Gen. Polko: nie spotkaliśmy się z sytuacją, żeby migranci, którzy szukają azylu, byli aż tak agresywni

Ostatnia aktualizacja: 13.11.2021 17:11
Na polsko-białoruskiej granicy funkcjonuje koczowisko migrantów kontrolowanych przez białoruskie służby. - Ten szlak migracyjny, które Łukaszenko chce otworzyć, może odgrywać funkcje maskujące. Agenci służb białoruskich i rosyjskich przenikają wraz z migrantami przez granicę, żeby realizować cele Łukaszenki albo patrząc szerzej Putina - mówi w Programie 1 Polskiego Radia gen. Roman Polko, były szef jednostki "Grom". Kim dokładnie są migranci próbujący przedostać się do Polski?
zdj. ilustracyjne
zdj. ilustracyjneFoto: PAP/Irek Dorożański/DWOT

gen. Roman Polko Forum 1200.jpg
"Destabilizowanie UE, testowanie NATO". Gen. Polko o strategii Rosji
Posłuchaj
42:12 Jedynka/Gdzie jest Pan Cogito? - 13.11.2021 Kim są migranci próbujący przedostać się do Polski? (Jedynka/Gdzie jest Pan Cogito?)

Witold Repetowicz zwraca uwagę, że większość migrantów na polsko-białoruskiej granicy pochodzi z irackiego Kurdystanu. - Są to migranci ekonomiczni, którzy nie mają świadomości, w jaką grę Łukaszenki i Putina zostali wplątani. Nie są to też uchodźcy, ponieważ w regionie Kurdystanu w Iraku nie ma wojny od 25 lat. W latach 90. była tam wojna domowa pomiędzy Kurdami, ale tak naprawdę ten region jest autonomiczny od 1991 roku, a od 2003 roku ma zagwarantowaną autonomię przez konstytucję iracką. Z kolei w Iraku ostatnie wybory były w październiku tego roku, a Irak jako jedyny kraj Bliskiego Wschodu został zaproszony na szczyt demokratyczny przez Stany Zjednoczone - wyjaśnia ekspert ds. Bliskiego Wschodu z portalu Defence24.

Gość Jedynki zaznacza, że sytuacja w irackim Kurdystanie nie jest idealna. - Jest tam bardzo duża korupcja, są też problemy wewnętrzne - twierdzi. - W 2018 roku były wybory do parlamentu tego regionu, ale nie były one sfałszowane. W tych wyborach Kurdowie wybrali ponownie Partię Demokratyczną Kurdystanu rodziny Barzani, więc mają możliwość zmiany władzy w wyborach, jeśli ta im się nie podoba - dodaje jednak.

Dlaczego więc migranci opuszczają swój region? - Występuje tutaj podejście szukania lepszego życia w Niemczech czy w innych krajach Europy Zachodniej i nie zważania na to, że oferty przerzutu do Niemiec pojawiły się z inspiracji białoruskich oraz rosyjskich służb. Ci ludzie bardzo naiwnie złapali się na ten haczyk. Większość tych osób to bezwiedne narzędzie - słyszymy.

Agenci wśród migrantów

Zdaniem gen. Romana Polko, byłego szefa jednostki "Grom", migranci "nie są aż tak bardzo nieświadomi, żeby nie wiedzieć, że granicę przekracza się w wyznaczonych miejscach, a nie przez las czy przez jakieś nieoznakowane miejsca".

- Ten szlak migracyjny, który Łukaszenka chce otworzyć, jest wygenerowany sztucznie, ponieważ nie jest to ta fala migracji z 2015 roku. Może on też odgrywać funkcje maskujące, czyli krótko mówiąc, zwerbowani, przeszkoleni bądź etatowi agenci służb rosyjskich i białoruskich przenikają przez granicę wraz z migrantami, żeby realizować cele Łukaszenki albo patrząc szerzej Putina. Mianowicie, żeby destabilizować Europę, narzucać własną narrację i uzyskiwać swoje cele - wyjaśnia gen. Roman Polko.

Gen. Roman Polko dodaje, że "nie spotkaliśmy się do tej pory z sytuacją, żeby migranci, którzy szukają azylu, chociażby w krajach Południowej Europy, byli aż tak agresywni, jak ta fala, z którą spotykamy się teraz".

