Józef Zaraś z Nieznamierowic

Ostatnia aktualizacja: 06.12.2020 06:00
„Zaraś, ty weź tego syna, on i tak nie będzie się uczył. Jak chce zostać muzykantem, to niech się grać uczy!” mówi nauczyciel do ojca Józefa, po tym jak chłopak po raz kolejny ucieka za ścianę, mówiąc, że nie chce się uczyć i będzie grywał...
Audio
  • Józef Zaraś z Nieznamierowic (Jedynka/Kiermasz pod kogutkiem)
Skrzypek Józef Zaraś
Skrzypek Józef ZaraśFoto: bd

Ojciec najpierw sam robi Józefowi niewielkie skrzypki, później kupuje lepszy instrument za trzy metry żyta. Zaraś biega z tymi skrzypcami od wesela do wesela, od potańcówki do potańcówki. Podsłuchuje stara się łapać każdy dźwięk. W końcu ojciec posyła go na naukę do bardzo cenionego, mimo młodego wieku, muzykanta. Dwunastoletni Józef Zaraś trafia pod skrzydła „skrzypisty” – Jana Bogusza z Kamiennej Woli.

Józef urodził się w same kusoki, babcia Tkaczykowa od razu wykrzyknęła: „A! Żebyśta pamiętały, ze to muzykant będzie!”. Potwierdziły to wszystkie stare baby na wsi, przypieczętowując w ten sposób los Józefa Zarasia.

Spanie na ziemi, granie na „kundzielnicach”, pod często nieprzychylnym okiem gospodyń – oto co czekało na młodego Józefa Zarasia. Po miesiącu Jan Bogusz zwierza się ojcu chłopaka: „Nie wiem, czy go nauczę grać, nie wiem, czy on nie zwariuje”, odpowiedź syna jest prosta: „Jak już się wziąłem za to, to muszę się nauczyć”! Przed II wojną światową 5 złotych to był niemały grosz! Tyle Bogusz życzył sobie za nauczenie jednego kawałka. Ojciec Zarasia dał 15 złotych, by syn nauczył się grać trzy utwory i umiał je zagrać tak dobrze, jak jego mistrz. W wieku czternastu lat Józef Zaraś zagra swoje pierwsze wesele.

Trzeba wiedzieć, że kariera znamienitego skrzypka była Józefowi pisana. Dobrze wiedziała o tym babka Marianny Tkaczyk – śpiewaczki w kapeli Zarasia. Józef urodził się w same kusoki (ostatni tydzień karnawału – przyp. red.), babcia Tkaczykowa od razu wykrzyknęła: „A! Żebyśta pamiętały, ze to muzykant będzie!”. Potwierdziły to wszystkie stare baby na wsi, przypieczętowując w ten sposób los Józefa Zarasia. A kilka chałup dalej mieszkał inny Józek, nazwiskiem Porczek. Tego od małego Marianna Tkaczyk pamięta grającego na harmonii. Porczkowa rodzina to muzykanty z dziada-pradziada. To i młodemu przyszło iść w ślady ojca, brata i grać. Po latach i on nieraz zagra z Józefem Zarasiem.

Kapela Zarasia: Józef Zaraś z córką Krystyną i zięciem Józefem Laskowskim Kapela Zarasia: Józef Zaraś z córką Krystyną i zięciem Józefem Laskowskim

Album „Józef Zaraś z Nieznamierowic”, 33. z serii „Muzyka Źródeł”, zawiera nie tylko utwory muzyczne, ale i obszerne fragmenty wypowiedzi samego skrzypka. W nagraniach tych słychać charyzmę, z której Zaraś słynął. Jego głos jest mocny, ton  zadziorny, skrzypek mówi tak, jak gra – rubato, z pazurem.

Maria Baliszewska zapamiętała Józefa Zarasia jako „ascetyczną postać”.

- Te skrzypce zdawały się zrośnięte z nim. Kiedy zaczynał grać, cały stawał się muzyką! Grał takie transowe obery, tzw. ciągłe. Zapominał wtedy o bożym świecie. Był znany w kilku powiatach muzykantem. Chętnie zapraszano go na wesela. Czasem grał solo lub tylko z bębenkiem. Gdy dołączała harmonia, jego muzyka stawała się ognista! Naprawdę porywała do tańca!

Maria Baliszewska najbardziej lubiła światówki – melodie „ze świata”, z miejsc poza daną wsią, grane na wozach, kiedy jedzie się na wesele. Zaraś słynął ze swoich światówek. Wiele lat później, jedną z nich Baliszewska usłyszała w Moskwie, graną przez… kwartet bajanistów.

Te skrzypce zdawały się zrośnięte z nim. Kiedy zaczynał grać, cały stawał się muzyką! Grał takie transowe obery, tzw. ciągłe. Zapominał wtedy o bożym świecie. Maria Baliszewska

Prof. Dr hab. Piotr Dahlig przypomina, że to właśnie Józef Zaraś był jednym z muzykantów-pionierów raczkujących Domów Tańca. Bez problemu przygrywał w studenckich klubach do zabaw tanecznych tak, jak wcześniej na wiejskich weselach czy potańcówkach.

- Zaraś to natchniony, wyposażony we wszelkie talenty skrzypek ludowy. Jego osobowość była zjawiskowa! Dla niego muzyka była na pierwszym miejscu, a granie było sposobem życia. Zaraś mówił skrzypcami. Jego gra była ściśle zespolona ze stylem lokalnego śpiewu czy rytmiką – wspominał Józefa Zarasia prof. Piotr Dahlig.

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem

Prowadziła: Kuba Borysiak

Data emisji: 6.12.2020

Godzina emisji: 5.05

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Józef Zaraś bohaterem nowej płyty serii "Muzyka Źródeł"

Ostatnia aktualizacja: 04.12.2020 16:00
- W nocy, jak mi się przypomni kawałek, to i o północy wstaję i biorę się za skrzypki, albo przynajmniej gwiżdżę w łóżku - mawiał Józef Zaraś, uczeń słynnego Jana Bogusza, a przy tym prawdziwy gwiazdor, odkrywca i wzięty muzyk weselny. Bardzo elastyczny i wszechstronny, który łączył stare maniery z nowoczesnym repertuarem. O premierze płyty "Muzyka Źródeł vol.33: Józef Zaraś z Nieznamierowic", której Zaraś został bohaterem mówili jej twórcy, pracownicy RCKL, Magdalena Tejchma i Kuba Borysiak.
rozwiń zwiń