"Nawoływał do obudzenia czynnego zrywu niepodległościowego". Prof. Żaryn o Romanie Dmowskim

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2021 21:10
130 lat temu, 3 maja 1891 roku, w Warszawie odbyła się pierwsza po upadku powstania styczniowego manifestacja patriotyczna. Jej głównym organizatorem był 27-letni Roman Dmowski. - Nie tyle chciał, żeby po manifestacji trzeciomajowej natychmiast wybuchło powstanie, tylko bardzo wyraźnie widział, że ten zryw romantyczno-niepodległościowy jest szalenie ważny - mówi w Programie 1 Polskiego Radia prof. Jan Żaryn, dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego.
Roman Dmowski
Roman DmowskiFoto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

armia hallera NAC 1200.jpg
Błękitna Armia, jej twórcy i losy jej żołnierzy
Posłuchaj
25:00 Jedynka/Dziedzictwo i pamięć - 5.10.2021 W kwietniu 1891 roku Roman Dmowski rozrzucił po mieście odezwę wzywającą warszawiaków do udziału w planowanej przez Ligę Polską manifestacji patriotycznej w 100. rocznicę Konstytucji 3 maja (Jedynka/Dziedzictwo i pamięć)

Roman Dmowski miał wtedy za sobą 10 lat konspiracji antycarskiej. - Na ogół mamy obraz Dmowskiego, który ma już ponad 50 lat i walczy o Polskę odrodzoną (…). Zapominamy, że miał swoją młodość, która była niezwykle interesująca i bujna. Pochodził z rodziny bardzo surowej i nauczonej pracowitości. Cały wysiłek edukacyjny i finansowy tej praskiej rodziny, a było ich siedmioro, był skierowany na to, żeby Roman ze swoimi zdolnościami był w stanie podołać rodzinnym oczekiwaniom - opowiada prof. Jan Żaryn.

Ekspert Jedynki przyznaje, że Roman Dmowski już w gimnazjum przekonał się na własnej skórze, czym jest rusyfikacja. - Dlatego założył "Strażnicę". Chodziło o kultywowanie polskiego języka, polskiej literatury i tego całego świata, który był w dużej mierze niedostępny dla Polaków, żeby stłamsić młodych ludzi - wyjaśnia.

W czasach studenckich, na wydziale fizyczno-matematycznym Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, został członkiem patriotycznego Związku Młodzieży Polskiej "Zet". - Szybko dostrzegli go przede wszystkim Zygmunt Balicki i Jan Ludwik Popławski (…). Balicki był niewątpliwie nośnikiem pewnej wiedzy współczesnej dla młodego Dmowskiego, a z drugiej strony Jan Ludwik Popławski, będący zupełnie inną postacią, wychodzącą z tradycji nie tylko powstania styczniowego, ale sam był także spiskowcem w latach 70. - zauważa prof. Jan Żaryn.

Z kolei w grudniu 1889 roku Romana Dmowskiego przyjęto do Ligi Polskiej.

Odezwa do warszawiaków

W kwietniu 1891 roku Roman Dmowski rozrzucił po mieście odezwę wzywającą warszawiaków do udziału w planowanej przez Ligę Polską manifestacji patriotycznej w 100. rocznicę Konstytucji 3 maja. Odezwę zakończył słowami "Niech żyje Polska!".

- To pokolenie niewątpliwie chciało nawiązać do tego wielkiego wydarzenia, jakim była Konstytucja 3 maja. Od którego to wydarzenia niejako odbijamy się z pokolenia na pokolenie ci wszyscy, którzy marzą o niepodległej ojczyźnie i przywróceniu państwa polskiego - wspomina prof. Jan Żaryn.

Gość Jedynki tłumaczy, że manifestacja nie tylko z tego powodu zatrzymała się na dacie 3 maja. - Roman Dmowski nawiązał do czasu sprzed powstania styczniowego, tzw. rewolucji moralnej. To był okres, w którym szczególnie czerwoni organizowali różnego rodzaju wydarzenia patriotyczne przede wszystkim w przestrzeni warszawskich kościołów, wydobywając niejako romantyczny zryw w narodzie - słyszymy.

Jaki był cel?

- Dmowski nie tyle chciał, żeby po manifestacji trzeciomajowej natychmiast wybuchło powstanie, tylko bardzo wyraźnie widział, że ten zryw romantyczno-niepodległościowy jest szalenie ważny, ponieważ Polacy w 1891 roku byli objęci straszną ramą. Z jednej strony z trójlojalizmu i własnoręcznie pomniejszonych aspiracji elity polityczne trzech zaborów pogodziły się z tym, że nie będzie Polski i szukały sposobu na wyrwanie chociaż części praw dla Polaków w ramach trzech zaborów, ale osobno. Dmowski chce się przeciwstawić temu sposobowi rozumowania na temat polskich potrzeb - zauważa prof. Jan Żaryn.

Natomiast z drugiej strony zryw był skierowany przeciwko pozytywistom, którzy manifestacyjnie mówili: "Minimalizujemy nasze potrzeby narodowe do spraw bytowych i materialnych. Koniec z marzeniami o Niepodległej, powstanie styczniowe było strasznym ciosem". - Dmowski także przeciwko temu występuje, mówiąc wyraźnie w tej odezwie, że mamy prawa do marzeń i do tego, żeby iść w ślady twórców Konstytucji 3 maja, insurekcji kościuszkowskiej i wszystkich kolejnych powstań. To nie znaczy, że nawołuje do powstania, tylko do obudzenia czynnego zrywu niepodległościowego - twierdzi gość Jedynki.

Czytaj także:

***

W pierwsze i trzecie wtorki miesiąca po godz. 19.30 będziemy przypominać historię polskiej myśli narodowej oraz chrześcijańsko-demokratycznej, ludzi z nią związanych i ich wpływ na dzieje Polski.

Audycja przygotowana we współpracy z Instytutem Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego.

***

Tytuł audycji: Dziedzictwo i pamięć

Prowadziła: Dorota Truszczak 

Gość: prof. Jan Żaryn (dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego)

Data emisji: 5.10.2021 

Godzina emisji: 19.30

DS

Czytaj także

Dwieście lat temu zmarł Stanisław Kostka Potocki, pionier archeologii

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2021 21:38
Polityk, pisarz, historyk sztuki, kolekcjoner, współtwórca muzeum w Wilanowie i pionier polskiej archeologii. 14 września minęło 200 lat od śmierci Stanisława Kostki Potockiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Historia pałacu Przebendowskich/Radziwiłłów opowiedziana w obrazach

Ostatnia aktualizacja: 29.09.2021 21:35
Pałac Przebendowskich w Warszawie, obecnie siedziba Muzeum Niepodległości, został niedawno wyremontowany i jako nowoczesna placówka pozostaje miejscem ekspozycji i multimedialnej edukacji.
rozwiń zwiń