- Myślę, że w tym strumieniu migracyjnym są również osoby podstawione przez reżim białoruski. Mogą to być wyszkoleni funkcjonariusze służb białoruskich czy rosyjskich lub być może kryminaliści, których reżim wysłał po to, żeby w obietnicy złagodzenia wyroku, robili tam problemy - zauważa Witold Repetowicz.

Co chce osiągnąć Łukaszenka, a co Putin?

- Jest to przede wszystkim konflikt o charakterze geopolitycznym na wschodniej granicy Unii Europejskiej i jednocześnie na wschodniej flance NATO. Gdyby to była tylko i wyłącznie kwestia nielegalnych migrantów ekonomicznych, wystarczyłoby wprowadzić rozwiązania związane z tym, że np. przekraczając chociaż raz granicę Polski w sposób nieuprawniony, automatycznie są wykluczeni z procedury azylowej na wiele lat lub do końca życia (…). Problem jednak leży zupełnie, gdzie indziej - uważa prof. Tomasz Grzegorz Grosse z Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. Tomasz Grzegorz Grosse zwraca uwagę, "że Rosja i obecne władze Białorusi mają swoje cele". - Łukaszenka prawdopodobnie chce dostać haracz od Unii Europejskiej, jak wcześniej otrzymała go Turcji. Prawdopodobnie mści się za sankcje nałożone przez Unię Europejską, jak również mści się na polskich władzach za to, w jaki sposób zareagowały z zeszłym roku na sfałszowane roku - twierdzi.

- Rosja toczy grę, eskalując napięcie i chcąc otrzymać przede wszystkim od przywódców zachodnioeuropejskich i amerykańskich koncesje prawdopodobnie dotyczące Ukrainy. Tu jest clue sprawy. Konflikt na naszej wschodniej granicy, który z pewnością Putin podgrzewa, jest wypróbowaną przez Rosjan strategią, tj. podgrzewania emocji i doprowadzenia do bardzo ostrego kryzysu, aby Zachód ustąpił - tłumaczy prof. Tomasz Grzegorz Grosse.

Czytaj także:

***

Tytuł audycji: Gdzie jest Pan Cogito

Prowadziła: Małgorzata Raczyńska-Weinsberg

Goście: Witold Repetowicz (ekspert ds. Bliskiego Wschodu z portalu Defence24), gen. Roman Polko (były szef jednostki "Grom"), prof. Tomasz Grzegorz Grosse (Uniwersytet Warszawski)

Data emisji: 13.11.2021

Godzina emisji: 15.09

DS

Czytaj także

Czy Polska obrała kurs na polexit?

Ostatnia aktualizacja: 17.10.2021 15:25
Od kilkunastu tygodni opozycja zarzuca polskiemu rządowi systematyczne wyprowadzanie Polski z Unii Europejskiej. Politycy PiS nazywają takie słowa "fake newsem". Jak wygląda rzeczywistość? W jaki sposób Polska powinna kształtować swoje relacje ze wspólnotą?
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Należy spodziewać się zwiększonej presji migracyjnej". Dr Eberhardt o działaniach Mińska

Ostatnia aktualizacja: 09.11.2021 18:55
W poniedziałek około 1,5 tysiąca migrantów próbowało sforsować granicę Polski z Białorusią. Co Aleksander Łukaszenka zamierza osiągnąć poprzez wywołanie konfliktu migracyjnego? - Jest to chęć wzmocnienia swojej karty przetargowej i wymuszenia pewnego rodzaju negocjacji, które spowodują uznanie przez państwa zachodnie Łukaszenki jako partnera do rozmów, a zarazem złagodzenie sankcji - mówi w Programie 1 Polskiego Radia dr Adam Eberhardt, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"To Gazprom decyduje, ile gazu ma płynąć poszczególnymi szlakami". Dr Kardaś o groźbach Łukaszenki

Ostatnia aktualizacja: 12.11.2021 18:55
Aleksander Łukaszenka zagroził, że w odpowiedzi na unijne sankcje, Białoruś może odciąć tranzyt gazu przez swoje terytorium. Nie wspomniał jednak, że gazociągi zarządzane są przez rosyjski Gazprom. - Nie sądzę, żeby Moskwa była gotowa poświęcać swoje cele energetyczne w kontekście rozgrywki toczącej się wokół Białorusi - mówi w Programie 1 Polskiego Radia dr Szymon Kardaś z Ośrodka Studiów Wschodnich.
rozwiń zwiń