Pieśni spoza czasu

Ostatnia aktualizacja: 06.06.2021 06:00
Jeden z najbardziej znanych ukraińskich zespołów folklorystycznych Bożyczi wydał nowy album „POZA CZASEM” («ПОЗА ЧАСОМ»). To niezwykłe wydarzenie w życiu zespołu - album ukazał się ponad dekadę po wydaniu pierwszej płyty! Opowiedzieli o nim założyciele i kierownicy Bożyczi Susanna Karpenko i Illa Fetysow.
Audio
  • Pieśni spoza czasu (Jedynka/Kiermasz pod kogutkiem)
Zespół Bożyczi
Zespół BożycziFoto: Miklós Both

11 lat po wydaniu poprzedniego albumu Bożyczów „Psalmy. Pomyszlajte czielowieci” ukazał się (w bardzo ciekawej formie!) album „Poza czasem”. Zawarte w albumie pieśni są wykonywane a capella, pochodzą z Ukrainy lewobrzeżnej (Dniepropietrowska, Czernichowa i Połtawy). Bardziej, niż tematyka, pieśni na albumie łączy klimat regionów.

Bożyczi popularyzują ukraiński folklor, utwory z repertuaru zespołu są bardzo popularne i aktywnie śpiewane przez inne zespoły. W ciągu tych 11 lat w zespole Bożyczi wiele się zmieniło. Skład uzupełnili uczniowie Szkoły Tradycyjnego Tańca w Kijowie, przy której funkcjonował eksperymentalny zespół śpiewaczy. Zmieniło się brzmienie zespołu, ponieważ zaczął on pracować nową metodą tworzenia dźwięku. Stał się on miększy, wygodniejszy. Dzięki temu śpiew jest komfortowy i mniej męczący. Jak wspomina Illa Fetysow, jest to ogromna zmiana. Ponadto zespół pracował nad rytmiką, „tradycyjnymi groove’ami”.

Jak wyglądała praca nad samymi pieśniami?

- Ważną rolę gra sposób wydobycia dźwięku tak, by głos był potężny, ale brzmiał miękko – mówiła Susanna Karpenko – Jest w tym głębia, pełnia dźwięku, oczywiście i szerokość formy. Charakterystyczne dla pieśni lirycznych lewobrzeżnej Ukrainy jest to, że ciągną się wolno, mają wiele ozdobników. Oprócz tego ciekawe są drobne, delikatne ozdobniki. Te melizmaty są nieraz ciężko zauważalne. Ale są! Pojawiają się w górnym lub średnim głosie. Dla muzyka to wymagająca praca intelektualna! Kiedy analizujemy pieśni, słuchamy jak są zrobione, jak wszystkie głosy współbrzmią, jakie mają warianty, uświadamiamy sobie, że to płaszczyzna kompozytorskiej twórczości! Poza radością śpiewania, czujemy też ten wkład intelektualnej pracy. To niezwykle interesujące doświadczenie!

- Chyba tylko Bóg raczy wiedzieć, dlaczego zajęliśmy się terenem lewego brzegu Dniepru. Niewiele osób było zainteresowanych regionami Dniepropietrowska czy Ługańska. Jednak dzięki temu odkryliśmy wyjątkowe pieśni, rzadko spotykanie na innych obszarach – psalmy – mówił Illa Fetysow – Są szczególne, bo to dawna muzyka ukraińska.

Często, kiedy porównuję nasze wykonanie z wykonaniem oryginału, widzę, że nie do końca dobrze się nauczyliśmy. Nie jest to kwestia melodii, ale frazowania, melizmatów czy pewnych akcentów. Jest to swego rodzaju drugi, nawet trzeci poziom poznawania pieśni ludowej Illa Fetysow

Na albumie pieśni śpiewane są a capella, ale nie brakuje w nich tradycyjnego groove’u zapewnionego przez ciężką pracę nad rytmika i intonacją. Jak uważa Illa Fetysow, zanim zostanie zaśpiewana publicznie, pieśń powinna być śpiewana na próbach przez rok. Słuchając pieśni w wykonaniu Bożyczi, czuje się, że płyną. To zasługa wielu prób i żmudnego rozkładania utworów na części pierwsze. Znajdowania patternów rytmicznych, wsłuchiwania się w akcentację.

