Bąk (akordeonista)

Data emisji: 4.10.2020

Godzina emisji: 5.05

mg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak