Czy obserwujemy upadek polskiego parlamentaryzmu?

Ostatnia aktualizacja: 26.09.2021 16:18
"Będziesz wisieć" - tak do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, z mównicy sejmowej, krzyczał poseł Grzegorz Braun. Czy to ostateczny dowód na upadek parlamentaryzmu w Polsce? A może jednak to wciąż pewien teatr mający na celu pozyskanie sympatii wyborców? Gdzie jest granica pomiędzy walką polityczną a przestępstwem?
Sejm
Sejm Foto: Mateusz Wlodarczyk / Forum

Czytaj też:
gawkowski krzysztof_1200.jpg
"Sfinansowałbym mu badania psychiatryczne". Gawkowski ostro o Braunie

- Wprowadzenie języka potocznego do Sejmu miało zapewne służyć również pozytywnym zjawiskom: lepszemu kontaktowi, swobodniejszej rozmowie ludzi, którzy się długo znają. Miało służyć temu, żeby wyrazić opinię i stosunek emocjonalny do zjawisk społecznych. Nie wzięto jednak pod uwagę, że język potoczny ma kilka rejestrów - mówi prof. Anna Cegieła, językoznawca z Uniwersytetu Warszawskiego.


Posłuchaj
41:55 PR1_AAC 2021_09_25-15-08-59.mp3 Gdzie leży granica debaty politycznej? (Gdzie jest Pan Cogito?/Jedynka)

 

Tylko słowa?

Słowa, które wypowiedział Grzegorz Braun, wzbudziły liczne dyskusje. I choć część komentatorów widzi w nich nie groźbę, ale ostrzeżenie, takie tłumaczenia nie przekonują prof. Cegieły. - Ostrzeżenie miałoby jakąś postać warunkową. Tymczasem mamy do czynienia z czymś, co nazywa się w naukach społecznych "niebezpieczną mową" i co w Europie jest właściwie karane - przekonuje gość Programu 1 Polskiego Radia. - Było to świadome. Wiemy, że poseł Braun potrafi używać pięknego języka, potrafi demonstrować przenikliwość i wrażliwość, więc wiedział, co mówi - dodaje.

Prof. Anna Cegieła zwraca uwagę na zagrożenia, jakie niosą za sobą nieopatrznie wypowiadane słowa. Za przykład podaje kłamstwa i pomówienia, szeroko obecne w przestrzeni publicznej zwłaszcza po roku 1989. - Mieliśmy do czynienia z tym, co socjologowie nazywają "szarganiem". Bez sprawdzenia przypisywano ludziom różne rzeczy. W efekcie, człowiek, który nie umie się obronić może być skończony we własnym środowisku, może mieć poczucie winy za czyny, których nie popełnił. Słowem można skrzywdzić, słowem można zabić - wyjaśnia.

Próba zbicia kapitału politycznego

Profesor Aleksander Głogowski nie ma wątpliwości, że obserwujemy proces radykalizacji zachowań po obu stronach politycznej barykady. Objawia się to coraz bardziej skrajnym manifestowaniem poglądów przez część ugrupowań. Zdaniem wielu badaczy proces ten ciężko powstrzymać. - Aby to zilustrować, cofnę się do lat 60. w Niemczech. Zaczęło się od dosyć kabaretowej rewolty studenckiej, na pograniczu happeningu, przeciwko wizycie szacha Iranu. Końcem tego były zamachy terrorystyczne aktywistów frakcji Czerwonej Armii. W Polsce obserwuję proces, który jest dosyć podobny - przekonuje prof. Głogowski.

Gość audycji przypomina, że źródła wielu negatywnych zjawisk należy upatrywać w teatralizacji życia publicznego. Z zaostrzeniem debaty mamy do czynienia choćby w momencie, w którym sejmowe obrady są transmitowane w mediach. - Z tego punktu widzenia, postawa posła Brauna jest karygodna. To jest fachowiec od mediów, wybitny dokumentalista, więc on doskonale rozumie mechanizmy relacji między przekazem a odbiorcą - przekonuje. - To nie da parlamentarnej większości, ale są wyborcy, którzy mają konkretne poglądy i akceptują tego typu manifestacje. Ci, którzy ucierpieli przez pandemiczne obostrzenia, są potencjalnym elektoratem i o tych ludzi zabiega poseł Braun - dodaje.

Zobacz też:

Czytaj też:
mid-21915037 (1).jpg
"W tym oburzeniu jest dużo hipokryzji". Jankowski o zachowaniu opozycji po słowach posła Brauna

Prosimy się o tragedię?

Prof. Grzegorz Łukomski, z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, na problem patrzy z perspektywy historycznej. Zbyt ostry język często prowadził do tragedii, a najjaskrawszym przykładem jest sytuacja w Niemczech za Adolfa Hitlera. - Również w naszym parlamentaryzmie były takie przykłady. Przypomnę tylko zabójstwo prezydenta Narutowicza, którego tak naprawdę zabiło słowo, bo nagonka, która wówczas zaistniała wokół faktu wyboru, doprowadziła do tej strasznej reakcji - tłumaczy rozmówca Małgorzaty Raczyńskiej-Weinsberg. Jednocześnie zaznacza, że debata w Polsce zawsze miała swoją temperaturę.

- W okresie II Rzeczpospolitej scena polityczna również była bardzo podzielona. Występowała jednak pewna różnica. Było to pokolenie, które pamiętało jeszcze zaborczą niewolę i zdawano sobie sprawę, do czego prowadzi anarchia - uważa prof. Łukomski. Gość audycji dodaje, że wówczas nie funkcjonowała również tak swobodnie ideologia marksistowska, a politycy mimo podziałów skupiali się na działalności propaństwowej, a nie propartyjnej. - W II Rzeczpospolitej poseł musiał mieć zdolność honorową według kodeksu Boziewicza. Gdyby ten kodeks zastosować do współczesnej sceny politycznej, to myślę, że mało kto przeszedłby przez to sito - podsumowuje.

***

Tytuł audycji: Gdzie jest pan Cogito 

Prowadziła: Małgorzata Raczyńska-Weinsberg 

Goście: prof. Anna Cegieła (językoznawca, Uniwersytet Warszawski), prof. Aleksander Głogowski (politolog, Uniwersytet Jagielloński), prof. Grzegorz Łukomski (historyk parlamentaryzmu, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu)

Data emisji: 25.09.2021 

Godzina emisji: 15.08

mg

Czytaj także

"Będziesz pan wisiał!". Skandaliczne groźby Grzegorza Brauna pod adresem ministra zdrowia

Ostatnia aktualizacja: 16.09.2021 12:36
Podczas czwartkowych obrad w Sejmie doszło do skandalicznej sytuacji. Po wystąpieniu ministra zdrowia Adama Niedzielskiego głos zabrał Grzegorz Braun (Konfederacja), który zwrócił się do przedmówcy z groźbą. - Będziesz pan wisiał! - powiedział w kierunku ministra zdrowia.
rozwiń zwiń