Żywieckie tańce w Warszawie!

Ostatnia aktualizacja: 07.11.2021 06:00
Kiermasz poświęcony był przede wszystkim Polsce południowej. Rozpoczęliśmy od wizyty na Opolszczyźnie, która jest regionem obfitującym w tradycje i zwyczaje, na co wskazuje liczba uzyskanych wpisów na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.  Na koniec, do spędzenia zbliżającego się wielkimi krokami Święta Niepodległości w rytmie polskich tańców tradycyjnych, zaprosili mieszkańcy Żywiecczyzny.
Audio
Julia Pawlica i Marta Krzyżowska z Jeleśni, uczennice Fundacji Braci Golec
Julia Pawlica i Marta Krzyżowska z Jeleśni, uczennice Fundacji Braci GolecFoto: RCKL

Co dwa lata Narodowy Instytut Dziedzictwa we współpracy z MKDNiS organizuje galę wręczenia decyzji o wpisach na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego oraz do Krajowego Rejestru dobrych praktyk w ochronie rzeczonego dziedzictwa. W tym roku, wyjątkowo nie w Warszawie, a w Nowym Sączu odbyła się gala obejmująca wpisy za lata 2019-2021. Wyróżnionych zostało dwadzieścia (!) zwyczajów, z czego aż osiem pochodziło z Opolszczyzny! Większość związana jest z obchodami karnawału i Wielkanocy. Jednak my w „Kiermaszu pod Kogutkiem” przyjrzeliśmy się im już dziś. Usłyszeliśmy m.in. o babskim combrze (zabawie ostatkowej kobiet na koniec karnawału), o technikach zdobienia pisanek: kroszonkarstwie i technice batikowej (niemal konkurujących ze sobą na Opolszczyźnie), o ręcznym malowaniu wzoru opolskiego (pochodzącego właśnie z tradycyjnych „kroszonek”) na przedmiotach codziennego użytku – od naczyń po świece. Wyróżnionymi tradycjami Opolskiego były także: krzyżoki (budowanie bramy wielkanocnej z kilku tysięcy skorupek jaj), procesja Bożego Ciała z kwietnymi dywanami, wysiewanie serc i krzyży na polach w okolicy Strzelec Opolskich na wiosnę/jesień.

RCKL

Obyrtka w wykonaniu Edwarda i Karola Byrtków rozpoczęła naszą wizytę na Żywiecczyźnie – jednym z 4 regionów, którego kultura taneczna promowana będzie na Scenie Tańców Polskich podczas święta Niepodległości, 11 listopada.

Skład Niearchaiczny wraz z uczniami z Fundacji Braci Golec zaprosi wszystkich goszczących na dziedzińcu MKDNiS do wspólnej zabawy przy melodiach Beskidu Żywieckiego. W „Kiermaszu pod Kogutkiem” więcej o tańcach żywieckich opowiadali choreografka Jadwiga Jurasz oraz członkowie Składu Niearchaicznego.

- Będziemy uczyć m.in. hajduka czyli tańca popisowego mężczyzn! – mówiła Marta Słowik-Bałaś – Baba się ino „zwyrto” czyli się obraca. Czasem w tańcu się improwizuje, jak w życiu, wtedy trzeba się domyślić, co chłop ma na myśli.

Do tańców żywieckich przygrywać będzie 11.11 tradycyjna kapela dudy-skrzypce, ale i młodzi adepci gry żywieckiej z fundacji Braci Golec, w której uczy Rafał Bałaś (członek Składu Niearchaicznego). Jak wspominał dowodzący przedsięwzięciem Janusz Prusinowski – Żywiecczyzna jest wspaniałym przykładem popularyzacji muzyki tradycyjnej wśród młodego pokolenia.

- Będziemy uczyć różnorodnych tańców: od obyrtek, szybkich wirowych tańców, po konia, taniec bardzo archaiczny, korowodowy, gdzie jedni za drugimi idą, jak za wspomnianym koniem – wspominał Rafał Bałaś – Tańce Beskidu Żywieckiego są bardzo różne. Od wspomnianych obyrtek, gdzie popisuje się chłop. Co go wyróżnia, bo i kobieta popisuje się przed chłopem swoim wirowym tańcem. Popisowych tańców w naszym regionie jest kilka. Jest to także hajduk, myślę, wywodzący się z tańców pasterskich. Pełno tam popisywania się przez chłopa: kto wyżej skoczy, kto wyżej nogę podniesie, kto szybciej, kto dłużej w tańcu wytrzyma. Ale są i tańce spokojniejsze, m.in. koń i koło. To tańce korowodowe. Koń to bardzo stary taniec, kiedyś niezwykle popularny na potańcówkach i weselach. Mówi się, że jak kiedyś kapela zaczynała grać konia, to para za parą tańczyła po kilka godzin! Wychodzili oknami, wchodzili drzwiami, wychodzili poza chałupę, śpiewali do muzyki. Często konia grała tradycyjna kapela dudy-skrzypce. Teraz i my staramy się tak kontynuować tę tradycję w regionie. Myślę, że w namiocie tańca też będzie okazja, by konia do tej archaicznej muzyki zatańczyć.