- Charakterystyczne w naszym zespole jest to, że każdej pieśni uczymy się na nowo. Tak, kiedy już nauczymy się pieśni, to później uczymy się jej na nowo – tłumaczył Fetysow. – Zawsze korzystamy z oryginalnych źródeł. Często, kiedy porównuję nasze wykonanie z wykonaniem oryginału, widzę, że nie do końca dobrze się nauczyliśmy. Nie jest to kwestia melodii, ale frazowania, melizmatów czy pewnych akcentów. Jest to swego rodzaju drugi, nawet trzeci poziom poznawania pieśni ludowej. Ludzie myślą, że pieśń ludowa to tylko melodia i słowa. Tymczasem to mniej niż 50% całości! Ale, żeby przyswoić resztę, trzeba zrozumieć ten pierwszy poziom – melodię i tekst. Drugi poziom to zrozumienie, jak muzyka jest skonstruowana, to w dużej mierze polega na rytmice. Jest to pewien system, rozumiejąc go, można go stosować w różnych pieśniach.

Święto Rusala

Z dr. Mirosławem Pecuchem rozmawialiśmy o obrzędach związanych ze wschodnimi Świętami Zielonymi wśród Łemków, to święto w tradycji ludowej jest nazywane Rusalem. Święto Rusala związane było z dojrzewaniem pierwszych plonów, święceniem pola i bydła. Było to także swoiste pożegnanie wiosny i powitanie lata.

- Warto zaznaczyć, że w kulturze łemkowskiej jest wiele archaizmów. Rusala nawiązują jeszcze do przedchrześcijańskich wierzeń. To święto odradzającej się przyrody. Zwierząt, pasterzy. Niestety, pewne elementy tej obrzędowości nie przetrwały do naszych czasów inaczej, jak tylko w formie pieśni carynnch zapisanych przez zbieraczy w XIX w. – mówił dr Mirosław Pacuch. – Pieśni carynne, mające zapieczętować powodzenie w plonach, były spotykane tylko na Łemkowszczyźnie i Zachodniej Bojkowszczyźnie.

Caryna to określenie ziemi położonej na pograniczu dwóch wsi. Śpiewano je na zasianych już polach. Kobiety śpiewały swoją część, mężczyźni swoją.

Łemkowie, jeszcze przed przesiedleniami w latach 40. Mieszkający w zwartych grupach, chodzili na nabożeństwo do cerkwi po czym, wraz z duchownym, szli święcić pola i bydło. Przyozdabiali zielonymi gałęziami (głównie leszczynowymi, lipowymi i brzozowymi) obejścia, wili także wieńce dla krów. Pasterze spotykali się przy ogniskach na tzw. „pasterskim weselu” – zabawie mającej uhonorować ich pracę.

Dobrze myślą Ci, którym święto Rusala kojarzy się z rusałkami! W okresie świąt rusalnych nie należało samotnie chodzić nad rzeki. Był to bowiem czas otwierania się zaświatów, wzmożonej aktywności niezwykłych istot.

Anzhela Zaytseva podczas festiwalu Wszystkie Mazurki Świata Anzhela Zaytseva podczas festiwalu Wszystkie Mazurki Świata

W audycji wspominaliśmy o wybitnej ukraińskiej skrzypaczce Anżeli Zajcewej, tragicznie zmarłej 30 maja. Anżela Zajcewa wielokrotnie występowała w Polsce z takimi zespołami jak Krajka, Kapela Serhija Ochrimczuka, Kapela Niwińskich, Mashala Doza, Chorea Kozacka. Anżelę Zajcewą wspominał Remek Mazur Hanaj:

- Poznałem ją 11 lat temu, kiedy przyjechała do Polski na stypendium Gaude Polonia. Dobra, łagodna, świetlista. Przy tym dość nieśmiała. Ze swoimi umiejętnościami i talentem, mogłaby spokojnie mieć własną kapelę, tymczasem trzymała się w drugim szeregu. Grała repertuar dawny i ludowy. Nie wszyscy wiedzą, że również pięknie śpiewała. Była znaczącą ambasadorką kultury ukraińskiej w Polsce. Często jeździła setki kilometrów, z rodzinnego miasta na wschodzie Ukrainy do Polski. Do pracy. Była niezwykle pracowita. Miała posągową urodę. Pasowało do niej imię Anżela, gdzie by się nie pojawiła, działo się coś dobrego. Miała wspaniałą aurę.

 

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem

Prowadziła: Mariana Kril

Goście: Susanna Karpenko i Illa Fetysow (Bożyczi)

Data emisji: 6.06.2021

Godzina emisji: 5.05