Chrystos Woskres! Wielkanoc w tradycji wschodniej

Ostatnia aktualizacja: 02.05.2021 06:00
Christos woskriese! Woistinu woskriesie! Tak od dziś aż do Wniebowstąpienia będą witali się prawosławni i grekokatolicy.
Audio
  • Chrystos Woskres! Wielkanoc w tradycji wschodniej (Jedynka/Kiermasz pod kogutkiem)
Pisanki łemkowskie autorstwa Anny Faranczuk
Pisanki łemkowskie autorstwa Anny FaranczukFoto: Anna Faranczuk

Gościem “Kiermaszu pod kogutkiem” była twórczyni ludowa, pisankarka Maria Kieleczawa z Wrocławia, która kontynuuje pięciopokoleniową tradycję pisankarstwa łemkowskiego. Jej rodzina pochodziła z Berestu w Beskidzie Sądeckim. Stamtąd do Przemkowa na Dolny Śląsk po przesiedleniu zostały przywiezione dawne tradycje zdobienia jaj. Łemkowskie pisanki wykonywane są metodą batikową. Narzędziem do ich pisania jest szpilka przymocowana do drewnianego patyczka, a wosk ma być wysokiej jakości i bardzo gorący.

- Jako mała dziewczynka asystowałam mamie przy robieniu pisanek. Pisanka łemkowska charakteryzuje się motywami roślinnymi, często zapożyczonymi ze strojów ludowych. Ale znajdują się na nich także symbole słońca, rozety, ptaki, choinki. Nie zabrakło tez wianuszka, symbolizującego wierność. Jednokolorowe pisanki robi się w ciągu jednego dnia. Ale już dwukolorowe to pisanki dwudniowe – mówiła Maria Kieleczawa.

Jak wyglądało takie pisanie pisanek? Kiedyś przy piecach rozgrzewano wosk pszczeli umieszczony w metalowym opakowaniu, np. po paście do butów. Na zwykły ołówek nabijano szpilkę, którą moczono w rozgrzanym wosku. Jedno unurzanie starczyło na jedną kreseczkę, ponieważ wosk szybko stygnie. Kiedyś pisanki wykonywano z „pełnych” jaj, obecnie częściej robi się je z wydmuszek.

Po udekorowaniu jajek należało zdjąć wosk. Jest na to kilka metod, choć by opalanie jajka nad gazem. Dawniej, po wypieku chleba, wsadzano pisanki do ceramicznych mis i wkładano do jeszcze rozgrzanego chlebowego pieca – jajka wypiekały się wtedy, a wosk spływał.

Obecnie do tradycyjnego pisankarstwa pani Marii wkroczyła technologia. Pisankarka używa farb syntetycznych, które rozrabia w destylowanej wodzie, by się nie zwarzyły. Pisanki zapieka w piekarniku.

Pisanki łemkowskie autorstwa Marii Kieleczawy Pisanki łemkowskie autorstwa Marii Kieleczawy

Maria Kieleczawa przybliżyła nam także tradycje wielkanocne, które są kultywowane w jej rodzinie do dziś.

- Jeśli chodzi o kalendarz gregoriański, mówimy o Wielkanocy. Za kalendarzem juliańskim, jest Velykden – Wielki dzień. U nas te wszystkie modły zaczynają się od wczesnych godzin, czwartej czy piątej nad ranem – mówiła pisankarka.

Pani Maria doskonale pamięta zapach święconki, unoszący się w domu, zapewne wzmożony przez wyposzczone Wielkim Postem zmysły. Co znajdowało się w święconym koszyczku?

- Na pewno jajka, symbol życia, kiełbasa, wędlina, oznaczające obfitość, chleb – ciało Chrystusa, sól, symbol oczyszczania i chrzan – krzepy fizycznej. Wielkanocna babka to symbol doskonałości, obfitości i przyjemności. I ser – porozumienie między człowiekiem a przyrodą – tłumaczyła Maria Kieleczawa.

Jedno z jajek kroiło się na części i najstarszy w rodzinie rozdawał je bliskim. Zazwyczaj robiły to kobiety. Dlaczego kobiety? Ponieważ mężczyzn często nie było, brali udział w wojnach. Tę rolę przejmowała więc kobieta. „To chyba z tych dawnych lat naleciałości” – konstatowała pani Maria.

