Józef Broda – nie muzyk, a pedagog!

Ostatnia aktualizacja: 10.04.2022 06:00
Nie znosi, gdy nazywa się go muzykiem lub artystą. Swą działalność muzyczną postrzega przede wszystkim w kontekście wychowawczym!
Audio
  • Józef Broda - pedagog, nie artysta! (Jedynka/Kiermasz pod kogutkiem)
Józef Broda
Józef BrodaFoto: Kuba Borysiak

Józef Broda od lat pasjonuje się historią i teorią wychowania. Jego wzorem jest starogrecki paidagogos (z gr. „prowadzący dziecko”). Józef Broda przez lata pracował z dziećmi i młodzieżą jako nauczyciel różnych przedmiotów w lokalnych szkołach. Był także przewodnikiem górskim i trenerem narciarskim. Dziś, nie nad wyraz, możemy nazwać go Mędrcem z Beskidu Śląskiego. Pedagogiem, który swą opowieścią otwiera słuchaczy na piękno świata.

Józef Broda w sposób wręcz mistyczny postrzega przyrodę, widzi siebie jako jej nieodłączną część, a swymi przemyśleniami chętnie dzieli się z rozmówcami. Ale daleko mu do mentorskiego tonu! Jego przemyślenia to opowieść. Narracja momentami niepojęta, brzmiąca jak zagadka starego mędrca z pradawnych podań. Pełna dźwięków, barwnych, zróżnicowanych, przenoszących słuchaczy do niezwykłego świata, o którym opowiada Józef Broda. Świata, który w rzeczywistości jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko zatrzymać się, uwolnić swoją wrażliwość i czułe spojrzenie.

Kiedy chcesz zrozumieć życie, musisz się skupić na tu i teraz. A my często albo wyprzedzamy, kombinujemy, co będzie – to dobrze, że są marzenia. Ale tu i teraz jest istota przemijania. A niekiedy koncentrujemy się na tym, co było, ale już nie jesteśmy w stanie nic zmienić! Józef Broda

Dobro, prawda i piękno. Przestrzeń starożytnej Hellady… – zaczyna swoją opowieść paidagogosMając spotkanie w klasie plastycznej w cieszyńskiej szkole, wyciągnąłem dłoń i pokazałem tych pięć „antenek”. Patrząc w oczy jednej z uczestniczek, wyciągałem tą dłoń i zbliżałem się do niej. I ona wyciągnęła dłoń. I te dłonie się spotkały. Bardzo rzadki odruch. Bez słowa.

Z jednej strony globalizm, a z drugiej – poczucie mówienia o swojej tożsamości, przynależności. Ukorzenieniu w części naszego mikroskopijnego świata. Po to, by się nie bać życia w tym globalnym świecie…

Akuszerka nie umiała sobie poradzić z moim urodzeniem. Spod Lipowskiego Gronia trzeba było przewieźć matkę z tym kolosem, co ważył prawie 5 kilogramów. Po drodze trzeba było przejechać przez rzekę. Ojciec znał naturę konia, był kawalerzystą, posiadaczem złotej szabli, podobno krzyknął: „Jadwiśka, dzierż się, bo bryczkę zaczyna znosić”. Takiego siniutkiego już odebrał mnie lekarz i powiedział: „Szkoda by go było”.

Zagram najpierw parę dźwięków na drumli… chciałbym otwierać dziś serce, jak wiosennego rana otwiera bramy kościoła ręka zakrystyjana… – przyśpiewuje Józef Broda. Jego głos jest mocny i niezwykle melodyjny.

Słuchaj, a może to było tak: Kiedy wyskoczyłeś z łona mamy, zaśpiewałeś światu, wsiadłeś w swój pociąg i pędzisz…? – kontynuuje Mistrz, naśladując grą na drumli odgłosy pociągu. – Na wiosnę mówi gołąb, grrru, grrru, zatrzymaj się w swym pociągu, na jakiejkolwiek stacji. Stwórz sobie ten luksus. A usłyszysz, jak rozmawia wrona z krukiem, krrr, krrr, krrr – wystarczy zamknąć oczy, wsłuchać się w głosy ptaków przekazywane przez Józefa. I sam, Słuchaczu, stajesz się częścią jego opowieści.

Przez muzykę Józef Broda edukuje słuchaczy. Bo właśnie edukację, czy raczej „moralne i duchowe przewodnictwo”, jak przystało na pedagoga obrał sobie za cel. Sięga przy tym po trombity, fujary, gajdy czy… listki.

Nie chciałem być nauczycielem. Chciałem być paidagogosem – prowadzącym dziecko między instytucją rodziny a palestrą szkoły. Żeby ich nastawiać na świat! Nie zawsze się to moim pryncypałom podobało, że wyprowadzam dzieci nad potok, na łąkę…

W starożytnej Helladzie nauczyciel w tuniczce nosił kształty liter między alfą a omego, kształty cyfr. Jeśli dziecko umiało się już posługiwać, z tuniczki wyciągał ciastko w kształcie danej cyfry czy litery i dziecko je spożywało. To się nazywało polisensoryczność. Ile zmysłów! Smak! Radość! Znaczenie, wyróżnienie…

Z okien domu Józefa Brody rozciąga się widok na beskidzką przestrzeń zwieńczoną na horyzoncie górami. Wyszedłszy przed dom, Pedagog zagrał w ich stronę na kilkumetrowej trombicie. Dźwięk niósł się daleko, daleko, aż nagle odbił się trzykrotnym echem.