Mówi się, że jak kiedyś kapela zaczynała grać konia, to para za parą tańczyła po kilka godzin! Wychodzili oknami, wchodzili drzwiami, wychodzili poza chałupę, śpiewali do muzyki. Rafał Bałaś

- Tańce górali żywieckich są przepiękne! To jest nasze życie. I ja zawsze będę  gadać, że są najpiękniejsze pośród syćkich regionów, bo tych rodzin góralskich mamy 12! W tym Górale uod Żywca, Żywcoki – mówiła Jadwiga Jurasz. – Tańce żywieckie są najbogatsze w elementy. Ale w ogóle Góral Żywiecki ma taką naturę „popyrtaną”. Jest taki szybki, zanim pomyśli, to już powie, zanim zatańczy, to już zaśpiewa. Górale Śląscy (Istebna, Koniaków, Jaworzynka) mają te tańce wesołe i spokojniejsze. U Górali Podhalańskich to znów chłop wiedzie prym w tańcu, a baby zaś skromniutko. Natomiast, jak czytamy zapiski Seweryna Udzieli, to jest tam napisane: „Góralka Żywiecka nie ustępuje mężczyźnie w tańcu” i tak jest do dziś! Bardzo ciekawy jest taniec bon, to taniec kobiet zamężnych, tańczony na ostatki. Baby tańcowały z „bąckami” takimi garnuszkami, albo flaszkami, w których była okowitka albo wino. Baby sobie tak popijały, w ten dzień wolno im było wszystko! To by taniec na urodzaj. Trzeba było wtedy tak mocno tupać nogami, żeby uobudzić ziemię. I obyrtały się. Ale ważne było, by kręcić się tak, jak się Matka Ziemia kręci. Bo Matka Ziemia jest najważniejsza, od niej mamy wszystko.

Rafał Bałaś (Fundacja Braci Golec) 1200.jpg
Rafał Bałaś o fundacji Braci Golec

Jadwiga Jurasz tłumaczyła także różnice między tańcami żywieckimi. Siustany czy obyrtka są tańcem pojedynczych par. Nie zanotowano na Żywiecczyźnie zbójnickiego. Popularny krok obyrtki przewija się w niejednym regionie, natomiast w Beskidzie Żywieckim charakterystyczne jest to, że do obyrtki była przyśpiewka (od zalotnych i miłosnych, po wesołe i obsceniczne). Tancerze mogli się przy obyrtce pochwalić tym, co mieli najlepsze: szeroką spódnicą, ale i pięknym głosem i umiejętnością improwizacji.

- Tancerz zaśpiewał, płacił do muzyki, partneka mu odśpiewała, obyrtali się i przychodziła kolejna para. Z kolei koło to coś w rodzaju chodzonego. Na Podhalu nie ma czegoś takiego. Ten taniec przyszedł do nas zdecydowanie później, a wraz z nim melodie z okolic Rzeszowszczyzny. Koń to taniec, w którym dowodzi wodzirej. Idzie się para za parą, tez wymaga dobrego kroku, takiego miękutkiego, jakby się szło po rozżarzonych węgielkach, trzeba stąpać delikatnie. Najbogatszym tańcem, królem tańców żywieckich, jest hajduk. To w nim, zwłaszcza chłopy, mogą się  naprawdę wykazać. Popisać przed kolegami i dziewczętami – wspominała choreograf, dodając, że wedle starych zapisków Góral Żywiecki tańczy z węgierska. – Kiedyś ludzie, tańcząc w chałupach, nie zastanawiali się, czy się kręcą w lewo czy w prawo. Żeby było wartko, żeby się wytańcować. Potem, w latach 60. Powstawały zespoły wzorujące się na ZPiT. Pojawiały się elementy bardziej bogate, rzekłabym przerysowane.

ańce żywieckie są najbogatsze w elementy. Ale w ogóle Góral Żywiecki ma taką naturę „popyrtaną”. Jest taki szybki, zanim pomyśli, to już powie, zanim zatańczy, to już zaśpiewa. Jadwiga Jurasz

Zarówno Jadwiga Jurasz, jak Rafał Bałaś starają się dbać o popularność tańców żywieckich in crudo, nieprzerysowanych, ale zarazem użytkowych tak, by mogły być tańczone na potańcówkach. Jak wygląda taniec Górali Żywieckich w praktyce? O tym będziemy mogli przekonać się już 11 listopada na Scenie Tańców Polskich, która stanie na dziedzińcu MKDNiS przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Start o godz. 13.00. Zapraszamy!

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem

Prowadziła: Aleksandra Faryńska

Data emisji: 7.11.2021

Godzina emisji: 5.05

Czytaj także

Boże Obiady

Ostatnia aktualizacja: 03.12.2020 09:00
Wiele osób nie wie, co to jest „boży obiad”, a ci nieliczni, co wiedzą, kojarzą go z kurpiowskim obrzędem, który z inicjatywy niektórych mieszkańców oraz przy pomocy Stowarzyszenia Trójwiejska odradza się w kilku wsiach Puszczy Zielonej. Sprawa jest jednak daleko bardziej złożona. Bo, po pierwsze, był to niegdyś obrzęd szeroko rozpowszechniony, o zasięgu właściwie ogólnopolskim. A po drugie, określenie to w historycznych źródłach bywa jednak stosowane do różniących się od siebie okoliczności i zjawisk kulturowych. Czasem używa się go bardzo ogólnie, czasem odnośnie bardzo konkretnych form. Czy jest coś, co to wszystko spaja?
rozwiń zwiń

Czytaj także

W upiornym kręgu

Ostatnia aktualizacja: 08.04.2021 08:00
Kiedy w połowie lat 90. dokumentowałem pieśni pogrzebowe Puszczy Białej, szybko się zorientowałem, że część spośród śpiewających na pogrzebach, zwłaszcza tych, którzy prowadzili te śpiewy czy też „trzymali” ten zwyczaj, to ludzie daleko bardziej ciekawi niż z początku sądziłem. Momentalnie mnie „skanowali”, rozpoznawali moje szczere intencje i zgadzali się na nagranie.
rozwiń zwiń