Pożegnanie Józefa Tarnowskiego z Kapeli Braci Tarnowskich z Domaniowa

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2021 08:00
W niedzielnej audycji żegnamy zmarłego Józefa Tarnowskiego, najstarszego z braci muzykantów tworzących niezwykłą Kapelę Braci Tarnowskich z Domaniowa, jedną z najlepszych na ziemi radomskiej, ogrywających dawne tradycyjne wesela.
Audio
  • Wspomnienie Józefa Tarnowskiego (Jedynka/Kiermasz pod kogutkiem)
Kapela Braci Tarnowskich - Sobótki 2008
Kapela Braci Tarnowskich - Sobótki 2008Foto: Muzeum Wsi Radomskiej w Radomiu.

Bracia Tarnowscy w całej swojej karierze zagrali na ponad 500 weselach. Pochodzą z bardzo muzykalnej rodziny – dźwięki otaczały ich od zawsze. – Myśmy się sami nauczyli. Nasz tatuś jak pracował, to cały czas śpiewał i te dźwięki są, bo je do dziś gramy – mawiali. Bracia dość wcześnie zaczęli grywać na weselach, bo już w wieku 13-14 lat. W 1968 roku postanowili zagrać razem jako rodzinna Kapela Braci Tarnowskich. Grywali głównie po weselach, rzadziej na zabawach. W ich repertuarze znajdziemy mazurki, oberki, rumbę, fokstrota, polkę, czy tango. W 1990 roku kapela zakończyła granie po weselach. Pojawiły się instrumenty elektroniczne i wyparły muzykę ludową, która stawała się coraz bardziej zapominana. Kapela Braci Tarnowskich była jednym z laureatów Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu nad Wisłą w roku 2013laureaci festiwalu w Kazimierzu Dolnym z roku 2013.

Zawsze uśmiechnięci

W latach 70. zespół rozszerzył swoje instrumentarium o modne wówczas saksofon i trąbkę, sporadycznie gitarę. Odgrywali spektakle teatralne, tzw. teatr weselny, który odbywał się zwyczajowo drugiego dnia wesela. Ich reperutar był szeroki: grywali mazurki, oberki, polki, marsze, walce, fokstroty, tanga i rumby. W 2008 roku kapela zdobyła I nagrodę w kategorii kapel na Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu. W 2011 roku otrzymali Nagrodę Kolberga.

Józef, najstarszy z braci, urodził się w 1933 roku. Jako bębnista grał najpierw na bębenku obręczowym, potem na barabanie i perkusji. Świetnie opowiadał też o dawnych czasach, losie muzykantów i weselach, zwłaszcza o weselnych teatrach popularnych niegdyś na Radomszczyźnie. 
Jan syn i harmonista i jego bracia

- Czarnecki! Dziadziuś służył we dworze, nazywał się Czarnecki, i dziedzic się tak nazywał. Dziedzicowi nie przeszkadzało, ale księdzu przeszkadzało! "Jak ty możesz wytrzymać, żeby parobek tak samo nazywał jak ty!?" I przepisano im nazwisko na Tarnowscy, ale nikt o nich nie mówił inaczej jak Czarneccy - wspominał Józef Tarnowski. - Gdy mój tatuś 17 lat miał, i była żołnierka, a w gospodarstwie dzieci drobne, przyszli do dziadka z prośbą na parobka. Poszedł tatuś tam służyć, i na noc wyjeżdżał na pastwiska z końmi. Wszyscy siedzą, śmieją się, a nagle słyszą głos... Chodzi ktoś i godo: "Zbiram pożytek, ale nie wszystek...". Okazało się, że czarownica chodziła i zbierała śmietanę!

W tym roku na 55. OFKiŚL wystąpił syna Józefa, harmonista Jan Tarnowski z Domaniowa. 

Józef Tarnowski zmarł, mają 88 lat. 


Zbigniew Butryn Zbigniew Butryn

W audycji spotkaliśmy się też ze Zbigiewem Butrynem, muzykiem i twórcą instrumentów z Janowa Lubelskiego, który zebrał najwyższe laury w tym roku na festiwalu w Kazimierzu Dolnym. 

Muzykant, jak sam o sobie mówi, grał na autentycznych wiejskich weselach. Jednak jego muzyczna droga zahaczała nie tylko o tradycyjne granie, ale i big-beat czy swing. Natomiast mistrzem ludowym był dla Butryna Bronisław Dudka (ur. 1918). Młody Butryn jako big-beatowiec dołączył do Dudki i złapał ludowego bakcyla. Kontrabas zamienił na skrzypce.

- Zajmuję się budową instrumentów, które są trochę archaiczne, jak skrzypce dłubane czy oktawka biłgorajska. Natomiast największym przedsięwzięciem była budowa suki, tzw. biłgorajskiej, ale my nazywamy ją kocudzką, ponieważ pierwsze wzmianki pochodzą z Kocudzy. Buduję suki wg akwareli Gersona, 1888 rok…
Jak to się stało, że Zbigniew Butryn w ogóle zainteresował się suką? Niebagatelną rolę miał tu Marian Domański, wybitny folklorysta i redaktor Polskiego Radia. - Marian Domański był bardzo szlachetnym człowiekiem, który znał ludzi od Zakopanego po Wilno. Artystów od rzeźbiarzy po hafciarki. To on zasugerował mi, by zainteresować się tym instrumentem – zdradził nam Zbigniew Butryn. – Niestety, w pewnym momencie pan Domański zmarł. Więc moim testamentem było kontynuować to, co zacząłem za jego sugestią.

Pierwszą sukę zbudował na początku lat 90. Sporo czasu zajęło mu szukanie dokumentacji, ikonografii. Zaczęło się od niewielkiego znaczka pocztowego, wreszcie w ręce muzykanta trafiła także rycina Gersona, Anna Szałaśna wskazała kolejne tropy. Zbigniewa Butryna w dążeniu do celu wspierali także Maria Baliszewska czy prof. Piotr Dahlig.

O ile suka biłgorajska jest już dość rozpoznawalnym instrumentem (właśnie dzięki pracy Zbigniewa Butryna czy Marii Pomianowskiej), zapewne niewiele osób słyszało o oktawce biłgorajskiej.

Zbigniew Butryn eksperymentuje z kocudzką suką, powiększa instrument, by nadawał się do występów scenicznych, buduje modele do nauki gry w nieformalnej szkole suki biłgorajskiej w Janowie Lubelskim oraz te malutkie suki w skali 1:1, by pokazać, jak ten instrument mógł brzmieć przed laty.

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem

Prowadziła: Magdalena Tejchma

Data emisji: 11.09.2021

Godzina emisji: 5.05