Rik Palieri i Józef Broda.jpg
Przeczytaj także:
Rik Palieri - Amerykanin w Istebnej

Gajdy śląskie – rodzaj dud charakterystyczny dla obszaru Beskidu Śląskiego i Śląska Cieszyńskiego. Na tym instrumencie Józef Broda oczywiście również gra. Kilkadziesiąt lat temu odwiedził go amerykański muzyk Rik Palieri. Tak opowiadał o nauce gry na gajdach u Mistrza: „Józef Broda jest nie tylko muzykiem, on jest filozofem. Równowagi, precyzji w grze na gajdach uczył mnie niejako w duchu zen. Gajdy postrzegał jako połączenie elementów ziemskich i niebiańskich. Ziemski był niski dźwięk burdonu, niebiański był śpiew białym głosem w połączeniu z gajdami. Kiedy spotykały się te dwie rzeczy, to jakby dostało się wszechświat”

Sam Józef Broda, spotykając się z słuchaczami, zachęca ich do wspólnego śpiewania. Zazwyczaj sam wymyśla wówczas melodie, którymi dzieli się z ludźmi. Bo Józef Broda hołubi interakcję z innymi.

Jest taka pieśń z Beskidu Śląskiego, która opisuje istotę życia. Refleksja nad przemijaniem. Tłumaczyłem młodym, żeby chcieli zrozumieć siebie. Ja sam jeszcze nie do końca siebie rozumiem. Życie jest podobne do oracza… Kiedy chcesz zrozumieć życie, musisz się skupić na tu i teraz. A my często albo wyprzedzamy, kombinujemy, co będzie – to dobrze, że są marzenia. Ale tu i teraz jest istota przemijania. A niekiedy koncentrujemy się na tym, co było, ale już nie jesteśmy w stanie nic zmienić! I a skiba potem jest tak niemrawo położona. Bośmy przegapili tu i teraz.

Józef Broda urodził się 1941 r. w Lipowcu (obecnie części Ustronia). To Góral Śląski z Koniakowa w Beskidzie Śląskim, na Śląsku Cieszyńskim. Koniaków należy do tzw. Trójwsi Beskidzkiej (wraz z Istebną i Jaworzynką), blisko stąd także do Trójstyku – punktu, w którym łączą się granice Polski, Czech i Słowacji. 

Józef Broda Stanizława Galica-Górkiewicz.png
Przeczytaj także:
Stanisława Galica-Górkiewicz i Józef Broda laureatami Muzyki Źródeł 2022!

Niezależnie od niechęci Mistrza do bycia nazywanym muzykiem i artystą faktem jest, że Józef Broda świetnie gra na wielu tradycyjnych instrumentach. Najbardziej efektowne są: trombita, gajdy śląskie (odmiana dud, charakterystyczna dla Beskidu Śląskiego) oraz... listek. Zwykły, zielony, zerwany na przykład z krzewu bzu. Na listku Józef Broda wygrywa dowolne melodie. Oprócz tego w rękach Józefa Brody ożywają niezliczone ilości fujarek, instrumentów glinianych i perkusyjnych.

Działalność Józefa Brody była wielokrotnie doceniana, czego wyrazem są liczne, otrzymane przezeń nagrody – w tym Nagroda im. Oskara Kolberga w 1995 roku. Podczas tegorocznego, 24. Festiwalu Folkowego Polskiego Radia „Nowa Tradycja” (14 maja 2022), Mistrz odbierze nagrodę „Muzyka Źródeł 2021”, przyznawaną przez Polskie Radio i Radiowe Centrum Kultury Ludowej zasłużonym działaczom na rzecz propagowania i ochrony kultury tradycyjnej. Wraz z Józefem Brodą w tym ro nagrodzono góralkę z Bukowiny Tatrzańskiej – Stanisławę Galicę-Górkiewicz. Warto wspomnieć, że Józefa Brodę można spotkać co roku na Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym, gdzie pełni rolę konferansjera.

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem 

Prowadził: Piotr Dorosz

Data emisji: 10.04.2022

Godzina emisji: 5.05

Czytaj także

Józef Broda, mistrz gry na listku

Ostatnia aktualizacja: 03.04.2022 08:00
Jak brzmi muzyka wykonana na zerwanym z drzewa listku? Co zwiastuje kukułka kukająca w zielonym gaju? Czy na Podlasiu je się bocianie łapy? Jak wygląda motyka i dlaczego nie warto porywać się z nią na słońce? O tym opowiadaliśmy w Źródełku!
rozwiń zwiń