- Przez cały dzień siedzimy i się gościmy. W maju to nieraz już sady kwitły, pamiętam. W dzieciństwie, w śmigus-dyngus nie tylko polewaliśmy się wodą, ale i rzucaliśmy się jajkami. W tym czasie mama kupowała nam nowe podkolanówki czy buty. Zawsze też było odświeżane mieszkanie, odnowiona kuchnia. Na wiosnę, jak to na wsi, sadzono już ziemniaki. Od miesiąca robiło się pisanki. Kuchnia pięknie pachniała woskiem! Zaczynaliśmy tak wcześnie, ponieważ na wsi za dnia trzeba było pracować. Na pisanki czas był po południu lub wieczorem. U nas w rodzie pisankami się obdarowywało. Nauczyciela, lekarza. Charakterystyczna była tez pisanka w kolorze czarnym. U Łemków była to pisanka bardzo dostojna. I właśnie dostojnych ludzi nimi obdarowywano.

Pisanki huculskie autorstwa Marii Kieleczawy Pisanki huculskie autorstwa Marii Kieleczawy

Maria Kieleczawa robi nie tylko pisanki łemkowskie, ale i huculskie. Technika jest ta sama – batikowa – jednak wzory różnią się diametralnie. Łemkowie na jajkach odwzorowywali otaczający ich świat – rośliny, zwierzęta – Huculi tworzyli geometryczne, bardzo złożone wzory.

- Pisanki huculskie to już najwyższy kunszt w zdobieniu. To są lata, pokolenia pracy! – mówiła pani Maria.

Haiwka i zabawa korowodowa pod cerkwią, Lublin Haiwka i zabawa korowodowa pod cerkwią, Lublin

W audycji poznaliśmy również tradycje związane z zabawami i wiosennymi tradycyjnymi pieśniami „haiwkami”, „hahiłkami”, „jahiłkami”  na Wielkanoc na Nadsaniu. W wielu miejscach na Ukrainie, zwłaszcza na Zachodzie i na Podolu od dawien dawna istnieje zwyczaj śpiewania pieśni wiosennych na Wielkanoc koło cerkwi. To zazwyczaj pieśni korowodowe o bardzo prostych treściach. Obecnie tradycja śpiewania pieśni korowodowych jest już mniej znana, jednak odradza się w dużych miastach na Ukrainie

Jak to było na Nadsaniu i jakie pieśni tam śpiewano w czasie wielkanocnym – opowiedziała badaczka muzyki tradycyjnej, nauczycielka śpiewu, kierowniczka zespołu “Krajka” Tetiana Nakonieczna.

- Tradycja ta była bardzo bogata, ale również była czymś zupełnie naturalnym – mówiła Tetiana Nakonieczna – wiadomo było, że cała wieś bierze w tym udział, nie trzeba było się do tego specjalnie przygotowywać. Po rezurekcji wszyscy szli na wielkanocne śniadanie po czym zbierali się na całodzienne zabawy, śpiewano piosenki. Gdzieniegdzie chłopcy cały dzień dzwonili dzwonami przycerkiewnymi, musiało być bardzo głośno! Śpiewanie i wodzenie korowodów było rolą dziewcząt, co nie zmienia faktu, ze wszyscy brali w tym udział. Starsi zazwyczaj się przyglądali, chłopcy „figlowali”. Obrzędowość dziewczyn była bogatsza. Śpiewały w kręgach, korowodach, ale były również przekomarzanki. Mówiły np. o pannach na wydaniu, ale zamiast zachwalać ich zalety, wytykało się ich wady – choćby niechlujność – umieszczając także nazwisko konkretnej dziewczyny w treści pieśni.

Jedną ze starych zabaw było śpiewanie „hahiłek”, gdy dziewczyny stawały naprzeciw siebie i prześpiewywały się. Gros z „hahiłek” traktuje o dziewczynach na wydaniu, a w treści występuje imię takiej dziewczyny. Czasem dziewczyna taka stawała w kręgu, w którym śpiewano jej pieśń. Była również pieśń „Zelman” czy „Żelman”, popularna głównie na zachodniej Ukrainie. Nie do końca wiadomo, kim był tytułowy Zelman, zapewne Żydem, z treści pieśni to jednak nie wynika. „Hahiłki” nazywało się również „kolesa”, ponieważ podstawową figurą taneczną podczas śpiewania były okręgi. Czasem był to jeden duży okrąg, niekiedy kilka, jeden zawarty w drugim.

W wielu regionach Ukrainy niektóre wiosenne pieśni śpiewało się przed Wielkanocą, służyły odegnaniu zimy i przywołaniu wiosny. Jednak w regionie przemyskim pieśni wiosenne śpiewało się dopiero w okresie wielkanocnym.

 

 

 

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem

Prowadziła: Mariana Kril

Goście: Maria Kieleczawa (pisankarka), Tetiana Nakonieczna (kierownik zespołu "Krajka" z Przemyśla)

Data emisji: 2.05.2021

Godzina emisji: 5.05